Adam Kszczot: Dobrze mi na tej scenie

    Adam Kszczot: Dobrze mi na tej scenie

    Paweł Hochstim

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Miss Polonia Województwa Łódzkiego Angelika Stępień pogratulowała Adamowi Kszczotowi zwycięstwa w plebiscycie Czytelników „Dziennika Łódzkiego” na najlepszego

    Miss Polonia Województwa Łódzkiego Angelika Stępień pogratulowała Adamowi Kszczotowi zwycięstwa w plebiscycie Czytelników „Dziennika Łódzkiego” na najlepszego sportowca 2015 roku ©Krzysztof Szymczak

    - Cieszę się, że moja praca, mojego trenera i pozostałych współpracowników została doceniona - mówi Sportowiec Roku 2015 Adam Kszczot.
    Miss Polonia Województwa Łódzkiego Angelika Stępień pogratulowała Adamowi Kszczotowi zwycięstwa w plebiscycie Czytelników „Dziennika Łódzkiego” na najlepszego

    Miss Polonia Województwa Łódzkiego Angelika Stępień pogratulowała Adamowi Kszczotowi zwycięstwa w plebiscycie Czytelników „Dziennika Łódzkiego” na najlepszego sportowca 2015 roku ©Krzysztof Szymczak

    Panie Adamie, wielkie gratulacje, bo wreszcie się udało i wygrał Pan Plebiscyt Czytelników „Dziennika Łódzkiego”. Przez wiele lat był Pan bardzo blisko, ale pierwsze miejsce jest dopiero dzisiaj.
    Pierwsze miejsce po wielu latach prób i - w mojej ocenie - po wielu latach sukcesów. Fajnie, muszę powiedzieć, że naprawdę czuję się doceniony faktem, że tak wiele osób na mnie zagłosowało. Cieszę się bardzo, że została doceniona przez tak wiele osób praca, którą wykonuję ja, którą wykonuje trener Zbigniew Król, czy Michał Robakowski i wspierająca mnie bardzo mocno grupa PKN Orlen.
    Oczywiście, muszę też podziękować Polskiemu Związkowi Lekkiej Atletyki, który też bardzo mi pomaga oraz klubowi RKS Łódź, wspierającego mnie od wielu, wielu lat. Muszę powiedzieć, że bardzo dobrze się czułem stojąc tutaj na scenie.

    Nie miał Pan w poprzednich latach poczucia, że jest Pan trochę krzywdzony w głosowaniu w naszym plebiscycie?
    Wiele osób tak mówiło, ale z wynikami się nie dyskutuje i ja nie miałem takiego wrażenia.

    A my w redakcji mieliśmy. Kilka razy myśleliśmy, że powinien Pan być wyżej, ale - to trzeba oddać - przegrywał Pan z godnymi rywalami, przede wszystkim bardzo popularnymi siatkarzami.
    Oczywiście, tak było. Siatkówka to jest bardzo popularny sport, ja sam oglądam mecze, sam jestem kibicem siatkówki. Nie widzę tu żadnego konfliktu interesów.

    Przed Panem teraz rok olimpijski. Co trzeba zrobić w 2016, by za rok stanąć w tym samym miejscu i na tej samej pozycji?
    Przede wszystkim bardzo się starać.

    Jak bardzo?
    Oj, bardzo, bardzo. Bardziej, niż kiedykolwiek. Ale pamiętajmy, że wprawdzie to jest rok olimpijski, ale on się niczym nie różni od roku poprzedniego. Tak samo trzeba wykonać wszystkie plany, wszystkie założenia. To moja rola, a wasza - trzymać kciuki.

    2015 rok to bardzo ważny rok w Pańskiej karierze, zwieńczony tytułem wicemistrza świata w Pekinie . W ogóle bardzo udany rok.
    Przede wszystkim rok przed igrzyskami, a nie rok po igrzyskach. I jeśli będzie trzeba rozliczyć przygotowania olimpijskie to będzie to zdecydowanie łatwiej zrobić, niż żałując po udanym roku poolimpijskim. Wielka praca przede mną, ale też wielkie sukcesy za mną. I o tym już trzeba zapomnieć, bo przecież powoli zbliżają się przygotowania do najbliższego sezonu otwartego.

    Nie może się Pan już doczekać igrzysk? Wielu sportowców, głównie tych, którzy mają medalowe nadzieje, a Pan przecież do nich należy, tak mówi.
    Nie, ja tak nie myślę. Jest jeszcze tak wiele czasu, tak wiele pracy, tak wiele potu wylanego na treningach przede mną, że to w tej chwili przysłania mi same igrzyska.

    A wiadomo, że ten sierpień 2016 to będzie moment, w którym uwaga kibiców będzie na Panu skoncentrowana. Nie ma co ukrywać - pewnie najbardziej w całej Pańskiej karierze.
    Mam nadzieję, że będą trzymać kciuki i wspierać mnie tak przed startami, jak i po startach. I nie zapomną choćby na chwilę o tym, że zwieńczeniem sezonu jest impreza główna i wszystkie kroki, które pokonuję przed nią nie muszą być zawsze mistrzowskie i nie muszą być na najwyższym poziomie.

    Bo ważne jest, żeby forma przyszła w odpowiednim momencie. Czyli dokładnie tego dnia sierpnia, kiedy będzie rozgrywany finał biegu na 800 metrów.
    Tak, to jest niezwykle istotne, by najwyższa forma przyszła w odpowiednim momencie.

    Jesteśmy w trakcie sezonu halowego, kilka dni temu wygrał Pan bieg na 800 metrów podczas mityngu IAAF World Indoor Tour w niemieckim Karlsruhe, a wcześniej trenował Pan w Republice Południowej Afryki. A jak będą wyglądały przygotowania do sezonu letniego?
    20 marca rozpocznę miesięczny obóz w amerykańskim Albuquerque, a później, w maju i lipcu, będę trenował w Zakopanem, czyli tak, jak to było w poprzednich latach. To się bardzo dobrze sprawdziło i mam nadzieję, że w tym roku też tak będzie.

    Zdecydowaliście się z trenerem na jakieś zmiany, czy trening będzie wyglądał tak samo, jak w poprzednich latach?
    Będzie bardzo podobny, właściwie są tylko drobne, by nie powiedzieć, że kosmetyczne zmiany. Coraz sprawniej te zmiany są wprowadzane. Przyjęliśmy dwuletni plan i wszystko się sprawdziło - w 2014, a tym bardziej w 2015 roku. Teraz następuje już finalizacja, więcej powtarzamy to, co było dobre, niż zmieniamy. To ma przynieść najlepsze rezultaty. W dalszym ciągu współpracuję z trenerem Zbigniewem Królem, z Michałem Robakowskim i z grupą PKN Orlen. I mam nadzieję, że te przygotowania będą pozytywnie przebiegać.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo