Artur Sporniak: Papież chce, by Kuria Rzymska służyła kościołom lokalnym

Piotr Brzózka
Artur Sporniak
Artur Sporniak
Z Arturem Sporniakiem, publicystą "Tygodnika Powszechnego", rozmawia Piotr Brzózka

Watykan zapowiada powstanie nowej konstytucji apostolskiej, regulującej funkcjonowanie Kurii Rzymskiej. Papież Franciszek stwierdził, że Kuria w obecnym kształcie jest zbyt "watykanocentryczna". A więc należy spodziewać się decentralizacji Kościoła.
Wiele mówi nam już różnica, dotycząca powstawania tej nowej konstytucji. Ostatnia reforma została przeprowadzona przez Jana Pawła II ogłoszeniem konstytucji Pastor Bonus w 1988 roku. Papież tę konstytucję napisał w zaciszu swojego gabinetu. Być może konsultował się z kardynałami, ale my - media i w ogóle ludzie wiary - nic o tym nie wiedzieliśmy. To zostało po prostu przemyślane i ogłoszone przez papieża. Tymczasem obecna reforma Kościoła przebiega w pełnej jawności, w świetle jupiterów. To oznacza, że nie ma odwrotu, papież nie może już powiedzieć: to nie czas, to za trudne. Klamka zapadła, reforma na pewno się dokona. Wiemy, o czym papież dyskutuje z kardynałami, wiemy, w którą to stronę idzie. I to już jest zaskoczenie.

A co w praktyce będzie oznaczać planowana decentralizacja?
Kuria ma mieć służebny charakter wokół Kościoła powszechnego i kościołów lokalnych. Kuria ma przestać być organem wykonawczym władzy absolutnej papieża. Ponieważ papież jest człowiekiem, a więc istotą ograniczoną, nie mógł zarządzać tak olbrzymią instytucją sam jako władca absolutny, w związku z tym de facto to kuria rządziła Kościołem, załatwiała różne sprawy w imieniu papieża. To nie zdawało do końca egzaminu. Papież chce dokonać decentralizacji, wprowadzić większą kolegialność. Większą władze mają mieć kościoły lokalne, one mają same załatwiać problemy, pojawiające się na ich terenie. Bo to biskupi na danym terenie są najbardziej kompetentni, a nie odległa kuria. Z daleka czasem trudno jest rozstrzygać zawikłane miejscowe problemy. Podam przykład absurdu, do jakiego doprowadziła centralizacja. Biskupi z Chin przesłali do zatwierdzenia przez Rzym tłumaczenia ksiąg liturgicznych na język chiński. Tymczasem Watykan nie ma specjalisty od tego języka, więc dał to tłumaczenie do sprawdzenia klerykowi z Chin, który studiował w Rzymie. Absurd! Lokalne komisje liturgiczne Kościoła chińskiego tworzą tłumaczenie, które sprawdza przypadkowy kleryk, którego w dodatku kongregacja do spraw liturgii ma pod ręką.

Kościół boryka się jednak z wieloma problemami o zasięgu globalnym, dziś najgłośniej mówimy o pedofilii wśród księży. Czy zdecentralizowany Kościół lepiej sobie z tym poradzi?
To jest tak specyficzny problem, że decentralizacja akurat w tym przypadku nie byłaby słuszną drogą, nie pomogłaby. Benedykt XVI nakazał biskupom zgłaszać te wszystkie przypadki do Kongregacji Nauki i Wiary i ona wydaje ostateczne rozstrzygnięcia. To na razie zdaje egzamin. Być może świadomość problemu pedofilii będzie z czasem w kościołach lokalnych rosła, ale na razie jest lepiej tak, jak jest.

Nie ma Pan czasem wrażenia, słuchając Franciszka, że Watykan jawi się w jego słowach jako siedlisko zła, próżności, jako ośrodek władzy, a nie wiary?
Nie, taki obraz kreują media. Dla mediów najciekawsze są afery. To jest w pewnym sensie zrozumiałe, ale nie można patrzeć na rzeczywistość tylko przez pryzmat afer. Inne Kościoły chrześcijańskie zazdroszczą Kościołowi katolickiemu struktur, więc to nie jest tak, że wszystko jest źle, że wszystko trzeba zmieniać. Papież nie robi tej reformy sam, lecz konsultuje się. Kardynałowie, z którymi rozmawia, przynoszą doświadczenia i spojrzenie na Kościół ze wszystkich kontynentów.

Jakich doniosłych zmian możemy się spodziewać po tym pontyfikacie, poza zmianą konstytucji?
Kardynałowie już debatują nad ulepszeniem funkcjonowania synodu biskupów. Sięgnijmy do dokumentów Soboru Watykańskiego Drugiego. Jeśli ojcowie soborowi myśleli o większej kolegialności w Kościele, to jej narzędziem miał być synod. Ten synod po soborze przekształcił się w ciało bardziej doradcze. Franciszek myśli o zmianie. Ja to odbieram jako przekształcenie synodu w doraźny sobór. Myślę, że po reformach Franciszka synod zyska na znaczeniu. To raz, a dwa - najbliższy synod ma się zająć kwestią małżeństw po rozwodach. Szykuje się rewolucja w dyscyplinie Kościoła, a to jest sprawa poważna, ocierająca się o doktrynę. Ta kwestia co jakiś czas w przeszłości wypływała, ale akurat Jan Paweł II miał bardzo twarde stanowisko, podczas jego pontyfikatu w ogóle nie było o tym mowy. We wczesnych latach 90. trzech biskupów niemieckich - z których dwóch potem zostało kardynałami - wysunęło postulat, dotyczący osób, które nie są w stanie udowodnić przed kościelnymi sądami, że ich małżeństwo było nieważne, ale są o tym przekonane w sumieniu. Biskupi chcieli, by Kościół im zawierzał i dopuszczał ich do komunii. Bardzo szybko, bo już po roku, Kongregacja Nauki i Wiary wydała list, obalający ten postulat. Tymczasem wprowadzenie tego pomysłu w życie staje się całkowicie realne.

Rozmawiał Piotr Brzózka

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie