Białorusinka zaatakowała nożem męża. Ten wyznał, że sam się...

    Białorusinka zaatakowała nożem męża. Ten wyznał, że sam się nadział...

    Wiesław Pierzchała

    Dziennik Łódzki

    Zdjęcie ilustracyjne

    Zdjęcie ilustracyjne ©Andrzej Szkocki

    Na ławie oskarżonych zasiądzie 27-letnia Daria J., która z mężem i córką przyjechała z Mińska (stolicy Białorusi) do Łodzi, gdzie ubiega się o status uchodźcy. Prokuratura zarzuca jej, że chciała zabić nożem swego męża Mikołaja J., który w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie lekarze uratowali mu życie.
    Zdjęcie ilustracyjne

    Zdjęcie ilustracyjne ©Andrzej Szkocki

    Co znamienne, mężczyzna, aby bronić małżonkę, całą winę wziął na siebie twierdząc, że sam nadział się na nóż. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi.

    Do dramatu doszło 4 sierpnia 2018 roku w Łodzi na Górnej. Jak ustalili śledczy, tego dnia Mikołaj J. ze znajomymi pił piwo na Stawach Jana, zaś Daria J. z dwuletnią córką przebywała na Stawach Stefańskiego, gdzie spacerowała i grillowała.
    Około godz. 20 kobieta z dzieckiem udała się na Stawy Jana i poprosiła, aby małżonek razem z nią wrócił do domu. Jednak podchmielony Mikołaj J. odmówił. W tej sytuacji oskarżona wzięła od niego klucz do mieszkania i zagroziła, że nie wpuści do domu pijanego męża. Ten wrócił około godz. 22. Był nietrzeźwy. Pokręcił się po kuchni i oznajmił, że musi jeszcze wyjść z mieszkania.

    Zirytowana Białorusinka oznajmiła, żeby nie wracał, bo ona i córka idą spać. Jednak Mikołaj J. nie posłuchał: wyszedł z domu i po pewnym czasie wrócił. Gdy chciał wejść do pokoju, w którym spała córka, wybuchła awantura. Mężczyzna zaczął krzyczeć, rozrzucać ubrania i zapewniać, że nie jest pijany. W odpowiedzi Daria J. udała się do kuchni, wzięła nóż i ugodził nim męża w klatkę piersiową. Gdy na miejsce przybyli policjanci, ciężko ranny Mikołaj J. leżał na plecach na podłodze. Oznajmił, że sam nadział się na nóż. Trafił do szpitala Kopernika. Lekarze zaznaczyli potem, że rana od noża zagrażała jego życiu.

    Z początku oskarżona, która wezwała pogotowie ratunkowe, zapewniała, że to nie ona zraniła małżonka, ale potem rozpłakała się i oznajmiła, że zadała cios nożem. To samo powiedziała ratownikom z ambulansu. W śledztwie jednak nie przyznała się do winy. Podczas przesłuchania podkreśliła, że nie chciała zadać ciosu mężowi, lecz jedynie mu pogrozić.

    Zobacz też: PIT 2019 - rozliczenie będzie jeszcze prostsze.




    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    stawy jana

    ) (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    coś te stawy jana jakoś złą mają passę :)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    bardzo dobrze

    kaśka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    powybijajcie się nawzajem, byle nie "naszych" banderowcy

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo