Ania Wyszkoni: Nowa płyta jest dojrzała, teraz naprawdę czuję się kobietą [WYWIAD]

Dariusz Pawłowski
Ania Wyszkoni wydała właśnie płytę "Życie jest w porządku"
Ania Wyszkoni wydała właśnie płytę "Życie jest w porządku" Marlena Bielińska/sony music
Z Anną Wyszkoni, piosenkarką, która właśnie wydała nową płytę "Życie jest w porządku", rozmawia Dariusz Pawłowski

Życie jest w porządku...
Naprawdę? Ty chyba musisz bardzo lubić ludzi...

Tak uważasz (śmiech)?
Cieszę się, że słyszysz to w moich piosenkach, ale to się zgadza, rzeczywiście tak jest. Ja poświęcam ludziom bardzo dużo czasu, lubię się spotykać z moimi fanami po koncercie, odpowiadam im na mejle, rozmaite wiadomości - staram się zawsze o to dbać. To przenosi się też na moje piosenki. Nawet, gdy opowiadam w nich o trudnych sprawach, staram się to robić w sposób bardzo ciepły. Ale taka po prostu jestem, nie chcę nikogo udawać. A śpiewam po prostu z serca.

Czyli życie jednak jest w porządku?
No pewnie, tak po prostu. Wszystko jednak w dużej mierze zależy od nas samych, jak sami będziemy je postrzegać i co będziemy z niego brać. Tytuł płyty odnoszę jednak zarówno do tych dni, kiedy łatwo jest powiedzieć, że życie jest w porządku, jak i do tych, kiedy musimy to sobie tłumaczyć.

Często musisz sobie tak tłumaczyć?
Ha ha ha... chyba coraz rzadziej.

Pytam, bo słucham Twojego śpiewania i słyszę w nim teraz sporo pozytywnego przesłania. Czy to oznacza, że jesteś obecnie zadowolona z siebie?
Jestem bardzo zadowolona. Uważam, że moja nowa płyta jest dojrzała, bo teraz naprawdę czuję się kobietą. Są trudne sprawy, o których śpiewam, ale na płycie pojawiło się też dużo wiary, nadziei. Moim zdaniem nawet piosenki o niełatwych problemach powinny dodawać siły moim słuchaczom. Nawet tytuł całości, który może na pierwszy rzut ucha nie pasuje do płyty, bo jest ona melancholijna, po wsłuchaniu się w teksty i kompozycje okazuje się bardzo trafiony.

Sama przyznajesz, że obcujemy teraz z dojrzałą wersją Ani Wyszkoni. Pamiętam Cię z różnych okresów, między innymi z czasów Łez. Przeszłaś dużą metamorfozę. Też to odczuwasz?
Odczuwam to bardzo mocno. Ale ta metamorfoza jest świadomą zmianą, w moim życiu od tamtej pory zdarzyło się tak wiele... Jestem dzisiaj innym człowiekiem, wszystko, co się działo, miało na mnie wpływ, ale jestem bardzo zadowolona ze swojej przemiany. Dojrzałam, wiem, co chcę ludziom przedstawić, bardzo lubię pracować co jakiś czas z innymi ludźmi. Dzięki temu przecież się uczę, rozwijam, a o to chodzi w życiu artysty i - zresztą - w życiu każdego człowieka. Mam nadzieję też, że to jeszcze nie koniec mojego rozwoju (śmiech).

Czy po dużym sukcesie Twojego solowego debiutu, płyty "Pan i Pani", przystępowałaś do nagrania kolejnej z poczuciem lęku, czy uda Ci się spełnić oczekiwania, które na pewno po tamtym krążku fani mają?
Przez chwilę sama odczuwałam presję i sama ją chyba sobie stworzyłam. Nie ukrywam, że to było dla mnie trudne zadanie. Ale tylko zwalczenie tego strachu i obaw dało możliwość tworzenia. W pewnym momencie musiałam się pozbyć tej niepewności i przystąpić do pracy. I po prostu tak się stało. W pewnej chwili coś się przestawiło w mojej głowie i chociaż trema była i jest duża, to dziś jestem zadowolona z tej płyty. Przygotowując ją dałam sobie dużo czasu na to, żeby płyta była dobra, uznałam, że nie będę robić niczego szybko. I dzisiaj mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że na tej płycie jest sto procent mnie, i że dałam z siebie wszystko, co mam w sobie najlepszego.

Warto podkreślić, że ta płyta jest inna od poprzedniej, poszukałaś nowych rozwiązań. To też świadoma decyzja?
Świadoma decyzja, ale poniekąd też naturalna, bo wiele się zmieniło w moim życiu i ja się bardzo zmieniłam. Myślę, że gdybym próbowała nagrać kopię "Pana i Pani", byłoby to nienaturalne i nieprawdziwe. Przypuszczam, że fani i słuchacze bardzo szybko by to odczuli. Zawsze staram się robić coś z głębi serca i tak też było z tą płytą. Ona bardzo naturalnie wypłynęła z mojego serca. Powstało sporo piosenek, z których wybrałam jedenaście - moim zdaniem najlepszych. To wszystko działo się w sposób bardzo przyjemny.

W stosunku do pierwszej płyty nie zmieniłaś jedynie producenta, czyli Bogdana Kondrackiego. Czy to będzie już stały duet?
Nie wykluczam tego, ale też nie zarzekam się, że tak będzie zawsze. Z Bogdanem bardzo dobrze mi się pracowało przy pierwszej płycie, szybko znaleźliśmy wspólny język. Bogdan jest tak twórczym człowiekiem, ma tyle pomysłów, że to, co zaproponował na nowej płycie, bardzo mocno odbiega od tego, co było na pierwszej. Ważne jest też to, że najnormalniej, w ludzkim wymiarze, super nam się ze sobą pracuje. Oboje jesteśmy otwartymi ludźmi, słuchamy siebie nawzajem, ale też innych osób. Póki co, nie chcę więc niczego zmieniać w tej kwestii.

Na nowej płycie jest duża niespodzianka - piosenka "Zapytaj mnie o to kochany". Jako kompozytor podpisał ją Marek Jackowski, a jako autorka tekstów Olga Jackowska, czyli Kora. Jak udało Ci się namówić ten duet do współpracy po latach?
Do końca sama nie wiem, chyba sercem (śmiech)... Z Markiem znamy się od kilku lat i bardzo lubimy. Połączyła nas szczera przyjaźń. Jego kompozycja na mojej płycie była zatem naturalną koleją rzeczy. Trudności pojawiły się w momencie, kiedy okazało się, że kompozycja, którą stworzył, jest przeznaczona do słów Kory. Nie ukrywam, że się trochę obawiałam, że to, iż tak długo już ze sobą nie współpracują, będzie przeszkodą. Bałam się także tego, że ich relacje są chyba nie za dobre. W końcu odważyłam się i zadzwoniłam do Kory, opowiedziałam całą sytuację i powiedziałam też, że będzie to dla mnie zaszczyt i wyróżnienie, jeśli jej tekst pojawi się na mojej płycie. Bardzo szybko doszłyśmy do porozumienia i nie było żadnych przeszkód. A ja będę też na solowej płycie Marka.

Są tu też inni ciekawi kompozytorzy, na przykład Robert Gawliński...
Robert któregoś dnia do mnie zadzwonił, zaprosił do siebie i pokazał piosenki, które z myślą o mnie skomponował. To bardzo miłe. Cieszę się, że są w tej branży jeszcze ludzie, którzy mogą ze sobą współpracować bez zawiści, bez wyścigów. To chyba dotyczy bardziej starszego pokolenia, które nie musi już niczego udowadniać. Młodsi raczej ze sobą walczą.

Śpiewając zdecydowałaś się na niemałą śmiałość, pokazujesz bowiem miłość od emocji po erotykę. Szczerze, ale i z wiarą w samą miłość. Czy Twoim zdaniem ona wystarczy, by załatwić wszystkie problemy?
Sama miłość na pewno nie. O uczucie trzeba dbać i to jest najważniejsza kwestia, nikt nic lepszego tu nie wymyślił. A poruszam wszystkie te tematy, także erotykę, dlatego, że jestem dojrzałą i świadomą kobietą, i nie boję się o takich tematach mówić. Kocham przecież nie tylko duszą, ale i ciałem. Myślę nawet, że trzeba o takich sprawach mówić, bo są to tematy bliskie każdemu człowiekowi, każdy przecież może coś o nich powiedzieć.

A nie boisz się tego, że teraz niektórzy zaczną analizować Twoje życie poprzez te wyznania? Że skoro śpiewasz o tym tak szczerze, to na pewno jest tak i tak...
Zawsze znajdą się tacy, którzy analizują i będą analizować wyłącznie na swój sposób, będąc przekonanymi, że mają rację. Staram się o tym po prostu nie myśleć i robić swoje. Spotykamy się również z takimi sytuacjami, że ktoś robi zdjęcie i dopisuje swoją historię, kompletnie nie- mającą nic wspólnego z rzeczywistością. Trzeba się uodpornić na takie sytuacje. Tworzę tak, jak mi podpowiada serce, a interpretację piosenek pozostawiam słuchaczom, tym, którzy chcą je ocenić.

Mam wrażenie, że myślisz też o takich rzeczach, o których w Twoim wieku się właściwie nie myśli, jak chociażby przemijanie...
Zgadza się. Niby to sprawy odległe jeszcze, ale szczerze mówiąc są one mi bardzo bliskie. Często zastanawiam się nad przemijaniem, nad tym, co dzieje się w naszym życiu. Nie zawsze przecież są to chwile piękne, mamy momenty bardzo trudne i z nimi też trzeba sobie radzić. Zawsze mówiono mi, że jestem nad wyraz dojrzała, jak na swój wiek (śmiech)... Może to ciągle ma miejsce... Chociaż w tej chwili aż tak bardzo tego nie zauważam, ponieważ mając trzydzieści dwa lata, obowiązki macierzyńskie, dom, wiem, że czasem warto przystanąć i się nad czymś uczciwie zastanowić. Widzisz, mówiłam ci, bardzo dojrzałam (śmiech)...

Myślisz też czasem o Łzach?
Oczywiście, ten zespół to ważny czas w moim życiu. Wspaniały, choć zdarzały się błędy, ale byłam wtedy bardzo młoda. Dziś pewnie pewne rzeczy zrobiłabym inaczej.

Nie żałujesz rozstania?
Staram się niczego w swoim życiu nie żałować, bo zawsze postępuję szczerze i jestem sobą. Rozstaliśmy się, bo po prostu nasze drogi się rozeszły. Podczas pracy nad solową płytą bardzo się rozwinęłam i potrzebowałam czegoś nowego, trudno byłoby mi wrócić do tych samych dźwięków i wspólnego tworzenia. Chłopcy w zespole byli przywiązani do swoich brzmień, a ja chciałam zmian. Myślę też, że byli bardzo zaskoczeni sukcesem "Pana i Pani"...

Cieszę się, że - jak śpiewasz - wierzysz w anioły, bo ja również w nie wierzę i jestem przekonany, że jeden taki ciągle za mną łazi i się bardzo ze mną męczy...
Tak, rozumiem... ha ha ha... ja też tak mam...

...Powiedz zatem, czy wiara, wiara w Boga, której nie ukrywasz, też jest tym, o czym możesz swobodnie i szczerze mówić? Dziś jest to różnie odbierane...

Tak, i myślę, że wiele osób wstydzi się dzisiaj tego, że wierzy w Boga, w anioły.
Dla mnie dziwne jest to, że tak się dzieje. Chyba świat za bardzo pędzi i za bardzo jesteśmy skupieni na pieniądzach, na karierze, na rzeczach bardzo przyziemnych. Mnie wiara bardzo dużo daje. Ufność w to, iż jest ze mną mój anioł, który będzie prowadził mnie dobrą drogą, dodaje mi siły, bo wiem, że nie pozwoli mi zabłądzić. Będę wierzyć, zostałam wychowana w wierze katolickiej, i nie mam problemu, żeby o tym mówić.

Czyli nasze anioły nie odpoczną...
Ha ha ha, wygląda na to, że nie mają szans...

Czy myślisz o specjalnych koncertach związanych z piosenkami z nowej płyty?
Nie planuję trasy koncertowej stricte pod promocję tej płyty. Po prostu cały rok koncertuję z moim zespołem. Pojawiają się na tych koncertach różne piosenki, jest to swoisty obraz całej mojej twórczości. Na kolejnych koncertach będzie oczywiście sporo moich nowych kompozycji, ale nie zapomnę też nigdy o tych starszych, które sprawiły przecież, że jestem w miejscu, w którym jestem.

A w którym miejscu będziesz kiedyś?
Jeszcze nie wiem. Ale na pewno o tym opowiem!

Rozmawiał Dariusz Pawłowski

Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Peter

Stąd depresja z powodu zaburzeń identyfikacji płci

L
Leo

...to niech spada!

Dodaj ogłoszenie