MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Annusewicz: Tusk wie, że w każdej rodzinie są dzieci i emeryci

rozm. Piotr Brzózka
Dr Olgierd Annusewicz
Dr Olgierd Annusewicz Wojciech Gadomski
Z doktorem Olgierdem Annusewiczem, politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Piotr Brzózka.

Premier Donald Tusk wygłosił expose na otwarcie nowego sezonu politycznego, ostatniego przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Co Pan usłyszał w tym wystąpieniu? Bo ja obietnicę podgrzania wody w naszych kranach.
Mnie przychodzą na myśl dwa kluczowe słowa. "Dzieci" i "emeryci". W większości polskich rodzin jest co najmniej jedno dziecko albo jeden emeryt. To, co się wydarzyło w Sejmie, to emanacja klasycznego podejścia marketingu politycznego - tak zarządzić swoimi działaniami i dystrybucją pieniędzy, żeby miały one pozytywny wpływ na codzienne życie maksymalnie dużej liczby obywateli. Po to, by ci obywatele przy urnie wyborczej zadecydowali na korzyść partii rządzącej, czyli tego, kto pozytywnie wpłynął na ich życie. To wystąpienie było kwintesencją takiego myślenia. Proszę też zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz - na kolejność wystąpień poszczególnych ministrów, pomijając Janusza Piechocińskiego, który mówił drugi z racji bycia wicepremierem. Na początku pojawiali się ci ministrowie, którzy są najbardziej istotni dla przeciętnego obywatela. Mieliśmy więc ministra zdrowia, ministra edukacji. Bo każdy z nas się leczy, każdy chodzi do szkoły, bądź ma dziecko lub wnuka w szkole. Więc z punktu wiedzenia marketingu politycznego, to był klasyczny zabieg - analiza, gdzie jest najwięcej wyborców i jak można ich do siebie przekonać. Inna sprawa, że Tusk wybrał taką metodę, by pokazać ludziom, że polityka może mieć realny wpływ na ich życie. I ta ciepła woda w kranie, dziś jak słyszeliśmy, jeszcze cieplejsza, przybiera postać realną.

A stać nas na to? Czy o pieniądze będziemy się martwić po wyborach?
To nie do mnie pytanie, nie jestem ekonomistą. Choć jest oczywiste, że to musi kosztować. Słyszałem, że niektórzy ekonomiści mówią, iż być może to się uda sfinansować ze wzrostu gospodarczego, który jest większy niż był przewidywany.

A ludzie to kupią? Już słyszę komentarze - emerytom dają 36 złotych miesięcznie, a sami jedzą kolację za 1700 złotych.
To, że emeryt dostaje 36 złotych, to wcale nie jest złe, bo mówimy o zwiększeniu waloryzacji, która normalnie wynosiłaby kilka, czy kilkanaście złotych. Więc nie przesadzajmy z narzekaniem. A to, że ktoś je kolację za 1500 zł, to zupełnie inna sprawa, świadczy po prostu o skrajnej głupocie.

Czego Pan się spodziewa po informacji ministra spraw wewnętrznych w sprawie afery podsłuchowej? Premier zapowiedział, że Bartłomiej Sienkiewicz złoży raport we wrześniu i wtedy szef rządu podejmie stosowne działania..
Niczego się nie spodziewam. Ta sprawa będzie wyciszona, bo sytuacja jest po prostu niewygodna dla Platformy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki