Australian Open. Djoković wyjeżdża, koniec afery. Winni są wszyscy, wszyscy zrobili z siebie pośmiewisko [KOMENTARZ]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Novak Djoković prawie połowę (dziewięć) ze swoich 20 wielkoszlemowych tytułów wywalczył właśnie w Australii
Novak Djoković prawie połowę (dziewięć) ze swoich 20 wielkoszlemowych tytułów wywalczył właśnie w Australii fot. WILLIAM WEST/AFP/East News
Udostępnij:
Australijski sąd podtrzymał w niedzielę decyzję tamtejszych władz o anulowaniu wizy Novaka Djokovicia. Serb nie zagra w rozpoczynającym się w poniedziałek Australian Open i być może już nigdy nie wróci do Melbourne. A na całej aferze straciły wszystkie strony konfliktu.

Decyzja radykalna, choć tak naprawdę nikt nie był nią chyba zaskoczony. Może poza fanami Djokovicia i jego rodakami, bo jeszcze w sobotę prezydent Serbii Aleksander Vucić apelował do australijskich władz, by przestały nękać jego rodaka. Te jednak były nieugięte - wiza tenisisty została po raz kolejny cofnięta już w ubiegły piątek...

Dzień później trafił do hotelu dla imigrantów. Tego samego, w którym przetrzymywano go za pierwszym razem (opuścił go 10 stycznia).

Niedzielna rozprawa w sprawie Djokovicia trwała (z przerwami) cztery godziny. Ostatecznie jednak sędziowie podtrzymali decyzję australijskiego ministra do spraw imigracji Alexa Hawke’a. Pełne uzasadnienie wyroku zostanie opublikowane w późniejszym terminie. Póki co pewne jest, że tenisista musi opuścić Australię, a deportacja w takich okolicznościach może skończyć się dla niego trzyletnim zakazem powrotu.

To z kolei oznacza, że 34-letniego Serba być może już nigdy nie zobaczymy na kortach Melbourne Park, gdzie wywalczył prawie połowę (dziewięć) ze swoich 20 wielkoszlemowych tytułów. W tym roku planował wygrać po raz dziesiąty i zostać rekordzistą wszech czasów (po 20. zwycięstw mają na koncie również Szwajcar Roger Federer i Hiszpan Rafael Nadal).

Decyzja sądu federalnego zakończyła (przynajmniej na razie) trwającą od 5 stycznia aferę, w której tak naprawdę winne są obie strony. Djoković, bo mimo braku szczepienia na Covid-19 próbował zagrać w Melbourne, manipulując faktami by uzyskać status „medycznego wyjątku” (później ozdrowieńca). A także organizatorzy Australian Open, którzy próbowali mu to umożliwić, naginając zasady ustanowione przez tamtejsze władze, żeby turniej nie stracił swojej największej gwiazdy (prawo do startu mieli mieć tylko zaszczepieni tenisiści i początkowo faktycznie tak było). Nie wzięli tylko poprawki na to, że przedstawicielom australijskiego rządu, a zwłaszcza mieszkańcom Melbourne (którzy w ubiegłym roku spędzili na lockdownie aż 267 dni) ich pomysł może się - delikatnie mówiąc - nie spodobać.

"Djoković nie zagra (...) a efekt jest taki, że dokładnie wszyscy zrobili z siebie pośmiewisko - on sam, Tiley jako dyrektor turnieju i Federacji TA, rząd australijski, a na końcu tenis dostanie w d…, bo tak naprawdę, przy obecnych problemach jest rzeczą zupełnie nieistotną w szerszej perspektywie. Nikomu absolutnie niepotrzebna sprawa, o której należy jak najszybciej zapomnieć, bo obowiązujące przepisy są obowiązującymi przepisami, bez znaczenia czy się komuś podobają czy nie (rewolucja jest usprawiedliwiona tylko w jednym przypadku - kiedy wygrywa). Wyobrażam sobie jak zmęczeni i wkurzeni tą całą sytuacją odstawiającą ich na margines wielkiej sportowej imprezy, są wszyscy inni zawodnicy, dzięki którym ona się odbywa. Żenujący spektakl. Miejmy nadzieję, że ich gra i poziom meczy obroni turniej. Oczywiście jeśli sama gra kogoś jeszcze interesuje" - podsumował na Facebooku trener główny Polskiego Związku Tenisowego (w przeszłości znany m.in. ze współpracy z Kamilem Majchrzakiem i Rosjanką Nadią Pietrową) Tomasz Iwański.

Głos zdążył już zabrać również główny bohater afery. „Chciałbym wydać krótkie oświadczenie w związku z dzisiejszym werdyktem sądu. Teraz zrobię sobie trochę wolnego, by odpocząć i się pozbierać, a dopiero potem odniosę się szerzej do sprawy. Jestem głęboko rozczarowany odrzuceniem przez sąd mojej apelacji od decyzji ministra o cofnięciu mojej wizy, co oznacza, że nie mogę zostać w Australii i wziąć udziału w Australian Open” - napisał w oświadczeniu Djoković.

„Przyjmuje orzeczenie sądu i będę współpracował z właściwymi organami w kwestii mojego wyjazdu z kraju. Czuję się niekomfortowo z tym, że w ostatnich tygodniach uwaga koncentrowała się na mnie, i mam nadzieję, że teraz wszyscy będziemy mogli już skupić się na tenisie i turnieju, który kocham. Wszystkim zawodnikom, sędziom, całej obsłudze, wolontariuszom i kibicom życzę jak najlepszego turnieju. Na koniec chciałbym podziękować mojej rodzinie, przyjaciołom, zespołowi, kibicom i moim rodakom Serbom za nieustanne wsparcie. Wszyscy jesteście dla mnie wielkim źródłem siły” dodał.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Materiał oryginalny: Australian Open. Djoković wyjeżdża, koniec afery. Winni są wszyscy, wszyscy zrobili z siebie pośmiewisko [KOMENTARZ] - Sportowy24

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Im making over $13k a month working part time. I kept hearing other people tell me how much money they can make online so I decided to look into it. Well, it was all true and has totally changed my life.last month my pay check was $13583 just working on the laptop for a few hours.Simply go to this website and follow instructions to start earning....Have a good Day..

HERE -------->>  Www.richnow1.com۵

The Word (" ۵ ") is not with web address...
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie