Bezdomny koń błąkał się po lesie. Patrol zwierzęcy przewiózł go do Łodzi [ZDJĘCIA, FILM]

Jaroslaw Kosmatka
Jaroslaw Kosmatka
Uratowany bezdomny koń
Uratowany bezdomny koń Jarosław Kosmatka
Udostępnij:
Zwierzęcy patrol interwencyjny As otrzymał zgłoszenie o koniu, który przez kilkanaście dni błąkał się po lesie. Koń został zbadany przez łódzkich weterynarzy i trafił do stajni... filmowej.

We wtorek (5 maja) w godzinach południowych do zwierzęcego Patrolu Interwencyjnego As zadzwoniła kobieta ze wsi w województwie opolskim. Powiedziała, że zagoniła do swojej zagrody konia, który od kilku tygodni błąkał się po lesie.

Kobieta poprosiła nas o pomoc, gdyż jej zdaniem koń jest bezdomny, błąka się po okolicy, a przede wszystkim jest wygłodzony i zaniedbany - mówi Agnieszka Pujan z patrolu As

Inspektorzy pojechali na miejsce i wezwali dodatkowo na pomoc Grzegorza Chojnackiego, eksperta w dziedzinie koni ze Filmowej Stajni Treningowej pod Łodzią. Obraz, który zobaczyli na miejscu przeraził wszystkich. Koń stał przywiązany za krótki metalowy łańcuch, który miał założony na szyi. Zwierzę ledwo stało na nogach, a przejście kilkunastu metrów sprawiało mu nie tylko problem ale i ból. Nikt nie miał wątpliwości, co do tego, że gdyby jeszcze kilka dni koń nie mógł znaleźć pomocy i jedzenia, padłby z wycieńczenia.

Podjęliśmy decyzję o zabraniu konia do naszego łódzkiego gabinetu weterynaryjnego na dokładniejsze badania - mówi Sławomir Fibak z Asa.

Późnym wieczorem koń został przywieziony do całodobowej lecznicy przy ul.Kosodrzewiny w Łodzi. Konia zbadało niezależnie dwoje weterynarzy. Lekarze jednoznacznie stwierdzili, że koń jest wygłodzony i zaniedbany. Przez ostatnich kilkanaście dni bezdomny koń był "na własnym garnuszku". Błąkając się po lasach jadł tylko to, co znalazł.

Na pierwszy rzut oka widać mocno pozdzierane kopyta - mówi lek. wet. Marcin Szulc.

Na przednich nogach koń miał praktycznie do końca pozdzierane kopyta. Nie widać było jakichkolwiek śladów o dbanie człowieka o stan zwierzęcia. Koń został przekazany do stajni pod Łodzią. Tutaj zajmie się nim troskliwie właściciel Filmowej Szkoły Jazdy na koniu. Jednocześnie weterynarze postarają się we współpracy z opiekunem konia doprowadzić zwierzę do pełni sprawności.

Późnym wieczorem we wtorek (5 maja) udało się ustalić numer telefonu do pierwotnego właściciela zwierzęcia. Skontaktowaliśmy się z mężczyzną, który był bardzo wzburzony naszymi pytaniami. Jego zdaniem koń, którego musiał oddzielić od kilku innych posiadanych ogierów, został spłoszony przez psa sąsiadów i uciekł.

Właściciele konia zdziwieni są, że ktoś ma do nich pretensje o zaniedbanie zwierzęcia. Jednocześnie nie wpłynęło nigdzie do służb oficjalne zawiadomienie o zaginięciu konia.

W ostatnich słowach "właściciel" przekazał nam, że nie jest dla niego istotne, kto teraz się zajmuje koniem. Obchodzi go tylko, czy zwierzę ma odpowiednie warunki i czy jest mu dobrze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

D
DANUTA
Sprawdźcie najpierw warunki gdzie ten koń przebywał -- Janówka gm Andrespol -- koń za kilka dni został sprzedany na mięso -- ten niby opiekun to drobny cwaniaczek który nawet padokiem nie dysponuje -- dla niego liczy się tylko pieniądz -- konia oddaliście nie interesując się jego losem -- konie w tych warunkach jakie posiada G.CH tylko się męczą
f
fmt
Tu najmniej chodzi o interes zwierzęcia,tu chodzi o interes w postaci promocji tych FAŁSZYWYCH obrońcow zwierząt; proszę popatrzeć jak stary Fibak aktorzy,jak się popisuje tą "ochroną"zwierząt,jak pozuje[pozeruje-?],
Ciekawe kiedy to gazecisko wykona obowiązek prawny powiadomienia Prokuratury o rozboju tego patrolu na szkodę 74-letniej mieszkanki ulicy Piłsudskiego,który sfilmowala,którą zabrano do "szpitala" za to,że nie chciała oddać swoich kotów ...
Czy babcia jeszcze żyje,czy żyją jej koty,w jakiej ilości,w jakich okolicznościach ewentualnie zmarła ,czy bezpośrednio po przymusowym zabraniu do szpitala,który to był szpital?
Gdzie jest prokurator?
g
gość
Jesteś pewien, że różnica między gołębiem a bakterią jest mniejsza niż między koniem a bakterią z powodu rozmiarów tego ptaka i tego zwierzęcia? W takim razie różnica między człowiekiem a bakterią jest mniejsza niż między słoniem a bakterią - czy to chciałeś nam unaocznić?
h
halina
na zaglodzonego to on nie wyglada,,podobnie kopyta raczej przerosniete niz zdarte do "0"....ale ja sie pewnie nie znam bo od 25 lat jezdze konno....
...
nawet w kiblu widzisz spisek Tuska...
D
Dałem ci minusa
Zanim przeczytałem coś poza tytułem.

Chociaż z drugiej strony - co z prawem bakterii do godnego życia???
g
gość
Dobrze, że koń znalazł w końcu opiekę, ale w Polsce nie tylko ten jeden koń cierpi na bezdomność. Ciągle po ulicach całej Polski błąkają się głodne, bezdomne gołębie. Kto jest pewien, że cierpienie małego ptaka jest mniejsze niż dużego konia? A weterynarze - co na to? Czy też nie wiedzą, że te gołębie tysiące lat żyły w gołębnikach, bo należą do gatunku: GOŁĄB DOMOWY!?
L
LODZER
A moze policja by zajrza£a do tego "w£asciciela" I sprawdzzi£a stan innych zwierzat w jego posiadaniu. Gwarantyje ze znajda burdel a nie chodowle.
k
kawalerem
I mam bezdomnego konia...
§
niesioła i żywił się szczawiem.
C
Co on jadł?
Tyle czasu pod gołym niebem. Przecież to tylko zwierzę, które wymaga częstego przytulania, lub się zdrzemnąć przy kominku.
A jedzenie? Przecież on tylko gotowaną na parze wątróbkę...
Ten koń z głodu chyba trawę musiał żreć!

POTWORNE!
m
maniek 198117
pewnie to byl gadajacy kon ed
k
kacperek
W Polsce już konie zaczynają być bezdomne.Jeszcze trochę i zaczną emigrować do Irlandii.
m
medialna henia
"Właściciele konia zdziwieni są, że ktoś ma do nich pretensje o zaniedbanie zwierzęcia."

Z choinki się urwali, bydlęta jedne! Przecież powinni chodzić za zagubionym od kilku dni koniem i szczotkować go co najmniej 2x dziennie. Na szczęście znalazł się as polskiego dziennikarstwa, który drani dorwał i bez litości napiętnował. Gratulacje! Pulitzer gwarantowany.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie