Andrea Anastasi będzie walczył, ale jego los jest już...

    Andrea Anastasi będzie walczył, ale jego los jest już przesądzony

    Robert Małolepszy

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Jakąkolwiek byśmy decyzję podjęli, będzie to zła decyzja - powiedział nam wczoraj, na dzień przed spotkaniem z trenerem Andreą Anastasim, jeden z prominentnych działaczy Polskiego Związku Piłki Siatkowej, należący do wąskiego grona ludzi, którzy zdecydują o dalszych losach selekcjonera reprezentacji Polski siatkarzy.
    Andrea Anastasi będzie walczył, ale jego los jest już przesądzony

    ©Karolina Misztal/Polskapresse

    - Zostawimy Andreę, podejmiemy ogromne ryzyko. Zwolnimy go - ryzyko jest równie wielkie. Bo przecież nie ma już czasu na pomyłkę. Kolejną wielką siatkarską imprezą będą przecież przyszłoroczne mistrzostwa świata w Polsce - przypomina nasz rozmówca.

    Włoch przyjeżdża dziś do Warszawy i zapewne podtrzyma swoją deklarację o chęci wypełnienia kontraktu w naszym kraju, który kończy się dopiero za rok. Zapewne powtórzy to, co mówi od kilku dni - tak naprawdę to w zakończonych w niedzielę mistrzostwach Europy polska kadra była w optymalnej formie, na jaką ją w tej chwili stać. Gdybyśmy wygrali dwie piłki w meczu z Bułgarią, być może zagralibyśmy nawet w finale.

    - I to jest być może prawda - mówi prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosław Przedpełski. - Nie wiem, czy winę za porażkę ponosi trener, czy może jednak siatkarze. Zanim podejmę ostateczną decyzję, chcę poznać diagnozę. Muszę być pewny, że znamy chorobę i wiemy, jak ją leczyć. Nie wykluczam, że jeśli Anastasi będzie miał diagnozę i ta diagnoza będzie się zgadzała z opiniami moimi i moich współpracowników, może jednak damy mu jeszcze szansę - mówi Przedpełski.

    I wygląda na to, że rzeczywiście nie jest jeszcze w stu procentach pewny, co zrobić. Z jednej strony, praktycznie wszyscy wokół domagają się zwolnienia trenera, z drugiej - nie ma na świecie zbyt wielu szkoleniowców tej klasy, którzy mogliby z miejsca podjąć pracę z naszą reprezentacją, dając gwarancję dobrego wyniku w mistrzostwach świata.

    - Dwóch, których nie bałbym się zatrudnić, jest zajętych. Władimir Alekna (były trener Rosjan, który poprowadził ich do mistrzostwa olimpijskiego w Londynie) pracuje w Zenicie Kazań. Sam zrezygnował z posady trenera Sbornej, bo ma kłopoty ze zdrowiem i chciał odpocząć od prowadzenia zespołu reprezentacyjnego. A on dobrze wie, jaka presja byłaby w Polsce. Poza tym zarabia ogromne pieniądze (mówi się, że nawet pół miliona euro za sezon). Nowozelandczyk Hugh McCutcheon (zdobył złoto igrzysk z Amerykanami) pewnie byłby łatwiejszy do pozyskania, pracuje na uniwersytecie, ale też ma ważne kontrakty, które nie są łatwe do rozwiązania - przyznaje Przedpełski, który odmawia podania innych ewentualnych kandydatów na miejsce Anastasiego, ale nie ukrywa, że przegląd rynku władze PZPS (a dokładnie wiceprezes Artur Popko) robią. Wielkiego wyboru rzeczywiście nie ma. Anastasi należy bowiem do dość wąskiego grona fachowców z najwyższej światowej półki.

    - Może jeszcze jest na niej kilku Włochów. Może bezrobotny obecnie Bułgar Radostin Stojczew, który prowadził włoskie Trento i kadrę Bułgarii. Może Francuz Blain, którego nazwisko przebija się w mediach, ale lista jest naprawdę krótka - mówi nasz informator.

    W mediach zaczęło też krążyć nazwisko młodego polskiego szkoleniowca Andrzeja Kowala, który dziś prowadzi drużynę mistrza Polski Asseco Resovię Rzeszów. Miałby go wspierać doświadczony zagraniczny szkoleniowiec, np. Ljubomir Travica, który był swego czasu pierwszym trenerem w Rzeszowie i nauczycielem dla Kowala.

    Za polską opcją zaczynają lobbować starzy mistrzowie ze złotej drużyny Huberta Wagnera: Marek Karbarz, Włodzimierz Sadalski czy Ryszard Bosek.

    - Pytanie, czy takiego trenera posłuchają zawodnicy. Andrzej jako siatkarz niczego wielkiego nie osiągnął. Jako trener zdobył tytuł, ale w drużynie, która na to złoto była skazana - mówi nasz rozmówca.

    - Tak naprawdę to bardzo ważna będzie opinia naszych sponsorów. Zwłaszcza stacji Polsat, która wyłożyła 100 milionów złotych na organizację mistrzostw świata w Polsce. Jeśli jej szefowie będą chcieli zmiany, nie będziemy mieli wyjścia - dodaje.

    Zapytaliśmy zatem szefa sportu w Polsacie Mariana Kmitę. Jego opinia jest jednoznaczna.

    - Czas Andrei Anastasiego się skończył. To fajny facet. Bardzo dobry trener. Ma całą masę osiągnięć, ale to już przeszłość. Coś się wypaliło w tym układzie z naszą kadrą i musi dojść do zmiany. Potrzebny jest nowy człowiek. I nie daj Boże, żeby to był polski trener. Nie dlatego, że mam coś do naszej myśli szkoleniowej. To musi być ktoś z zewnątrz, bo żaden Polak nie wytrzyma presji, jaka się wytworzy przed mistrzostwami świata. Nie chciałbym, aby powtórzyła się historia z Frankiem Smudą i Euro. Dlatego musimy szukać za granicą - kończy szef sportu w Polsacie.

    Nic dodać, nic ująć.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Polecamy

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Podziękuj bohaterom ze swojego regionu i wybierz patrona pociągu.

    Podziękuj bohaterom ze swojego regionu i wybierz patrona pociągu.

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny