reklama

Artur Wichniarek: Dla Niemców mecz z nami to tylko kolejne spotkanie. Ale już nas nie zlekceważą

Sebastian StaszewskiZaktualizowano 
Wichniarek grał w Niemczech w Arminii Bielefeld i Hercie Berlin. Jego bilans w reprezentacji Polski to 17 spotkań i 4 bramki
Wichniarek grał w Niemczech w Arminii Bielefeld i Hercie Berlin. Jego bilans w reprezentacji Polski to 17 spotkań i 4 bramki Marek Zakrzewski
Żałuję, że w kadrze nie ma Polanskiego, bo z Krychowiakiem stworzyłby fantastyczny duet defensywnych pomocników - mówi Artur Wichniarek

Lubi Pan szampana?
Od czasu do czasu lampkę wypiję, ale wszystko zależy od okazji…

A pokonanie Niemców na ich terenie byłoby dobrą okazją?
Za to raczej się nie napiję, bo szampanem nie świętowałem nawet moich największych sukcesów: awansów do Bundesligi, bramek, korony króla strzelców [w barwach Arminii Bielefeld Wichniarek został dwukrotnie najskuteczniejszym piłkarzem 2. Bundesligi, w sezonach 2000/01 i 2001/02 - red.]. Uważam natomiast, że jeśli chłopakom uda się wygrać we Frankfurcie, to korki powinny strzelać całą noc. Także w szatni. Niech więc chłodzą butelki.

Bo to zwycięstwo jest realne?
Jest szalenie trudne nawet do wyobrażenia sobie, ale jednak realne. Szczególnie w tej chwili.

Dlatego, że Niemcy mają kłopoty?
Raczej dlatego, że to my mamy mocną drużynę.

Ale nie brakuje głosów, że ta drużyna ma lepsze wyniki niż grę.
I to prawda. W Warszawie z Niemcami gra była tragiczna. Wynik przyćmił przebieg spotkania. Mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu… Jeśli ktoś twierdzi, że zasłużyliśmy wtedy na zwycięstwo, to jest niewidomym ekspertem. W studiu Polsatu krytykowałem także postawę zawodników w meczu ze Szkocją. Spodziewałem się, że pójdą za ciosem, a momentami grali strachliwie, asekuracyjnie. I przez to straciliśmy dwa istotne punkty.

To dobry czas, aby ograć mistrzów świata?
Niemcy są dziś w małym dołku. W kraju trwa dyskusja, co należy zmienić, bo start kwalifikacji do Euro 2016 pozostawił wiele do życzenia. Bardzo mocno widać brak kilku zawodników, którzy opuścili szeregi reprezentacji. Wiadomo, że niełatwo jest zastąpić takich grajków jak Miro Klose czy Philipp Lahm, ale okazało się, że nawet Per Mertesacker nie ma godnego następcy. Obrona, która jeszcze niedawno zdobywała mistrzostwo, teraz daje sobie strzelać bramkę za bramką. Joachim Löw musi szukać nowych rozwiązań.

Nasz wrześniowy mecz budzi za Odrą emocje?
Na razie nie za bardzo. W Berlinie, gdzie mieszkam, nie mówi się o tym za dużo. Widziałem w prasie ledwie kilka artykulików. Selekcjoner Löw powiedział dziennikarzom, że po słabym początku eliminacji teraz reprezentacja Niemiec ma obowiązek odnieść dwa zwycięstwa: nad Polską i Szkocją. Po tych dwóch kolejkach Niemcy chcą oglądać tabelę, będąc na jej szczycie.
Lekceważą nas?
Już nie. Nabrali do nas szacunku, bo pokonany zazwyczaj szanuje rywala, który położył go na deskach. Oni znają naszą siłę. Na pewno się nas nie obawiają, ale wiedzą, że nie oddamy im punktów za darmo.

W Niemcach jest taka chęć rewanżu, jak nam się wydaje?
Dla nas to mecz stulecia, historyczna szansa, a dla nich kolejne spotkanie. Wielkiej spinki więc nie ma. Wiadomo, że prasa coś napisze o historii, sąsiedztwie, może o polityce, ale nikt tu nie odlicza dni do 4 września. Myślę też, że nikt nie przypuszcza, że we Frankfurcie Niemcy mogą przegrać. To oni są gospodarzami, oni są mistrzami świata…

W Warszawie jednak się zdziwili. Żeby nie zdziwili się ponownie…
Na pewno nie spodziewali się tamtej porażki. A może nawet bardziej niż porażka zaskoczyła ich słaba postawa drużyny Löwa. Pamiętajmy, że kilka miesięcy wcześniej oni rozbili w pył cały mundial. I nagle nie potrafią wygrać z zespołem, który nigdy ich nie pokonał. Przed rewanżem nie powinnyśmy mieć jednak żadnych kompleksów. W tej chwili to my jesteśmy faworytami - może nie tego spotkania, bo przecież gramy z czempionami, ale całej grupy. Jesteśmy liderem, wszystko w naszych rękach. Wykorzystajmy to!

Mecz z Niemcami będzie szczególny zwłaszcza dla Roberta Lewandowskiego. Kilka dni temu "Lewy" obchodził 27. urodziny, a poza tym w tym spotkaniu będzie bacznie obserwowany nie tylko przez miliony Polaków, ale też Niemców, którzy na co dzień oglądają go w Bayernie Monachium. Czy Robert poradzi sobie z tym ciśnieniem?
To nie będzie mecz Niemcy - Robert Lewandowski, tylko Niemcy - Polska. Niemniej po zwycięstwie w Warszawie zauważyłem, że w "Lewym" coś się zmieniło. Poczuł się prawdziwym liderem, kapitanem, ostoją tej drużyny. I na swoje plecy bierze coraz więcej ciężaru odpowiedzialności. Tak będzie również we Frankfurcie. Robert, ale też chłopaki, dadzą z siebie maksa. A do presji Lewandowski jest przyzwyczajony, więc zaczepne artykuły takiego "Bilda" - jakie pewnie się pojawią - nie będą dla niego istotne.

Nie zdziwiło Pana, że Robert rozpoczął sobotni mecz z Hoffenheim na ławce rezerwowych?
Może trochę, ale sezon jest długi, Bayern ma szeroką kadrę, więc to normalne, że trener Guardiola stosuje rotacje. Dodatkowo ekstremalne są warunki pogodowe. To, że "Lewy" raz usiądzie na ławce, nie sprawi, że świat się skończy. O, Robert właśnie strzelił bramkę Hoffenheim! No widzisz? Drugi mecz i drugi gol. Nie mamy się więc o co martwić.

Z Robertem wszystko więc w porządku. Na pewno nie można powiedzieć tego o Jakubie Błaszczykowskim, który w Borussii nie gra w ogóle.
Tu sytuacja wygląda fatalnie. Thomas Tuchel, nowy trener Borussii, nie zaufał Kubie i nie znajduje dla niego miejsca nawet w kadrze meczowej. Na początku wszyscy mieli równe szanse i każdy chciał się Tuchelowi pokazać, ale dziś widzimy, że Błaszczykowski nowego trenera nie przekonał. Trzeba zastanowić się, co dalej…

Kuba powinien zmienić klub czy zostać w Dortmundzie i dalej walczyć?
Moim zdaniem dobrą opcją byłoby wypożyczenie. Bo jeżeli Błaszczykowski nie będzie grał regularnie, to prawdopodobnie ominie go Euro 2016.

Co z resztą Polaków z Bundesligi? Będą gotowi do rywalizacji na najwyższym poziomie?
Łukasz Piszczek powinien być w dobrej formie. W zeszłym tygodniu nabawił się na treningu drobnego urazu, który wykluczył go z meczu z Odds BK w Lidze Europy, ale na Niemcy będzie gotowy. Nie martwiłbym się także o Olkowskiego, który w Köln zagrał w meczach ze Stuttgartem i Wolfsburgiem. Najgorzej wygląda sytuacja Sławka Peszki, który na razie siedzi na ławce. Chciałbym też wspomnieć o Eugenie Polanskim, który w meczu z Bayernem Monachium nie wykorzystał co prawda rzutu karnego, ale który jest liderem Hoffenheim, kapitanem tego zespołu…
Ale Polanskiego w kadrze nie ma. Żałuje Pan?
Na pewno, bo z Krychowiakiem stworzyłby fantastyczny duet defensywnych pomocników. Polanski od roku jest w wielkiej formie i kadrze na pewno by się przydał.

A Matthias Ostrzolek z HSV? Podobno poczuł się Polakiem. To poważna kandydatura? Bo Wojciech Kowalczyk radzi o nim szybko zapomnieć.
Ostrzolek sprzed dwóch lat, a nawet sprzed roku, to świetny piłkarz, jeden z najlepszych lewych obrońców w Bundeslidze. Dziś ma jednak swoje problemy. Na inaugurację sezonu z Bayernem zagrał tragicznie. Teraz goni formę z poprzednich lat. Nie wiem, czy sportowo dziś zasługuje na powołanie.

A charakterologicznie? Zdaniem wielu to cynik.
Trener Nawałka musi z nim porozmawiać i poznać jego motywacje, bo pamiętam, jak Ostrzolek mówił w tutejszych mediach, że czuje się Niemcem, że chce grać w reprezentacji Löwa. A teraz nagle mu się odmieniło. To śliska sprawa, której jedynym sędzią powinien być Adam Nawałka.

Na koniec proszę powiedzieć, czy wybiera się Pan na stadion we Frankfurcie?
Oczywiście. Chcę zobaczyć, co z tego będzie. Może też w końcu zadzwoni ktoś z Polsatu, bo chętnie podzielę się z widzami moimi opiniami…

A w ogóle co Pan porabia na co dzień?
Mieszkam spokojnie w Niemczech, często oglądam Bundesligę. W międzyczasie znalazłem też klub Łukaszowi Szukale…

Pan żartuje? Jak to?
Mówię całkiem poważnie. Łukasz to mój przyjaciel i chciałem mu pomóc. Miałem pomysł, aby znaleźć dla niego zespół w Niemczech, ale nie było nim zainteresowania. Później pojawił się temat turecki. Skontaktowałem obie strony i dalej sprawa potoczyła się sama. Byłoby tragedią, gdyby "Szuki" został w Arabii i nie grał, dlatego trzeba było działać. Dołożyłem więc do tego transferu swoją małą cegiełkę.

Rzuca Pan więc pracę w firmie gastronomicznej Le Crobag i zostaje Pan menedżerem?
A gdzie tam! Dalej kursuję na trasie Berlin - Poznań i idzie mi to całkiem nieźle. Ten transfer to tylko przy okazji. Zostaje mi satysfakcja, że być może - nawet po zakończeniu kariery - pomogłem polskiej reprezentacji.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Artur Wichniarek: Dla Niemców mecz z nami to tylko kolejne spotkanie. Ale już nas nie zlekceważą - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3