1914: wielka bitwa na obrzeżach Łodzi. Do dziś zostały po niej wojskowe cmentarze

Anna Gronczewska
Po przeciwnej stronie, w armii rosyjskiej walczył generał Paul von Rennenkampf. Nie został jednak bohaterem tak jak Litzmann. Urodził się 17 kwietnia na zamku Pankul koło Rewla w Estonii. Pochodził z rodziny niemieckiej, która przybyła w XVI wieku z Westfalii w rejon ówczesnych Inflant. Ten fakt zaważył na jego losach. Po skończeniu Mikołaje-wskiej Akademii Sztabu Generalnego służył w sztabie Warszawskiego Okręgu Wojskowego. W 1900 roku został dowódcą brygady kawalerii. Uczestniczył m.in. w likwidacji tzw. powstania bokserów w Chinach, brał udział w wojnie rosyjsko-japońskiej, tłumił Rewolucję 1905 roku. W 1910 roku mianowano go generałem kawalerii. Trzy lata później został dowódcą Wileńskiego Okręgu Wojskowego. Na początku I wojny światowej dowodził 1 Armią rosyjską. W czasie operacji w Prusach Wschodnich nie udzielił wsparcia 2 Armii rosyjskiej, co spowodowało, że została rozbita. W czasie bitwy pod Łodzią tak nieudolnie dowodził armią, że grupie generała Scheffera udało się wyjść z okrążenia. Stracił po tym swoje stanowisko. Jednocześnie oskarżono go o defraudację wojskowych pieniędzy. Tylko dzięki przychylności cara nie trafił pod sąd. Ale gdy w 1917 roku wybuchła Rewolucja lutowa został aresztowany, ale znów miał szczęście, bo go zwolniono. Uciekł do Taganrogu. Tam w marcu 1918 roku dopadli go „czekowcy”. Nie chciał wstąpić do Armii Czerwonej, więc rozstrzelano go 1 kwietnia. Bitewnik Łódzki 1914
Dokładnie 105 lat temu w okolicach Łodzi rozegrała się największa bitwa na froncie wschodnim I wojny światowej. Walczyły w niej armie rosyjska i niemiecka. Po obu stronach konfliktu walczyli i ginęli Polacy

Bitwę nazwano Operacją Łódzką. Toczyła się na przełomie listopada i grudnia 1914 roku. Walczyło w niej 700 tys. żołnierzy, z których 200 tys. straciło życie. Dlaczego nazwano ją Operacją?

- Po wojskowemu to wygląda w ten sposób, że operacja składa się z kilku lub kilkunastu bitew - wyjaśnia dr Tadeusz Bogalecki, łódzki historyk. - Toczona jest na znacznie większym obszarze niż sama bitwa. Jeżeli chodzi o Bitwę Łódzką to trwała od 18 listopada do 6 grudnia. Wtedy Niemcy zajęli Łódź. Natomiast cała Operacja Łódzka była prowadzona od 11 listopada aż do 16 grudnia 1914 roku. Wtedy Rosjanie zajęli pozycję nad rzeką Rawką i utrzymali się tam do lipca 1915 roku.

Pierwszy blitzkrieg

Cofnijmy się do jesieni 1914 r. Trwa I wojna światowa. Front wschodni liczył 300 km. Rozciągał się od Włocławka po Przedbórz. Historycy są zgodni, że Łódź nie była celem ataku Niemców. Chodziło im głównie o zniszczenie 3 i 9 Armii rosyjskiej. Zadanie to otrzymała 9 Armia niemiecka. Miała okrążyć Rosjan i rozbić. Do jego wykonania wyznaczono grupę generała Scheffera. Latem ten manewr powiódł się pod Tannenbergiem. Niemcy myśleli, że pod Łodzią historia się powtórzy. 2 listopada Niemcy przechwytują nie zaszyfrowany telegram z rosyjskiego sztabu.

- Wszystkie armie frontu zachodniego i północnego mają się przygotować do ataku w kierunku Śląska - czytają w nim. Reagują błyskawicznie. 3 listopada decydują, że przerzucają swoją 9 Armię, którą utworzono we wrześniu na Śląsku, w kierunku Torunia i Inowrocławia. 11 listopada Niemcy uderzają pod Włocławkiem na 1 i 2 Armię rosyjską. Wielu historyków uważa, że był to pierwszy blitzkrieg na wschodzie, czyli błyskawiczne, bo w przeciągu 6 dni, wojska niemieckie przeszły od Włocławka pod Łódź. Z tego dwa dni trwały bezpośrednie walki o Włocławek, a jeden dzień o Kutno.

- Można powiedzieć, że była to jedna z największych operacji manewrowych podczas tej wojny - zapewnia dr Tadeusz Bogalecki. - Brali w niej udział nie tylko Niemcy i Rosjanie, ale także Austriacy. Walczyło 250 tys. Niemców i 362 tys. Rosjan. Jeśli wliczymy w to również zabezpieczającą 2 Armię austriacką, która później wkroczyła do akcji, to po stronie Niemców walczyło nawet 400 tys. ludzi. Przyjmuje się, że w walkach brało udział około 600 tys. żołnierzy. Zginęło 200 tys. Z tego 110 tys. to Rosjanie, a 90 tys. - Niemcy. Taki jest bilans jednej z największych walk manewrowych. Walki toczyły się nie tylko w okolicach Łodzi, ale także od Włocławka aż po linię rzeki Pilicy. Walki o Włocławek trwały dwa dni. Żołnierze rosyjscy i niemieccy walczyli o każdy dom. 15 listopada toczył się zaciekły bój o Kutno. Dwa dni później wojska niemieckie i rosyjskie były już pod Łodzią, w rejonie Zgierza. Starcie to kończy się słynnym wyjściem generała Karla Litzmanna.

Karl Litzmann urodził się 22 stycznia 1850 roku w Neu Globsow, 80 km na północ od Berlina, w Brandenburgii. Jego ojciec był m.in. właścicielem huty szkła. W czasie wojny Prus z Francją w latach 1870-1871 Litzmann był wojskowym. Miał stopień fahnenjunkra, czyli kandydata na oficera. Niecałe 15 lat później był już pułkownikiem, a w 1898 roku został generałem. Później popadł w konflikt z cesarzem, który dotyczył reformy kształcenia sztabu generalnego i przeniesiono go w stan spoczynku. Po wybuchu I wojny światowej, w październiku 1914 roku przywrócono go do służby. Został dowódcą 3. Gwardyjskiej Dywizji Piechoty. Podczas Operacji Łódzkiej dowodził oddziałami wchodzącymi w skład tzw. grupy generała Reinharda von Scheffera, zwaną korpusem Scheffera. Wydzielono ją z 9 Armii generała Augusta Macke-nsena. Korpus liczył około 60 tys. ludzi. Gdy doszedł pod Łódź miał uderzyć w kierunku Brzezin. Pod Kurowicami skręcić na Rzgów i połączyć się uderzającą ze wschodu armią generała Rudolfa von Frommela. Do chwili podejścia pod Rzgów wszystko przebiegało po myśli Niemców. Tam jednak plan się załamał. Niemcy mieli okrążyć Rosjan, a to korpus Scheffera został okrążony. Do starć doszło w rejonie Gadki Starej. Rosjanie stali na wzgórzu, Niemcy w dole. - Rosjanie mieli ich jak na widelcu - wyjaśniali historycy.

W czasie walk pod Gadką Starą zginęło około 2 tys. ludzi. Najwięcej Niemców. Generał Scheffer rozumiał, że nie uda mu się przebić. Dostał telegram, że od południa, czyli od strony Piotrkowa, przez Tuszyn idzie mu na pomoc 2 Armia austro-węgierska. Wydał więc rozkaz, by wycofać się na południe i przebić do swoich. Karl Litzmann zignorował ten rozkaz i ruszył na północ, w kierunku wsi Olechów i Brzezin. Jego żołnierze szli m.in. przez Gałków Duży, gdzie w lesie stacjonował tylko jeden pułk syberyjski. Bez problemów go rozbili i przedarli się pod Brzeziny. Tam niemieccy żołnierze znów wpadli na Rosjan.

- Dziś nie wiadomo dlaczego Rosjanie wiedząc, że idą na nich dwie kolumny wojsk niemieckich nie atakowali - twierdzą historycy.

Hipotez jest kilka. Jedna głosi, że w jednej z rosyjskich jednostek wybuchł bunt, ale nie zostało to potwierdzone. Druga, że Niemcy atakowali po cichu, w nocy, na dodatek sprzyjała im mgła. Kolejna głosi, że po prostu nieudolne było rosyjskie dowództwo. W każdym razie Litzmannowi udało się odnieść zwycięstwo pod Brzezinami. Gdyby tak się nie stało mógł stanąć przed sądem polowym za niesubordynację. Wyprowadził żołnierzy z ogromnego kotła, ale dopisało mu szczęście Z czasem to starcie pod Brzezinami wypromowano jako najbardziej znaczącą bitwę w czasie Operacji Łódzkiej. Po bitwie pod Brzezinami Karla Litzmanna nazwano „Lwem spod Brzezin”. W 1915 otrzymał dowodzenie grupą armii i poprowadził przez Mazury 40. Korpus Rezerwowy (kontrofensywa z Prus Wschodnich). Zajął twierdzę Kowno uważaną dotąd za nie do zdobycia. Otrzymał za to Wieniec Liści Dębowych do odznaczenia Pour le Mérite. Odmówił jednak przyjęcia zaproponowanego mu przez cesarza tytułu szlacheckiego. W 1917 roku poprowadził armię austriacką na Mołdawię. Kiedy Hitler doszedł do władzy 80-letni Litzmann zaczął wspierać NSDAP. W 1930 roku został członkiem tej partii, a dwa lata później posłem do Reichstagu. Aż do swej śmierci, 28 maja 1936 roku, był Alterspräsidentem, czyli przewodniczącym seniorem hitlerowskiego parlamentu. Po zajęciu Łodzi przez Niemców we wrześniu 1939 roku na jego cześć miasto nazwano Litzmannstadt.

Po przeciwnej stronie, w armii rosyjskiej walczył generał Paul von Rennenkampf. Nie został jednak bohaterem tak jak Litzmann. Urodził się 17 kwietnia na zamku Pankul koło Rewla w Estonii. Pochodził z rodziny niemieckiej, która przybyła w XVI wieku z Westfalii w rejon ówczesnych Inflant. Ten fakt zaważył na jego losach. Po skończeniu Mikołaje-wskiej Akademii Sztabu Generalnego służył w sztabie Warszawskiego Okręgu Wojskowego. W 1900 roku został dowódcą brygady kawalerii. Uczestniczył m.in. w likwidacji tzw. powstania bokserów w Chinach, brał udział w wojnie rosyjsko-japońskiej, tłumił Rewolucję 1905 roku. W 1910 roku mianowano go generałem kawalerii. Trzy lata później został dowódcą Wileńskiego Okręgu Wojskowego. Na początku I wojny światowej dowodził 1 Armią rosyjską. W czasie operacji w Prusach Wschodnich nie udzielił wsparcia 2 Armii rosyjskiej, co spowodowało, że została rozbita. W czasie bitwy pod Łodzią tak nieudolnie dowodził armią, że grupie generała Scheffera udało się wyjść z okrążenia. Stracił po tym swoje stanowisko. Jednocześnie oskarżono go o defraudację wojskowych pieniędzy. Tylko dzięki przychylności cara nie trafił pod sąd. Ale gdy w 1917 roku wybuchła Rewolucja lutowa został aresztowany, ale znów miał szczęście, bo go zwolniono. Uciekł do Taganrogu. Tam w marcu 1918 roku dopadli go „czekowcy”. Nie chciał wstąpić do Armii Czerwonej, więc rozstrzelano go 1 kwietnia.

Wozy pancerne i gaz bojowy

W czasie Operacji Łódzkiej ciężkie walki miały miejsce nie tylko pod Brzezinami. Zaciekle walczono m.in. pod Pabianicami. Dr Piotr Marciniak, łódzki historyk, pisząc pracę magisterską natknął się na wspomnienia Borysa Szaposznikowa. Jeden z rozdziałów poświęcił właśnie Operacji Łódzkiej. Wspomnienia Szaposznikow pisał jako marszałek Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, człowiek który wiele „mógł” w gabinecie Stalina. W czasie operacji łódzkiej Szaposznikow był oficerem 2 Armii rosyjskiej, a swój szlak bojowy zakończył w Pabianicach. Następnie przeszedł do pracy sztabowej.

- Szaposznikow wspominał, że pod Pabianicami wojska rosyjskie były w rozsypce - opowiadał nam dr Piotr Marciniak. - Z dywizji liczącej 13 tys. żołnierzy pozostało 10 czy 20 ludzi.

Pabianice zapisały się też w inny sposób w historii. W okolicach tego miasta pierwszy raz w historii użyto wozów pancernych. O wozach pancernych armia carska myślała już na przełomie XIX i XX wieku. Ich entuzjastą był książę Michaił Nakaszydze. Dzięki niemu rozpoczęto starania, by sprowadzić do Rosji francuskie samochody pancerne. Miano ich użyć podczas wojny rosyjsko-japońskiej, ale fabryka nie przysłała ich na czas. Taki wóz pojawił się w Rosji już po zakończeniu tej wojny. Potem jednak Nakaszyce zginął jako przypadkowa ofiara zamachu na Piotra Stołypina, ministra spraw wewnętrznych Rosji. Po kilku latach wrócono do planów wprowadzenia samochodów pancernych do carskiej armii. Prace te przyspieszył wybuch I wojny światowej. Auta te przydzielono tzw. grupie łowickiej. Porównując je ze sprzętem, którym dysponują dziś światowe armie, wyglądały prymitywnie. Były to samochody osobowe obite pancerną blachą i wyposażone w karabiny maszynowe. Budziły jednak postrach wśród niemieckich żołnierzy. Wozy były trzy, ale zmasakrowały pięć pułków wroga. Samochody jednak szybko się popsuły i wycofano je z walki. W tej bitwie Rosjanie po raz pierwszy użyli też pociągu pancernego, który jeździł na trasie Warszawa-Łódź. Jednak bez większego powodzenia włączał się do walki...

W województwie łódzkim pierwszy raz użyto gazu bojowego. Stało się to gdy front stanął na linii Rawki i Bzury. 31 grudnia 1914 pod Bolimowem Niemcy ostrzelali pozycje rosyjskie artyleryjskimi pociskami o symbolu 12-T wypełnionymi bromkiem ksylitu i ksylenu. Pociski tego samego typu wykorzystano w marcu 1915 roku w Nieuwpoort we Flandrii. Natomiast 31 maja 1915 roku, również pod Bolimowem, Niemcy użyli chloru. Podobno przyjechał tam nawet twórca tej broni profesor Fritz Habera. Przy pierwszej próbie wybito kilka rosyjskich pułków. Żołnierz, który przeszedł po tym wydarzeniu na stronę wroga wspominał po latach, że był wstrząśnięty widokiem, który zobaczył. Rosjanie umierali w strasznych męczarniach. Kolejne użycie gazu przez Niemców nie było już tak udane. Wiatr powiał w niewłaściwą stroną i chmura gazu pojawiła się nad niemieckimi okopami. W Bolimowie została butla po gazie bojowym, która służy jako gong przeciwpożarowy.

Starty były ogromne

Przyjmuje się, że Operacja Łódzka zakończyła się 5 grudnia. Tego dnia Rosjanie opuścili Łódź i wycofali się na linię rzeki Rawki i Bzury. Potem toczyły się jeszcze walki, m.in. pod Nowosolną. Bitwę wygrali Niemcy.

- Pod względem strategicznym zwyciężyli - twierdzi dr Tadeusz Bogalecki. - Z drugiej strony nie udało się im wtedy zniszczyć sił rosyjskich i wyeliminować przeciwnika. Prowadzili wojnę na dwa fronty. Na zachodzie z Francją i Anglią, a na wschodzie z Rosją. Myśleli, że podczas tej operacji uda się im zniszczyć znaczną część sił rosyjskich. To się nie udało. Rosjanie wycofali się na linię rzeki Rawki, Bzury, Pilicy. Tam utrzymywali się aż do lipca 1915 r. Dopiero kolejna, trzecia ofensywa sprawiła, że Hinden-burgowi udało się zdobyć Warszawę.

6 grudnia do Łodzi ponownie weszli Niemcy. Nie przywitano ich jak bohaterów. Tak samo zareagowali mieszkających tutaj Niemcy, którzy przez wiele lat starali się być lojalni wobec cara. Sytuacja w Łodzi była dosyć skomplikowana. Już w październiku, gdy Niemcy pierwszy raz zajęli miasto, pojawili się tu legioniści. Przywitały ich rosyjskie flagi. Łódź świętowała tzw. galówkę, czyli urodziny carskiego syna Michała. Polacy nie za bardzo wiedzieli jak zachować się w stosunku do legionistów. Opisuje to w jednej ze swoich książek Andrzej Strug. Gdy przychodzi do ciotki, siostry swej matki w mundurze legionisty, ta blednie na jego widok. Wujek, znany łódzki adwokat: Jesteś pruskim najemnikiem, wynoś się stąd. Podobne okrzyki witały legionistów, gdy wchodzili do Łodzi. Dopiero w czasie spotkania z łodzianami, które miało miejsce w teatrze, jeden z legionistów, prosty żołnierz zaczął pytać: Modliliście się o wolną Polskę, o wojnę światową, która tę wolność przyniesie, walczyliście w powstaniach, a teraz kiedy jest okazja tak się zachowujecie? To zmieniło stosunek łodzian do legionistów. Opuścili oni miasto przed Operacją Łódzką.

W czasie działań wojennych powołano w Łodzi Komitet Obywatelski. W jego w skład weszli m.in. intelektualiści, fabrykanci. Porządku pilnowała Milicja Obywatelska, do której należało 10 tys. ludzi. W mieście była bieda. Łodzianie karczowali wszystkie lasy, m.in. na Widzewie, by mieć czym ogrzać mieszkania. Łódź była ostrzeliwana. Niemiecka artyleria ustawiona została m.in. w okolicach dzisiejszego cmentarza na Zarzewie. Gdy miano ostrzeliwać Żabieniec i Kochanówkę, to mieszkańców tych dzielnic ewakuowano do centrum. Podczas Bitwy Łódzkiej w mieście zamieszkało wielu rosyjskich oficerów, którzy rano dojeżdżali tramwajami na front znajdujący się na obrzeżach miasta. Bitwę łódzką w „Kwiatach polskich” opisywał Julian Tuwim: „Dwanaście dni, dwanaście nocy Artyleryjski ogień walił, Rzucając miastem z rąk do rąk; To mieli Niemców, to Moskali (…)”

Łódź nie była w centrum Operacji - Miasto było głównym ośrodkiem przemysłowym, zaopatrzeniowym i sercem Guberni Piotrkowskiej - tłumaczy dr Tadeusz Bogalecki. - Były tu siły rosyjskie, które podczas kontrofensywy kierowały się w stronę zachodu i południa. W tym rejonie skoncentrowano dużą liczbę wojsk rosyjskich. Niemcy postanowili uderzyć na te siły i powstrzymać ich marsz w kierunku Berlina i Śląska. Doszło do tego na terenie regionu łódzkiego.

Nie wiadomo ile cywilów zginęło w czasie bitwy łódzkiej. Wiadomo natomiast ilu poległo żołnierzy. Straty były ogromne. Każdego dnia trwającej blisko trzy tygodnie operacji życie traciło po obu stronach około 10 tys. żołnierzy. Po bitwie pozostały dziś cmentarze i ślady okopów. Na przykład w wielu podłódzkich lasach, a także na polach widać szerokie rowy. Po zakończeniu I wojny światowej wokół Łodzi było 14 cmentarzy żołnierzy poległych w walce na przełomie listopada i grudnia 1914 r. Początkowo chowano ich tam, gdzie zginęli. Ale w 1916 roku Niemcy zaczęli zakładać cmentarze. Wiele z nich było na chłopskiej ziemi. Po wojnie ludzie buntowali się, że płacą podatki za ziemię, której nie mogą uprawiać. W latach 30. rozpoczęto komasację cmentarzy. Do dziś zostało ich około 200. W lesie gałkowskim pochowanych jest 500 kozaków. W Witkowicach, na północ od Gałkówka spoczywa 10 tys. żołnierzy. Podobnie jest w Wiączyniu. Duże cmentarze znajdują się w Zgierzu, Poćwiardówce koło Niesułkowa, w Gadce Starej. Żołnierze pochowani są też m.in. w Chechle i Wymysłowie.

Flesz - Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kuba

Dobrze ze i tym przypominać ie ale zdjęcia są bezsensowny zlepkiem zdjęć z 1 wojny światowej.

G
Gość

dzięki swoim błękitnokrwistym solidarnym rządzącym elitom du rny polski naród od setek lat tylko haruje na bandziorów, kacyków i ginie wyzwalając kraj sprzedany przez solidarnych zdrajców od początku istnienia Polski.

Ale jak chce być niewolniczą pa rówą to znów spełniły się suwerenowi jego największe marzenia łącznie z sortowaniem śmieci

G
Gość

Hanka Skazanka

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3