Białoruska opozycja przejęła archiwum KGB z danymi represjonowanych przez NKWD na terenie Białorusi

Andrzej Pisalnik
Andrzej Pisalnik
Dane ofiar zbrodni katyńskiej publikuje w Polsce m.in. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP. Czy zdobycz archiwalna białoruskiej opozycji zasili zasoby tego resortu?
Dane ofiar zbrodni katyńskiej publikuje w Polsce m.in. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP. Czy zdobycz archiwalna białoruskiej opozycji zasili zasoby tego resortu? katyn.miejscapamieci.gov.pl
Udostępnij:
Opozycyjna, działająca na emigracji, organizacja byłych funkcjonariuszy białoruskich struktur siłowych ByPOL, weszła w posiadanie części archiwum białoruskiego KGB z danymi osób represjonowanych przez NKWD na terenie Białorusi w czasach stalinowskich. O przejęciu danych KGB przez byłych siłowików z ByPOL poinformowała białoruska gazeta internetowa „Nasza Niwa”.

Według „Naszej Niwy” skala zdobytej przez białoruską opozycję bazy represjonowanych jest trudna do oszacowania. Jak powiedział wydaniu przedstawiciel ByPOL „chodzi o tysiące i tysiące nazwisk”. Dodał, że obecnie trwają przygotowania do opublikowania zdobytej informacji w Internecie w formie, która umożliwiłaby korzystanie z niej przez wszystkich chętnych.

O zawartości baz można na razie jedynie spekulować

- W tej chwili prowadzimy prace związane z uporządkowaniem tej informacji i sporządzeniem na ich podstawie takiej bazy, z której mógłby korzystać każdy, po prostu wpisując interesujące go nazwisko. Taką bazę planujemy udostępnić publicznie i umożliwić do niej dostęp każdemu zainteresowanemu – powiedział cytowany przez „Naszą Niwę” przedstawiciel ByPOL.

Białoruskie wydanie podkreśla, że zdobyta przez opozycję baza danych jest zdigitalizowaną przez KGB listą mieszkańców Białorusi sowieckiej, represjonowanych przez NKWD w czasach stalinowskich.

Zanim informacje zostaną ujawnione, można jedynie spekulować, jak obszerne się okażą.

Ogółem, według białoruskich historyków, w czasach sowieckich w Białoruskiej SRR represjonowano od 600 tysięcy do nawet 1,5 miliona osób. Co najmniej 200 tys. z nich poniosło śmierć.

Wiele z tych niewinnych ofiar zostało zrehabilitowanych, najczęściej pośmiertnie, a fakt nielegalnych represji politycznych został uznany na szczeblu państwowym jeszcze w czasach ZSRR.

Łukaszenka wyciszał temat, bo sam szykował się do represji

Za rządów białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki temat prześladowań politycznych znowu zaczął być wyciszany. W przeciwieństwie do innych byłych republik ZSRR archiwa sowieckiej bezpieki na Białorusi nigdy nie zostały otwarte. Powody były najczęściej zmyślone. Argumentowano na przykład , że „społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe do ujawnienia całej prawdy o represjach”, a ujawnienie tej prawdy może „wzbudzić wśród potomków ofiar represji chęć odwetu na potomkach oprawców”.

„Nasza Niwa” uważa, iż lata 2020-2022 pokazały, że polityka ukrywania prawdy o represjach, nie była przypadkowa. Stanowiła bowiem element przygotowań do nowych, choć mniej krwawych, ale nie mniej masowych prześladowań, które rozpętał przeciwko własnym obywatelom po protestach powyborczych 2020 roku białoruski dyktator, utrzymujący władzę w kraju z naruszeniem wszelkich procedur i standardów demokratycznych od 26 lat.

Nawet ćwierć miliona zamordowanych

Miejscem najbardziej masowych mordów, dokonywanych przez NKWD na terenie Białorusi, a według niektórych badaczy także w całym ZSRR, jest uroczysko Kuropaty pod Mińskiem. Historycy wciąż dyskutują na temat liczby ludzi, których po egzekucjach, dokonywanych przez NKWD, chowano tutaj w zbiorowych dołach.

Według oficjalnych danych białoruskich liczba zabitych w Kuropatach oscyluje w granicach od kilkudziesięciu do stu tysięcy, Badacze niezależni, w tym odkrywca tego miejsca zbrodni legenda białoruskiej opozycji Zenon Paźniak, przebywający od 1996 roku na emigracji, szacują, iż liczba ludzi zamordowanych w Kuropatach mieści się w przedziale od 100 tysięcy do 250 tysięcy. O ćwierci miliona poległych niewinnie w Kuropatach ludzi mówi także profesor Zdzisław Winnicki z Uniwersytetu Wrocławskiego, a brytyjski historyk Norman Davies twierdzi, że liczba zamordowanych może być jeszcze większa.

Czy siłowicy z ByPOL zdobyli białoruską listę katyńską?

Zdaniem historyków w Kuropatach i jeszcze kilku miejscach pod Mińskiem oraz na terenie białoruskiej stolicy mogą spoczywać 3870 Polaków z tzw. "białoruskiej listy katyńskiej". Są tu także ofiary tzw. „operacji polskiej” NKWD i Polacy z zajętych przez sowietów przedwojennych Kresów II Rzeczpospolitej, zabici po roku 1940.

Spekulując na temat skali archiwalnej informacji, zdobytej przez białoruskich opozycyjnych siłowików z ByPOL, należy przypomnieć, iż w lutym 2017 roku przedstawiciel KGB Białorusi ujawnił podczas okrągłego stołu poświęconego ofiarom represji stalinowskich, że jego funkcjonariusze, dokonują rewizji akt spraw karnych osób represjonowanych w okresie sowieckim. Wedle stanu na początek 2017 roku mieli zbadanych i prawdopodobnie zdigitalizowanych co najmniej 152399 spraw karnych, zawierających informacje o 235552 ofiarach represji.

W tym samym 2017 roku do białoruskiego KGB oraz MSW badacze zbrodni stalinowskich skierowali publiczną petycję z prośbą zdjęcia klauzuli tajności z akt, dotyczących represji sowieckich i umożliwienia dostępu do nich przez wszystkich chętnych. Ani KGB, ani MSW Białorusi nie zgodziły się wykonać prośby sygnatariuszy petycji.

Jeden z jej inicjatorów, białoruski badacz zbrodni sowieckich Ihar Kuzniacou szacował, że baza przebadanych, a więc prawdopodobnie też zdigitalizowanych, akt mogła liczyć wówczas co najmniej 180 tysięcy nazwisk z podaniem paragrafów, na podstawie których ofiary represji zostały skazane.

Jeśli ByPOL wszedł w posiadanie właśnie tej, aktualizowanej przez pięć kolejnych lat bazy danych, to po jej opublikowaniu należy się spodziewać wielu odkryć historycznych, z których część może dotyczyć prześladowań Polaków na terenie w ZSRR. A być może okaże się, iż wśród ujawnionych nazwisk ofiar znajdą się także nazwiska z białoruskiej listy katyńskiej?

Białoruska lista katyńska

dotyczy 3870 polskich obywateli (z liczby ok. 22 tys. wszystkich ofiar zbrodni katyńskiej), zamordowanych w 1940 roku przez funkcjonariuszy NKWD na terenie Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Jest uznawana za jedną z największych tajemnic zbrodni katyńskiej z 1940 roku. Nie została jak dotąd odnaleziona w archiwach białoruskich ani rosyjskich. Próby jej odtworzenia prowadziła polska Prokuratura Generalna na podstawie materiałów uzyskanych od rosyjskiej Głównej Prokuratury Wojskowej w ramach pomocy prawnej w trakcie śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej. W 2010 roku poszukiwali jej w rosyjskich archiwach archiwiści Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Badacze tematu przypuszczają, że białoruska lista katyńska może się znajdować we wciąż nie dostępnym dla nich archiwum białoruskiego KGB.

td

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Iran oskarża francuskie służby o organizowanie protestów

Materiał oryginalny: Białoruska opozycja przejęła archiwum KGB z danymi represjonowanych przez NKWD na terenie Białorusi - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie