Arteria "trochę w ciąży"

Sławomir Sowa
Sławomir Sowa
Sławomir Sowa fot. Grzegorz Gałasiński/archiwum
Udostępnij:
Trudno dziś popatrzeć obiektywnie na przebudowę Trasy W-Z, bo każdy mówi o czym innym, choć wszystkim wydaje się, że mówią o tym samym.

Do tego samego worka wrzuca się samą koncepcję przebudowy trasy i skutki jakie przyniesie dla układu komunikacyjnego miasta, obawy związane z organizacją ruchu podczas przebudowy, wykorzystanie środków unijnych i co tam komu jeszcze przyjdzie do głowy. Towarzyszy temu - jak zawsze zresztą - polityczna rozróba, tym bardziej, że za rok wybory.

Budowa Trasy W-Z - zobacz, jak będzie wyglądała [WIZUALIZACJA]

Warto z tego worka powyciągać wszystkie elementy i im się przyjrzeć. Jeśli spojrzeć na przebudowę z punktu widzenia spodziewanego paraliżu komunikacyjnego centrum miasta podczas samej inwestycji, to można by sobie w ogóle odpuścić wszystkie inwestycje w mieście. Realizacja poważnej inwestycji nie oznacza jednak zwolnienia rządzących z rozumnej organizacji objazdów. Przebudowa nie może być alibi dla nieporadności.

Drugi aspekt - potencjalna utrata środków unijnych. Można ich bronić jak niepodległości, ale trzeba się zastanowić, czy nos jest dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa. Łatwo stracić wyczucie co jest tabakierą, a co nosem, przy absolutyzacji pojęcia "środki unijne".

Trzeci aspekt - najważniejszy - ale bezpośrednio wiążący się ze środkami unijnymi. Jest takie powiedzenie, że nie można być trochę w ciąży. Niestety, rozwiązanie przyjęte dla centralnego odcinka W-Z jest byciem "trochę w ciąży". Chodzi oczywiście o słynny "wąwóz", który nie został tunelem i długość jego przebiegu. Zdecydowanie się na wykop zamiast tunelu i to na krótkim odcinku, nie rozwiązuje podstawowych problemów na Trasie W-Z. Że wykop jest tańszy? Pewnie, że tańszy. Furmanka od peugeota i opla też jest tańsza.

Ma rację Hanna Zdanowska, że na dyskusję o rozpoczynającej się właśnie inwestycji jest już jednak za późno. Ale nie jest za późno na dyskusję o filozofii modernizacji miasta. Jeśli mieliśmy kiedyś do wyboru drogi projekt przebudowy wuzetki, ale załatwiający problem ruchu na głównej osi komunikacyjnej, oraz projekt "trochę w ciąży", to trzeba było brać ten drogi, nawet za cenę rezygnacji z jakiegoś innego projektu. Pewnie, chciałoby się w Łodzi nadrobić wszystkie wieloletnie zapóźnienia, ale tak się nie da. Niekiedy i listę priorytetów trzeba przetrzepać, żeby zrobić coś porządnie.

Prezydent Zdanowska próbuje trochę umoczyć w wuzetkę Dariusza Jońskiego. To też gra polityczna, o którą tak chętnie obwinia swoich przeciwników. Ale to powinno nas czegoś nauczyć. Co do strategicznych projektów powinna być zgoda różnych sił, bo miasta nie modernizuje się od kadencji do kadencji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie