reklama

ATP Madryt. Kubot znów tańczy kankana, czy sięgnie również po wielkoszlemowy tytuł...

Hubert ZdankiewiczZaktualizowano 
Łukasz Kubot<br>
Łukasz Kubot Pawel Relikowski / Polska Press
Łukasz Kubot postawił na grę podwójną i znów imponuje formą. Polak i Brazylijczyk Marcelo Melo wygrali w niedzielę prestiżowy turniej ATP w Madrycie, wcześniej wygrali również w Miami i doszli do finału w Indian Wells.

Był czas, że eksperci doradzali mu, by skupił się na grze podwójnej, w której zaczął odnosić sukcesy (półfinał Australian Open 2009). Łukasz Kubot miał jednak swój własny pomysł na tenisową karierę i na przekór wszystkim udowodnił, że w singlu również jest w stanie się przebić. Dwa finały imprez rangi ATP (w 2009 roku w Belgradzie i rok później w Costa do Sauipe), pamiętny ćwierćfinał Wimbledonu 2013 (zagrał z nim z Jerzym Janowiczem, z którym po ostatniej piłce wymienił się koszulkami).

Nie są to może osiągnięcia na miarę Rogera Federera, ale dla tenisisty z Bolesławca to kosmos. Zwłaszcza, jeśli się pamięta, jak trudne miał początki. To był kosmos również dla polskiego tenisa w wydaniu męskim, bo o ile wśród pań doczekaliśmy się autentycznej gwiazdy (Agnieszka Radwańska), o tyle w rywalizacji panów czekaliśmy na finał turnieju ATP 26 lat. Wtedy to (w 1983 roku) o tytuł w Bazylei walczył Wojciech Fibak.

- Cieszę się, że tego dożyłem - żartował na naszych łamach po Belgradzie ten ostatni. - Tym bardziej, że bardzo lubię Łukasza, zawsze dobrze mu życzyłem i wspierałem - dodał Fibak i nie było w tym przesady, bo dla Kubota zawsze był mentorem i wzorem do naśladowania. Do dziś mówi o nim nie inaczej, jak „Pan Wojciech”.

W 2014 roku Kubot powtórzył osiągnięcie Fibaka i wygrał Australian Open (w parze ze Szwedem Robertem Lindstedtem), zostając drugim Polakiem w tzw. Erze Open, któremu udało się zdobyć wielkoszlemowy tytuł. Wydawało się, że z powodzeniem może łączyć grę na dwóch frontach. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do co poniektórych swoich kolegów Kubot to istny tytan pracy i perfekcjonista. Dziennikarze akredytowani na Wielkie Szlemy nie raz narzekali, że muszą czasem godzinami czekać na jego konferencje prasowe, bo po meczu najpierw musi iść obowiązkowo na odnowę biologiczną. Wszystko jest u niego dokładnie zaplanowane, od wczesnych godzin rannych, do wieczora.

Mało kto dziś pamięta tragikomiczny (można chyba tak to nazwać) zbieg okoliczności, do jakiego doszło w 2006 roku podczas nie istniejącego już turnieju ATP w Sopocie. Kubot gładko przegrał wówczas w pierwszej rundzie gry pojedynczej, a po meczu winą za tę porażkę obarczył... organizatorów turnieju, którzy zmienili godzinę jego spotkania na wcześniejszą i zapomnieli go o tym poinformować, a on w związku z tym zbyt późno zjadł obiad (i źle się czuł na korcie). Nie dodał tylko, że nie mogli tego zrobić, bo po posiłku poszedł spać do hotelu i wyłączył telefon komórkowy.

- Łukasz prostu taki jest - przyznał jeden z jego znajomych i kolegów po fachu. - On po prostu bez reszty angażuje się w to co robi i wścieka się, gdy mu to nie wychodzi. Tak to jednak czasem jest, kiedy się czegoś za bardzo chce - dodał.

To zaangażowanie w końcu zaczęło odbijać się na zdrowiu Kubota. Nękany kontuzjami w połowie 2015 roku zdecydował ostatecznie, że da sobie spokój z singlem i skupi się na deblu. Jak sam mówi, nie była to łatwa decyzja, ale innego wyjścia po prostu nie było. - Wiedziałem, że dalsza gra w takim trybie będzie niemożliwa. Postawiłem na grę podwójną i nie żałuję - wspominał niedawno w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Nie ma czego, wspomniany na wstępie Federer udowadnia co prawda, że nawet w wieku 35 lat można odnosić sukcesy w singlu, jest to jednak raczej wyjątek potwierdzający regułę. Inni w tym wieku raczej schodzą ze sceny. Co innego w deblu, gdzie spokojnie można rywalizować nawet do czterdziestki.

Jedyny problem to znalezienie odpowiedniego partnera, bo do niedawna był z tym problem. Współpraca z Robertem Lindstedtem zaczęła się znakomicie, ale później już tak dobrze nie było, więc pod koniec roku Polak i Szwed powiedzieli sobie do widzenia. Niewypałem okazał się również pomysł na wspólne granie z Marcinem Matkowskim.

Strzałem w dziesiątkę okazuje się za to na razie współpraca z Marcelo Melo. Początek roku Polak i Brazylijczyk mieli taki sobie, ale wiosna póki co należy do nich. Finał w Indian Wells, zwycięstwo w Miami, teraz wygrana w Madrycie, po której nasz tenisista zatańczył na korcie kankana (to od lat jego znak rozpoznawczy). W efekcie awansowali na pierwsze miejsce w rankingu Road to London, klasyfikacji najlepszych par sezonu.

- Każdego dnia gramy coraz lepiej i to widać. Osiągamy świetne wyniki. Teraz musimy być gotowi na kolejne wielkie wyzwania - stwierdził, odbierając puchar, Kubot. Mówił o rozpoczętym właśnie turnieju w Rzymie, ale w takiej formie on i Melo nie są bez szans zarówno w rozpoczynającym się pod koniec maja Ronald Garros, jak i miesiąc później na trawie Wimbledonu. Obaj mają już na koncie wielkoszlemowe tytuły (Brazylijczyk wygrał w 2015 roku French Open). Razem stać ich na kolejny.

Wideo

Materiał oryginalny: ATP Madryt. Kubot znów tańczy kankana, czy sięgnie również po wielkoszlemowy tytuł... - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3