1 stycznia znika 6 szpitalnych oddziałów ratunkowych

Joanna Barczykowska
W końcu roku kończy przyjmowanie pacjentów oddział ratunkowy w "Barlickim"
W końcu roku kończy przyjmowanie pacjentów oddział ratunkowy w "Barlickim" Grzegorz Gałasiński
Z nowym rokiem z mapy województwa zniknie aż 6 szpitalnych oddziałów ratunkowych, bo NFZ nie podpisał z nimi kontraktów. Teraz tzw. SOR-ów jest 17, zostanie 11. To tam trafiają pacjenci w stanach nagłego zagrożenia życia, m.in. ofiary wypadków i ludzie, którzy nagle dostali zapaści.

Łódzki oddział Narodowego Funduszu Zdrowia rozstrzygnął właśnie konkurs dla szpitalnych oddziałów ratunkowych. Z 17 SOR-ów, które działały w województwie, kontrakt dostało tylko 11. Co z pozostałymi? W nowym roku zostaną zamknięte, a pacjenci będą musieli szukać pomocy w innych miejscach.

Zamknięty zostanie SOR w Uniwersyteckim Szpitalu im. Barlickiego w Łodzi, gdzie do tej pory przyjmowano ponad 100 pacjentów na dobę.

- Mimo świetnego sprzętu i znakomitej kadry, nie spełniliśmy warunków stawianych przez ministra zdrowia. Nie mamy podwójnego podjazdu dla karetek, mamy za małą powierzchnię szpitalnego oddziału ratunkowego. Staraliśmy się o rozbudowę tego oddziału kilka lat, ale nie dostaliśmy żadnych pieniędzy z Ministerstwa Zdrowia - mówi Ewa Murlewska, z-ca dyrektora szpitala im. Barlickiego.

SOR w Pabianicach zostanie zamknięty z innych powodów, ale też poszło o pieniądze. Dyrekcja szpitala tłumaczy, że gdyby zgodziła się na warunki proponowane przez NFZ, musiałaby dokładać milion złotych rocznie.

To jedyny szpitalny oddział ratunkowy w Pabianicach. Gdzie dostaną pomoc mieszkańcy? Ten, kto trafi do izby przyjęć pabianickiego szpitala w stanie zagrożenia życia, zostanie przyjęty. W innych przypadkach pacjenci będą musieli na własny koszt jechać do łódzkich szpitali albo liczyć na ponowny przyjazd karetki, która ich tam zawiezie.

Zamknięte zostaną SOR-y w szpitalach w Zgierzu, Brzezinach, Skierniewicach i Wieluniu.

W Łodzi działać będą 2 SOR-y dla dorosłych - w szpitalach Kopernika i Jonschera i SOR dla dzieci w szpitalu im. Konopnickiej. Czy poradzą sobie z aż tylu nowymi pacjentami?

- Nie wiem. Na pewno będziemy ratować wszystkich z zagrożeniem życia. Reszta będzie musiała czekać na izbie przyjęć, może nawet kilkanaście godzin - mówi dr Dariusz Timler, dyrektor ds. lecznictwa w szpitalu im. Kopernika.

Arkadiusz Makoski, zastępca dyrektora wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Łodzi, zapowiedział, że po świętach zbierze się sztab kryzysowy, żeby na nowo ustalić plan ratownictwa medycznego dla województwa.

CZYTAJ TEŻ:
Przychodnie w łódzkich szpitalach bez kontraktów

Ratowaniem łodzian zajmie się łódzkie pogotowie

Żeby wejść do szpitala, trzeba wezwać karetkę

Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
antyrudy
Chcieliscie PełO to teraz płaczcie!!! szkoda,ze przez durni,ktorzy na nich glosowali cierpiec musi kazdy z nas. Wyjdzmy na ulice i rozpieprzmy ten cały burdel z PO!!!!!!!
p
przed emigracją
Kiedy kilka lat temu z wielkim hukiem w prowadzano krajowy sytem ratownictwa, kto żyw z dyrektorów tworzył szpitalne oddziały ratunkowe. Była nadzieja, że przełoży się to na lepsza opieke nad chorymi i finansowe powodzenia szptala. Jak to jednak bywa nad Wisłą, sytem schrzaniono. SOR-y sa fatalnie finansowane przy rozdętych wymogach sprzętowych, lokalowych i osobowych, a często służą jako przychodnia dla tych, którym nie pachnie oczekiwanie w kolejce do lekarza POZ lub specjalisty. Nikt nie pomyślał także, żeby POZ rozliczać, co robią ze swoimi pacjentami. Chorzy przyznają nierzadko, że lekarz z poradni wysłał ich zamiant wykonać na swój koszt niezbedne badania, mówiąc, że "tam w szpitalu jest bardzo dobra opieka i zrobią na miejscu niezbedne badania". Za złe leczenie lekarzowi z POZ (czy tez nocnej pomocy) NFZ powinien zabrać częśc ryczałtowej stawki jaką dostaje na zapisanych pacjentów. Nikt tego jednak nie liczy..We Francji telefony w nagłych przypadkach zachorowań odbiera dyzurny lekarz, i to on decyduje, kto powienien udzielić pomocy, w wielu przypadkach sam udziela porady lub przekierowuje do dyżurnego lekarza POZ czy tez wysyła karetke lub helikopter. Podobno tez jesteśmy w Unii Europejskiej..
Ł
Łapiduch
No i teraz ile osób pójdzie na zieloną trawkę u mnie z 12 osobowej załogi pewność zatrudnienia ma niestety tylko czwórka a co z resztą nasz pracodawca jeszcze nas nie informuje. Piękne święta nam zgotowali w NFZcie
T
Tadeusz
Przecież rządzący mają swój oddział ratunkowy,dla nich miejsce jest bez upokorzenia przecież to są święte krowy więc o siebie zadbali,a ludzie cóż tam ludzie ich miejscem jest ulica,dach pod mostem,miska zupy u brata Alberta.
p
polak
brakuje mi słów żeby skomentować tę sytuację ile ludzie mają się nacierpieć znieść upokorzeń żeby władza mogła zaoszczędzić parę złotych tam gdzie nie potrzeba to są praktyki rodem z XIX wieku kiedy o prawach człowieka i pacjenta nikt nie myślał
P
Polak
Super ! Ucieczka na posadkę - a teraz powoli będziemy się dowiadywać jak ta Pani rozpieprzyła Służbę Zdsrowia.

Wesołych Świąt
Dodaj ogłoszenie