Bajka farmaceutyczna

Sławomir Sowa
Na początku olśniło go silne światło, ale po chwili stare oczy albo się przyzwyczaiły, albo jakieś czujniki automatycznie przyciemniły nieznośny blask. Szklane półki były zastawione tysiącami pudełek z lekarstwami, skądś płynęła łagodna, kojąca nerwy muzyka.

- Tak mi z tym dobrze, że ta muzyka to wystarczyłaby za całą kurację - usłyszał z tyłu czyjś głos.

Za jego plecami stał jakiś inny emeryt i rozglądał się za zaciekawieniem po przestronnej sali apteki.
- Ach, więc panowie już są? - zdziwiła się uprzejmie przystojna farmaceutka. - Pan Bartczak i pan Kamiński, prawda?

Anielski uśmiech obezwładnił obu emerytów. - A skąd pani wie, że ja jestem Bartczak? Ja nawet nie planowałem tu przyjść - zdziwił się Bartczak. - To moja trzecia apteka. W dwóch poprzednich powiedzieli, że z tą pieczątką na recepcie to tylko pełna odpłatność.

- Powiedzieli, nie powiedzieli, planowałem, nie planowałem - uśmiechęła się wyrozumiale farmaceutka. - Co w ogóle można w życiu zaplanować. Poproszę o recepty panów.

Podali dwa gęsto zapisane kwitki z pieczątką "REFUNDACJA DO DECYZJI NFZ".

Farmaceutka uważnie przeczytała, odwróciła na drugą stronę i przystawiła drugą pieczątkę.
- Proszę do tamtego okienka - oddała recepty.

Oddalili się posłusznie. Bartczak założył okulary, odwrócił receptę. Z tyłu widniała pieczątka: REFUNDACJA DO DECYZJI ŚWIĘTEGO PIOTRA.

Sławomir Sowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie