Barwy kampanii w regionie łódzkim. Co zapamiętamy z wizyt kandydatów na prezydenta RP?

Marcin Darda
Marcin Darda
Władysław Kosiniak-Kamysz w Chrząszczewku.
Władysław Kosiniak-Kamysz w Chrząszczewku.
Udostępnij:
Kampania bezpośrednia zawsze ma znaczenie, bo podobno co druga uściśnięta dłoń wyborcy zwraca się kandydatowi przy urnie. W tej kampanii ściskania rąk jednak nie było, bo toczy się w środku epidemii, ale mimo to kandydaci na prezydenta bywali w regionie łódzkim często. Co z tych wizyt zapamiętamy?

Najbardziej zainteresowanym regionem łódzkim kandydatem na prezydenta RP nie jest faworyt tych wyborów. Władysław Kosiniak – Kamysz, lider PSL, w województwie łódzkim przed wyborami, które się nie odbyły, a także przed tymi, które odbędą się 28 czerwca, był co najmniej dziesięć razy. Nie ma drugiego kandydata, który w województwie łódzkim bywałby tak często podczas kampanii, nie ma też drugiego regionu, w którym Kosiniak – Kamysz bywa z równą częstotliwością, jak w regionie łódzkim. W PSL mówią, że to dlatego, iż ich kandydat ma dobrze zdefiniowaną problematykę Łódzkiego: jest przeciw odkrywce Złoczew, popiera specustawę o rewitalizacji Łodzi, a także tę o łódzkim związku metropolitalnym. Niedawno Kosiniak – Kamysz urządził wyborczy rajd po północy regionu, jednego dnia był w sześciu miejscowościach. Bywał też w samej Łodzi, co jest o tyle ciekawe, że PSL ma głównie elektorat na wsi i w małych miastach i to tam musi mobilizować wyborców w przeważającej części zaanektowanych już przez PiS. W Chrząszczewku pod Białą Rawską jego sztab zorganizował debatę z rolnikami na temat ich problemów, co momentami o tyle bawiło, że choć pytania i krytyka prezydenta Andrzeja Dudy rzeczywiście padały z ust rolników, to niektórzy z nich są regularnymi członkami PSL, o czym oczywiście nie wspomnieli. Natomiast debata ta, na poły heppenigowa, bo obok Kosiniaka – Kamysza stał paździerzowy wizerunek prezydenta Dudy, przebiła się w mediach ogólnopolskich. I jeszcze jedno: szefem sztabu kandydata PSL jest Dariusz Klimczak, były wieloletni łódzki wicemarszałek, teraz poseł z okręgu piotrkowskiego, co przy wyborze lokalizowania celów kampanii, zawsze ma znaczenie.

Tomczyk megafonem do ucha Pereiry

Tak samo jak w przypadku Koalicji Obywatelskiej, jej kandydata Rafała Trzaskowskiego i szefa jego sztabu Cezarego Tomczyka. Tomczyk to co prawda już warszawianin, ale wciąż startuje z okręgu sieradzkiego. Trzaskowski, który wymienił Małgorzatę Kidawę – Błońską w roli kandydata, na kampanię ma najmniej czasu ze wszystkich poważnych kandydatów, trzeba było ją zatem maksymalnie zoptymalizować. Po południu jeszcze tego samego dnia, w którym Trzaskowski złożył w Państwowej Komisji Wyborczej 1,6 mln podpisów z poparciem jego kandydatury, wystąpił w Pabianicach. Wystąpienie oglądała cała Polska, bo było pierwszym programowym i pierwszym po rejestracji. Wybór Pabianic oczywiście przypadkowym nie był. Tomczyk wiedział, że musi wybrać miejsce, gdzie Trzaskowski przyjęty będzie z entuzjazmem, jak na czas pandemii w miarę tłumnie i najlepiej, jeśli nie będzie to Warszawa, ale miasto średnie, z problemami i swoim prezydentem, a prezydent Grzegorz Mackiewicz wygrał tam drugi raz, w pierwszej turze i z poparciem PO. Poza tym świetnie się z Tomczykiem znają. Z Pabianic Trzaskowski udał się do Łodzi, gdzie dzięki prezydent Hannie Zdanowskiej złapie dodatkowych wyborców, bo akurat jej elektorat jest szerszy niż PO, czy nawet Koalicji Obywatelskiej. Na miejsce spotkania, bardziej bezpośredniego i mniej oficjalnego, niż w Pabianicach wybrano woonerf 6 Sierpnia, gdzie sporo osób się nie pomieści, ale za to jest wrażenie obecności wręcz nieprzebranego tłumu. Takie obrazki to jest obowiązek na początek kampanii, a w Pabianicach i Łodzi Trzaskowskiego widziała cała Polska. Tomczyk zaś, obecnie najbliższy współpracownik Trzaskowskiego, w razie jego elekcji, ma podobno obiecane stanowisko szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego przy prezydencie. Prorządowym mediom naraził się ostatnio nie tylko z racji bycia w opozycji, w social mediach można znaleźć clip jak Tomczyk krzyczy przez megafon o zachowanie bezpiecznej odległości, tyle, że wprost do ucha Samuela Pereiry, gwiazdy TVP Info. Pereira uznał to atak i oznakę nerwowości sztabu Trzaskowskiego, a film z tą sytuacją, choć miała miejsce 4 czerwca, ma przypięty na górze swego twitterowego profilu do dziś.

Biedroń chce łączyć, Trela dzieli

Kampanię w Łodzi, tę pierwszą, przed wyborami, które się nie odbyły, rozpoczął Robert Biedroń, kandydat Lewicy. Łódź wybrał m.in. dlatego, że współszefowie jego sztabu, to posłowie Nowej Lewicy z Łodzi – Hanna Gill-Piątek i Tomasz Trela. Nie są jednak w tak dobrej sytuacji, jak Klimczak czy Tomczyk, bo ich kandydat w sondażach chodzi między 3 a 6 proc. poparcia, bywa, że ponad dwa razy mniej, niż Kosiniak-Kamysz, o Trzaskowskim nie wspominając. Biedroń podczas kampanii był nie tylko w Łodzi, również m.in. w Pabianicach czy Zgierzu, ale w kampanii bezpośredniej nie jest tak pracowity, jak czołówka kandydatów. W mediach częściej niż Biedroń pojawia się poseł Trela, co na różnych poziomach rozmywa przekaz. Biedroń w stara się w łagodny sposób budować przekaz wspólnotowy, mówi dużo o tolerancji, także dlatego, że jako homoseksualista, toleruje heteroseksualistów. Natomiast Tomasz Trela w życiu publicznym ma dość obcesowy, arogancki styl wypowiedzi, często dzielący, niż łączący. Po słowach posła Zjednoczonej Prawicy Jacka Żalka, że „LGBT to nie ludzie, a ideologia”, Trela napisał list do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Pominął w nim drugą część zdania wypowiedzianego przez Żalka, tę o ideologii, co odebrało kontekst wypowiedzi. A od Kaczyńskiego zażądał... wyrzucenia Żalka z klubu i w ogóle z polityki. Żądanie absurdalne na kilku poziomach, a przecież nic nie stało na przeszkodzie, by sformułować stonowane, trafiające w sedno problemu oświadczenie, jak zrobił to prof. Antoni Różalski, rektor Uniwersytetu Łódzkiego: „(...)Osoby LGBT+ są wśród nas, tu, na Uniwersytecie Łódzkim, pracują i studiują. Zwracam się do społeczności akademickiej UŁ: wykażmy wobec nich solidarność i wsparcie w tych trudnych dniach”. Politykowi nie pasowałby taki ton? On do lewicy pasuje bardziej, niż pełen wykrzykników list Treli do Kaczyńskiego. Trudno jednak sądzić, że to poseł Trela jest winien sondażowych porażek Biedronia. Kandydat Lewicy po raz kolejny jest kandydatem wspólnym, nie akceptuje go zatem cała Lewica, a zaczął dołować w sondażach po wejściu w kampanię Trzaskowskiego. Nawet w Łodzi są członkowie SLD, którzy deklarują głos na kandydata KO.

Duda w mateczniku PiS

W inny sposób, co oczywiste, miejsca dobiera sztab Andrzeja Dudy, urzędującego prezydenta. Duda pod koniec maja był w Piątku z okazji 30-lecia samorządu, potem w Wieluniu, gdzie odbierał tytuł honorowego obywatela miasta. Sztab Dudy tej wizyty do udanych nie zaliczy, bo nikt dziś nie pamięta, za prezydent dostał tytuł. Media obiegł filmik z atakiem zwolennika prezydenta na jego przeciwniczkę, krótkim, ale brutalnym i nie był to jedyny atak tego dnia. W ostatni czwartek prezydent gościł zaś w Tomaszowie Maz. i Opocznie. Miejsca też nieprzypadkowe pod koniec kampanii. Tomaszowem rządzi Marcin Witko, dobry znajomy prezydenta, poza tym to miasto jego rzecznika, Błażeja Spychalskiego. Opoczno zaś podreperuje morale sztabu i prezydenta w czasie sondażowych spadków. To matecznik PiS, w którym prezydent zdobył w pierwszej turze wyborów blisko 50 proc. głosów, a w innych gminach powiatu miewał nawet po 62-64 proc. poparcia. W Łodzi był też Szymon Hołownia, ale jeszcze przed pandemią, zaś więc Krzysztofa Bosaka na pl. Wolności przed dwoma tygodniami zgromadził, mimo deszczu, ponad 500 osób. Na ile się przełożą te wszystkie wizyty? Nigdy nie wiadomo, bo niby kampania bezpośrednia zawsze ma znaczenie: co druga uściśnięta dłoń wyborcy zwraca się kandydatowi przy urnie. Tyle tylko, że w tej kampanii ściskania rąk nie było, bo toczy się w środku epidemii

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

J. Parys: Zajęcie statków przez władze Doniecka to rodzaj odwetu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Co zapamiętamy ? "Koszmarną maź" na Olechowie, pozostałości po solidarnych bohaterach , wyzwolicieli narodu z pod komunizmu i wprowadzeniu jedynego właściwego systemu sprawiedliwości społecznej, gdzie naród zarabia 500 plus, wybitni eurosolidarni 200 tys. przez pół roku ( nic dziwnego że dziatwa solidarnych wybrańców razem z bandziorami szaleje mustangami, porsche czy bmw ) a gangi kolorzy, kluczyków, palistarków miliardy .

Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie