Afera madrycka: Adam Hofman czuje się wrobiony. Czy jego wyjaśnienia kogokolwiek przekonały?

Anita CzuprynZaktualizowano 
Czuje, że został wrobiony i nie odpuści, póki prawda nie wyjdzie na jaw - poseł Adam Hofman wyrzucony z PiS po "aferze madryckiej" broni się i przedstawia swoją wersję.

Adam Hofman kontratakuje, Adam Hofman przerywa milczenie, udzielając tygodnikowi "wSieci" wywiadu, jaki w całości ukaże się w poniedziałek - w taki sposób media obficie komentują pierwsze od kilku tygodni i publiczne niejako wystąpienie byłego rzecznika prasowego PiS. Przypomnijmy - Adam Hofman razem z Mariuszem Antonim Kamińskim i Adamem Rogackim zostali wyrzuceni z partii po tzw. aferze madryckiej. Były pupilek Jarosława Kaczyńskiego w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi próbuje się oczyścić z zarzutów, a ta metoda "na syna marnotrawnego" może być próbą powrotu na łono partii. Ale czy skuteczną?

Portal Wpolityce.pl przed oficjalną publikacją wywiadu ujawnia garść szczegółów z tej rozmowy. Sprawa pierwsza to, jakkolwiek i komukolwiek mogłoby się wydawać, dla posła temat "madrycki" zamknięty w żadnym razie nie jest (a na takim stanowisku stoją politycy z PiS) i że wyrzuceni posłowie zrobią wszystko, aby prawda ujrzała światło dzienne. Owszem Hofman, Kamiński i Rogacki do tej pory milczeli - przyznaje poseł - bo po pierwsze, nie chcieli skupiać na sobie uwagi mediów podczas wyborów samorządowych, a po drugie - sami skupili się na własnych rodzinach, które bardzo mocno przeżywały ów lincz, jak nazywa Hofman ujawnienie przez media szczegółów dotyczących służbowych wyjazdów posłów. Poza tym teraz zmieniła się sytuacja - przede wszystkim opadł powyborczy kurz emocji, a na dodatek na światło dzienne wychodzą inne sprawy. A z tych spraw wynika jedno zdaniem Hofmana - działali zgodnie z prawem, obyczajem parlamentarnym i przyjętymi powszechnie zasadami.

Adam Hofman szczegółowo tłumaczy, dlaczego kupili z kolegami bilety tanich linii lotniczych w podróż służbową do Madrytu, w którą wybrali się ze swoimi żonami, a zwrócili się do Kancelarii Sejmu o zwrot kosztów za przejazd samochodem. Po pierwsze, uczynili to dlatego, że Kancelarii Sejmu obojętne jest, jakim środkiem lokomocji jedzie poseł za granicę. Poseł ma tylko dwie możliwości: albo bilet kupuje mu kancelaria, albo dostaje ekwiwalent odpowiadający najtańszej cenie biletu lotniczego na danej trasie. Nie ma czegoś takiego, o czym szeroko rozpisywały się media, jak "kilometrówka" (czyli zwrot kosztów za liczbę przejechanych kilometrów prywatnym samochodem). - Powtarzam: niezależnie, czy poseł wyprawia się samochodem, rowerem, pociągiem, czy idzie pieszo, zawsze, zawsze dostaje tylko i wyłącznie zwrot w wysokości najtańszego biletu lotniczego. Kancelarii Sejmu nie interesuje też, czy jechał sam, czy z kimś, bo nigdy nie zapłaci za podróż posła więcej, niż zapłaciłaby, gdyby sama kupiła bilet. Nikt nie żąda od posła żadnych wyliczeń, faktur za paliwo, kosztów amortyzacji czy tłumaczenia się, czy poseł wydał mniej, czy więcej. Dostaje tyle, ile kosztuje najtańszy bilet lotniczy - dowodzi Adam Hofman.

Podkreśla, że nigdy nie brał żadnej "kilometrówki", bo też i nikt jej w Sejmie nie bierze i nikt jej nie wypłaca, a określenie to jest czystym medialnym wymysłem. Pieniądze, jakie wpływają na konto posłów, zawsze są równowartością ceny najtańszego biletu, a jego stawkę ustala Kancelaria Sejmu. Oczywiście, peroruje Hofman, zdarza się, że podróż kosztuje więcej niż to, co wypłaca Kancelaria Sejmu, a wtedy poseł musi dopłacać ze swoich pieniędzy. I on, naturalnie dokładał wielokrotnie, gdy musiał np. nagle wracać do kraju. Kancelaria Sejmu nie refunduje ani kosztów dotarcia z lotniska do hotelu, ani kosztów podróży wewnątrz danego miasta.

Hofman przytacza tu pismo Andrzeja Halickiego, który wyraził zgodę na wyjazd do Madrytu, w którym Halicki pisze, że posłowie otrzymują "do wypłaty ekwiwalent za podróż samolotem". Otrzymali po prawie 6 tysięcy złotych każdy: koszt podróży, biletów i diety.

Nieporozumienie, które nabrało wymiaru afery, wzięło się, jak uważa Hofman stąd, że wypełnił formularz - kartę podróży samochodem prywatnym, a jak wszyscy wiedzą, poleciał samolotem. - Bo innego formularza umożliwiającego określenie miejsce i czasu podróży w Kancelarii Sejmu nie ma. Można albo wziąć bilet od Kancelarii Sejmu, i wtedy niczego takiego się nie wypełnia, albo samemu organizować wyjazd. I wtedy, niezależnie, czy jedziemy pociągiem, rowerem, czy samochodem, wypełnia się właśnie "kartę podróży samochodem prywatnym". To pismo oznacza tylko tyle, że nie chce się biletu, więc przysługuje ekwiwalent w wysokości jego ceny.
Tak to ustaliła Kancelaria Sejmu, taki druk przedkładała posłom, tak to od lat funkcjonuje i w ten sposób są rozliczane podróże wszystkich posłów co najmniej od 2009 r.! - emocjonuje się Adam Hofman.

Tłumaczenia Hofmana dzisiaj, po tym jak posłowie wydali przecież oświadczenie, że pieniądze pobrane z Kancelarii Sejmu za przejazd samochodem zwrócili, wydają się trochę spóźnione, co zresztą skomentował ironicznie w niedzielę w Radiu ZET Stanisław Żelichowski z PSL, mówiąc, że dobrze leczony kac może trwać i dwa tygodnie. - Widać panowie leczyli kaca - powiedział Żelichowski.

Hofman być może przewidział i to, bo w wywiadzie tłumaczy, że wówczas chcieli po prostu zamknąć temat, aby chronić rodziny (między innymi przed tymi strasznymi tabloidami, które nie chciały się odczepić). Tematu jednak, jak widać, nie udało się zamknąć, ale czy to pomoże Hofmanowi i jego kolegom w ich politycznej przyszłości? Z tego, co mówią dziś politycy Prawa i Sprawiedliwości, sprawa jest mocno wątpliwa, jeśli nie beznadziejna. - Podtrzymuję zdanie, które wygłosił pan premier Kaczyński. Madryt jest ważny, ale są jeszcze inne ważne wyjazdy. Podobnie mówi Marcin Mastalerek (który zastąpił Hofmana na stanowisku rzecznika): nie ma tematu powrotu Adama Hofmana. Złudzeń nie pozostawia też Jacek Sasin: - Na pewno jest to decyzja nieodwracalna, niezależnie od tego, jak dzisiaj Adam Hofman będzie się bronił. Ma prawo, żeby swoją wersję przedstawić, natomiast nas w Prawie i Sprawiedliwości ta wersja nie przekonała.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Afera madrycka: Adam Hofman czuje się wrobiony. Czy jego wyjaśnienia kogokolwiek przekonały? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3