30 Seconds to Mars w Atlas Arenie [ZDJĘCIA]

Dariusz Pawłowski
Takie koncerty robi się dla fanów. Muzycy 30 Seconds To Mars zagrali w łódzkiej Atlas Arenie dwa koncerty - choć biorąc pod uwagę frekwencję na obydwu i układ programu (występ poniedziałkowy był raczej jedynie wstępem do wtorkowego) spokojnie mógł się odbyć jeden, za to przy wypełnionej po brzegi widowni.

"Zagrali" to niekoniecznie najbardziej trafne słowo - artyści przygotowali show zaaranżowane z jednej strony dla nastoletnich fanów (a zwłaszcza fanek) grupy, którzy doskonale znają ich piosenki, z drugiej - na potrzeby realizowanego podczas trasy filmu DVD.

Chodziło więc przede wszystkim o zabawę z widownią, efekty, świecenie telefonami i różnymi odblaskowymi elementami. Kwintesencją fanowskiej ekstazy było pojawienie się Jareda Leto na środku płyty, obok stanowiska dla akustyków.

Lider 30 Seconds To Mars wykonał przeboje "From Yesterday" i "The Kill", a następnie rzucił się biegiem w stronę sceny. Skończyło się porwaniem go w ramiona przez fanki, zerwaniem koszulki i podrapaniem pleców...

CZYTAJ WYWIAD: Gitarzysta 30 Seconds to Mars: występy na żywo to wielki przywilej

Lider amerykańskiej formacji więcej mówił do publiczności, niż śpiewał, ale tego drugiego robić właściwie nie musiał. Każdą z piosenek publiczność śpiewała za niego. Mówiąc zaś, w amerykańskim stylu kokietował fanów. A to zapewniał o miłości do naszego kraju, a do o uwielbieniu do pierogów. Przekonywał, że Łódź to piękniejsze miasto niż Warszawa czy Kraków, a to dodawał, że nie zapomni łódzkiego koncertu do końca życia.

Trzeba przyznać, że Jared Leto ma doskonały kontakt z młodą widownią. Właściwie każdy jego krok przyjmowany był histerycznym wrzaskiem. Kiedy była taka potrzeba, dyrygował tłumem, jak całkowicie mu poddaną orkiestrą. Kazał skakać, kucać, wyskakiwać w górę, podnosić ręce, "świecić" telefonami komórkowymi - a zachwyceni uczestnicy koncertu posłusznie wykonywali wszystkie polecenia. Sprawił nawet, że ekstatyczne okrzyki nie zamilkły nawet wtedy, gdy muzycy zeszli ze sceny, pozostawiając widownię z teledyskiem emitowanym na telebimach.

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
ja
Łódź jest super, dzięki za niesamowity koncert.
F
Fanka
A wiesz co to znaczy "... beautiful city Łódź"?? Widocznie nie słuchałeś/aś The Kill na samym początku bo tam była o tym mowa. Z pozdrowieniami dla fanów 30stm. To było niezapomniane przeżycie!
m
mm
nikt nie powiedział, że Łódź jest piękniejsza od Krakowa czy Warszawy, a już na pweno Jared. Powiedzieli, że nie zapomną tych koncertów w Łodzi, ale zero komentarza o samym mieście, wymieniali nazwy miast w ktorych byli i to tyle, wiec drogi Panie Dariuszu Pawłowski nie zmyślaj!
poza tym to na serio tragiczny tekst o koncercie!
W
WERA
to był sektor P
s
spóżniony gość
"kazał Skakać i wyskakiwać"miało być (dobrze,że jeszcze nie podskakiwać,to dopiero byłby egzamin z wf-u)
p
podpis i już
Doszło do zemdleń?Nie bierzcie bezmyślnie przykładu z idoli i jedzcie mięso...Życie w naszej strefie klimatycznej nie współgra z wegetarianizem.Więcej (zdrowego) mięsa = mniej omdleń.I rozumu wam nie będzie odbierać obecność Żareta czy kogokolwiek cudownego,bo z braku protein,żelaza itd naprawdę gorzej się myśli.Więcej mięsa = więcej rozsądku.Amen
J
Jednak co do stylu,to pan
Beznadziejny styl artykułu - jak to w "Dzienniku",którą to cudowną gazetę przeglądam,gdyż regularnie jest kupowana przez moich domowników.Sama bym złotówki nie inwestowała w wasze wypociny.Brawo,że nie ma większych błędów merytorycznych,logicznych i ortograficznych!(podkreślam,że większych,co nie znaczy,że nie ma wcale...a tak krótki tekst!)Jednak co do stylu to pan Pawłowski nie rokuje żadnych nadziei.Znów paplanina.Recenzją tego nie nazwę.Widać nieporadność w relacjonowaniu,niestety również braki w wiedzy.A skoro tego pan nie wie (chociaż dziennikarska rzetelność nakazywałaby),to informuję,że koncert 8-ego zaplanowany był znacznie wcześniej,niż ten 7-ego,i stąd wrażenie"wstępu".Nie będę już tłumaczyć szczegółów.Dziwi mnie zarzut,że chodziło głównie o zabawę...a co miałoby chodzić?Koncerty maja różny charakter,to prawda,ale czy nie są najczęściej organizowane dla zabawy?Uwielbienie jest DLA a nie DO pierogów;co za dno...."Kazał kakać i wyskakiwać ("w górę" - sic!!!)"- no dobrze,może to co innego jak się zastanowić."Kiedy była potrzeba,kazał..."- chyba słusznie,jeśli była potrzeba,więc skąd zarzut!...Teledyski można"wyświetlać",zamiast "emitować" - unikamy wtedy nagromadzenia obcojęzycznych słów w jednym ciągu.Elementami odblaskowymi się nie świeci - na tym polega np.różnica między planetami i gwiazdami!(to takie ciała niebieskie)...O glowstickach proszę samemu się dowiedzieć,co to takiego.Cytat:"niekoniecznie najbardziej trafne określenie"- piękny ustęp...U pana zresztą jakoś wszystko jest niekoniecznie najbardziej trafne i nadaje się faktycznie najbardziej trafnie do ustępu...Może łopatą byłoby lepiej machać,niż męczyć ludzi takim dziennikarstwem?Każde zdanie jakby niedorobione,ciężkie w odbiorze,kompletny brak polotu.Przebija pogarda dla fanek(czyli gorsze od fanów),pogarda dla zabawy(czyli powinno być poważnie,sztywno i najlepiej cicho,po prostu uroczystość pogrzebowa,ale czy w tym celu zbudowano Atlas Arenę?),przebija niechęć do wysiłku - naprawdę sądzi pan,że warsztat opanowany?
A
Agata331
Ja też znam Tima i Braxtona (nawet mam z nimi zdj.) , ale bylam trochę zbulwersowana tym, że wszyscy mają do nas (13) jakieś wonty, ze my tylko Jared i że my jesteśmy za mlode, że oni słuchają marsów od 2002r. , a my dopero teraz, gdybym wtedy nie miała 4 lat i znałabym ich, to uwierzcie mi, ale też bym ich słuchała od tamtego casu
k
karolinaaaaz8
ja również wypraszam sobie hot13, bo jetem Echelonem, mam 13 lat, nie znam tylko Jareda ale też Shannona, Tomo, Braxtona i Tima. I świetnego Evana :) koncert był świetny, niestety ludzie niektórzy okropnie się pchali itp.. ja stałam gdzieś po środku, mniej więcej wszystko widziałam ale przede mnie wbił sie jakiś 2 metrowy chłopak i wszystko mi zasłonił.. Źle się czułam przez duchotę, ale mogę powiedzieć, że to był najpiękniejszy dzień w moim życiu, chociaż cały koncert spędziłam sama, bo zgubiłam koleżanki.. Najbardziej mnie zdziwiło to, że jak stałam od drugiej strony AA i wyszedł TIIM (!) na papierosa to mimo, żę wszyscy widzieli, że mu machamy, robimy zdjęcia i się cieszymy to prawie NIKT chyba nie podszedł i nie powiedział 'OOO TO TIM!'.. co prawda przekonałam się, że jest dużo prawdziwego Echelonu gdy po koncercie podeszłam w to samo miejsce.. ludzie albo udawali albo naprawdę wiedzieli kto to Braxton i Tim, bo cały czas krzyczeliśmy 'WE LOVE YOU TIM, BRAXTON!'. nawet do nas podeszli po prezenty (której zrzuciłyśmy im z góry :D ) no Jared też wyszedł, odśpiewaliśmy z nim kawałek Kings&Queens. Shannon i Tomo musieli być bardzo zmęczeni bo od razu polecieli do busa. 8.11 TO BYŁ NAJLEPSZY DZIEŃ W MOIM ŻYCIU!!
B
Bea
A w którym to sektorze stał Jared na saporcie ?
A
Ania
To, że podrapali Jared'a to już było przegięcie. Ja naprawdę rozumiem, że koncert, że wszyscy chcą być jak najbliżej sceny i zobaczyć cały zespół, że chcą ich dotknąć, podkreślam DOTKNĄĆ, ale bez przesady. Sama słucham tego zespołu od 6 lat i chciałam zobaczyć tą całą pozytywną energię na żywo. Przestańcie na siebie wjeżdżać i toczyć pianę, bo i tak nic z tego nie będzie. Skoro jesteśmy Echelonem to trzymajmy się razem, a nie jakieś kłótnie i słowne przepychanki. Fakt jednak zawsze pozostanie faktem, że Echelon dzieli się na prawdziwych fanów i pseudo fanów, a dokładniej małoletnich fanek. Dziewczyny powiem wam tak Echelon to jest coś silnego i silnie związanego psychologicznie, a nie tylko rysowanie sobie triadów i "kochanie Jareda" nie wiedząc o nim praktycznie nic, nie wiedząc nic o ich muzyce i obyczajach oraz oznaczeniach, które tak bezmyślnie są przepisywane. Boli mnie to i możecie tego nie zaakceptować. Pozdrawiam cały prawdziwy Echelon.
M
Mua
Mi sie strasznie podobało. W sektorach był spokój, każdy miał swój metr kwadratowy, Jareda było widać dobrze, bo był oświetlony, z mojego miejsca Shannona widzałam słabo, raczej perkusje bardziej i Tomo czasem jak sie przemieszczał, ale muzyke było słychać. Nie jestem echelonem ani fg, ale darłam się jak tylko coś ciekawego sie działo, nawet nie wiem czemu. Jakis szok koncertowy chyba mi kazał. Najgorsze było sprawdzanie przed wiejściem i czekanie w szatni, bo facet cały czas mnie omijał a tłum z tyłu napierał bardzo. Sadze też ze z tymi fg przesadzacie, chce zobaczyc Jareda to niech sobie patrzy i krzyczy, to juz problem "pieknych frontmanów", a echelon taki swiety tez nie jest.
W
WERA
Ta akcja z rzucaniem się na Jareda była okropna. Ale były też fanki całkiem spoko, mające DUŻO kultury. To znaczy, podczas suportu Jared stał w naszym sektorze, i nikomu nie przyszło do głowy rzuca się na niego, czy robić nachalne zdjęcia. To było super, kulturka, to się chwali!!!!!!
E
Emku
Mała Mi, wierz mi, że byłam na kilku koncertach (w tym na występie 30STM w Warszawie), ale to, co tam się działo, biło na głowę wszystko. Samego momentu wciągania na scenę nie poruszałam, bo - masz rację - wtedy ludzie potrafią się sprasować jeszcze bardziej (a ja stałam wtedy w bezpiecznej odległości, świetnie się bawiąc - bo też nigdzie nie powiedziałam, że mi się nie podobał występ sam w sobie). Poruszając temat "przepychanek" miałam na myśli sam początek - jeszcze zanim zaczął grać support - i ich występ. I, serio, zwykle nie mam problemów z przebywaniem w tłumie, tłoku, ścisku, dopóki jest zachowany względny spokój, ale w momencie, kiedy ten tłum napiera ze wszystkich stron, a ja zaczynam czuć łokcie między swoimi żebrami lub w brzuchu i jeszcze czyjeś stopy na moich, zaczynam myśleć tylko o tym, kiedy wszyscy się przewrócimy i jeszcze przez przypadek zostaniemy zgnieceni/stratowani, owszem - zaczynam się bać. Poza tym - nigdzie nie napisałam o tym, że pchałam się pod scenę, miejsce kilka rzędów od barierek udało mi się "zdobyć", bo razem ze znajomymi dość szybko weszliśmy do środka.
Poza tym, zaraz po supporcie przedarłam się do tyłu i praktycznie do końca tam zostałam, czego wcale nie żałuję. Na szczęście po występie Our Mountain ochrona kazała się wszystkim wycofać (po wyciągnięciu kolejnej osoby, która zasłabła). Jak było potem już nie wiem, aż do wyciągania na scenę (ale to, jak napisałaś i jak wcześniej wspomniałam, jest normalne).

I nie bardzo wiem, co ma dzielenie się wodą i lightstickami do organizacji. Możliwe, że się po prostu nie zrozumiałyśmy :), bo ja miałam na myśli nie naszą organizację/dzielenie się tym, co mamy, a na organizację samego wejścia. Co do obcych ludzi i niesienia sobie pomocy, ja nie twierdzę, że tak nie było - sama pożyczałam moje farby i również świetnie się bawiłam z nieznajomymi, m.in. tańcząc pogo :)(moi znajomi zostali pod sceną; koniec końców zostali rozdzieleni, a jeden z nich zemdlał)
Chciałam jeszcze tylko zauważyć, że mój komentarz nie dotyczył wszystkich - choć faktycznie, mogło to tak zabrzmieć (od razu przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni) - a jedynie tych osób, które na chama pchały się tam, gdzie nie było ani centymetra wolnej podłogi, bo one muszą. I tyle :)
Pozdrawiam serdecznie!
A
Agata331
Tutaj jestem za równo po jednej jak i po 2 stronie, tak ludzie strasznie napierali, ja także stałam przy barierkach i teraz mam strasznie poobijane żebra, co do tego co się działo przed koncertem, to mogę powiedzieć tylko 1 dnia, rzeczywiście ludzie napierali i wpychali się po bokach, 8 miałam GT i stałam przy barierkach, bo tam było wcześniejsze wejście, byłam zadowolona, że stoję tak blisko, ale jak zaczęto wpuszczać, moje zadowolenie natychmiast znikło, od razu zrobiło się duszno tłoczno i przede wszystkim CIASNO! Ale przysięgłam sobie, że nie zrezygnuje z tak dobrego miejsca i wgl i wytrwam do końca. Poprę też 2 stronę Echelon rzeczywiście sobie pomagał, ja sama porzyczyłam kilku dziewczynom farbki do twarzy i ciala glowsticki czy cos, niektórzy byli chamscy bo kilka razy dostałam z lokcia, ale też gdy moje glowsticki mi upadły dostałam od jakiejś dziewczyny obok i wtedy zrozumiałam, że jedynie prawdziwy Echelon wie jak powinno się zachowywać.Nie mogłam pozwolić by ktokolwiek popsuł mi najlepszy dzień w życiu i tam sie stalo, bardzo dziekuję i za te 2 zarąbiste koncerty!

I sory, ale wypraszam sobie 13-letnie fg , bo ja sama mam tyle lat, bardzo dobrze znam każdego czlonka zespołu. To, że ktoś lubi Jareda , to nie znaczy że od razu jest napalony Fan girls, mnie też on się podoba, co nie znaczy że Shannon i Tomo nie istnieją, bo oni też są świetni. Ale jestem pewna, że nawet jakby oni byli nie wiem jak brzydcy to bym ich kochała (nie jak fg, ale prawdziwy miłośnik ich muzyki) oni zaczarowali mnie swoją muzyką, zaciekawili świetnymi i oryginalnymi pomysłami, nie dużo osóvb wpadłoby na to żeby w wieku 39 lat robic sobie różowego irokeza, albo nosić zajebiste kolorowe szaliczki jak Shannon. Najpierw uslyszałam ich muzykę, a dopiero potem, zauważyłam , że są sexowni i przystojni. Mówcie co chcecie, ale ja wiem na czym stoje i nikt mnie nie zbije z nóg, zależy mi jedynie by oni robili dalej to co robią, dzięki nim naprawdę zaczęłam bardziej wierzyć w marzenia, odkryłam muzykę, która naprawdę do mnie trafia.

Provehito in Altum
Dodaj ogłoszenie