Centrum Kliniczno-Dydaktyczne w Łodzi. Budowali, budują i zbudować nie mogą...

Joanna Barczykowska i Piotr Brzózka
Po 36 latach budowy Centrum Kliniczno-Dydaktyczne w Łodzi ma przyjąć pierwszych pacjentów. To najdłuższa inwestycja w dziejach miasta
Po 36 latach budowy Centrum Kliniczno-Dydaktyczne w Łodzi ma przyjąć pierwszych pacjentów. To najdłuższa inwestycja w dziejach miasta Krzysztof Szymczak
To miał być największy szpital w Europie Środkowo-Wschodniej. Centrum Kliniczno-Dydaktyczne w Łodzi powstaje od 36 lat. Czy w końcu ktoś przetnie wstęgę?

Miał być dumą Łodzi , jednym ze sztandarowych dzieł epoki Gierka. Projekt szpitala powstawał aż 3 lata. Choć dziś wydaje się, że to tak krótko. Bo budowa trwa już 36 lat. To najdłuższa inwestycja w dziejach Łodzi.

To była budowa mojego życia

Centrum Kliniczno-Dydaktyczne w Łodzi było dziełem życia łódzkiego architekta Janusza Wyżnikiewicza.

- Na przełomie lat 60. i 70. uważano, że szpital musi mieć dużą liczbę łóżek. Ten miał mieć 1,5 tysiąca, ale to nie była jakaś spektakularna liczba na światowe standardy. Taki szpital był w Kopenhadze, kilka podobnych jest też w Stanach Zjednoczonych. Ministerstwo Zdrowia chciało, żebym zaprojektował bardzo pojemną budowlę, reszta należała do mnie. Zanim podjąłem się tego projektu, zjeździłem kawał świata, i widziałem wiele dużych szpitali za granicą, dlatego łatwo było mi przenieść niektóre rozwiązania do łódzkiej budowli - mówi Janusz Wyżnikiewicz.

W latach 70. archirtekt pracował w Miejskim Biure Projektów. Najważniejsze zadanie w swoim życiu dostał, gdy miał 44 lata. Miał zaprojektować szpital, jakiego jeszcze w Polsce nie było.

- Projekt powstał w 1972 roku - opowiada. - Miałem w nim dużą dowolność, ale ciągle pojawiały się problemy, ponieważ nie byłem w partii. Musiałem się oczywiście konsultować z Ministerstwem Zdrowia. Wtedy za projekt odpowiadał minister Marian Śliwiński, ale nie miał specjalnych zastrzeżeń. Z samym Gierkiem nigdy nie rozmawiałem, wszystko było załatwiane w Łodzi. Wielu zarzucało mi apolityczność, która wtedy nie była w cenie. Słyszałem głosy ,''Jak to Wyżnikiewicz ma budować szpital, skoro nawet nie jest w partii?''. Ale dałem sobie radę. Lubiłem duże wyzwania, a w tamtym czasie było ich wiele. Trudno było znaleźć podwykonawców, bo oni wcale nie chcieli budować. Jak już się budowa zaczęła, to dyrektor Zjednoczonego Budownictwa wydał zakaz wstępu architektom na teren budowy, żeby nie przeszkadzali robotnikom. Ale ja i tak pilnowałem swojego projektu - mówi Wyżnikiewicz.

Gigant na glinianych nogach

W pierwotnych założeniach budowy szpital miał mieć 17 pięter i tak też się stało.

- Zbudowaliśmy 16 dźwigów, żeby po szpitalu można się było łatwo poruszać. Budowa była duża, dlatego nie zakładaliśmy ostatecznego terminu oddania inwestycji. Najgorzej było na początku, kiedy mieliśmy problem z uzbrojeniem terenu i budową fundamentów. Co chwilę pojawiał się problem, który opóźniał budowę - opowiada 80-letni dziś Wyżnikiewicz.

Wtedy każdy chciał być wysiedlony

W 1975 roku wmurowano kamień węgielny, samą budowę rozpoczęto rok później. Dziś łodzianie często myślą, że w miejscu gdzie stoi CKD, wcześniej były pola. A było inaczej. W okolicy CKD mieszkają jeszcze łodzianie, którzy pamiętają pierwsze koparki i cegły na placu budowy.
Aurelia Żurańska wprowadziła się na Grembach w latach sześćdziesiątych. Grembach to robotnicze osiedle między stadionem Widzewa a terenami zajmowanymi dziś przez szpital. Stare, rozlatujące się domki z czerwonej cegły.

- Kiedyś domki stały też tam, gdzie dziś jest szpital - mówi pani Aurelia. - Kiedy zaczęli budowę, wysiedlili stamtąd ludzi. Ale nie było płaczu. Wszyscy byli zadowoleni, bo to były rudery, tymczasem przyznawano mieszkania w blokach. Moja znajoma dostał trzy pokoje na Retkini, która wówczas się budowała. Szczerze mówią, mieliśmy nadzieję, że i nas wysiedlą. Ludzie mówili, że tu, gdzie mieszkamy, ma powstać lądowisko dla szpitala i nowa wielka ulica- mówi pani Aurelia.

Linią graniczną wysiedleń była ulica Czechosłowacka. Szpital powstał na terenach położonych na północ od niej. Aurelia Żurańska wspomina, że wcześniej kwitło tu życie. Oprócz domów, był sklep, rzeźnik, fryzjer. Był też skwer, gdzie latem rodziny z okolic chodziły się opalać z dziećmi.

Budowa CKD zabrała także kilka ulic. Była na przykład taka uliczka Ludwika - tam gdzie dziś jest brama do CKD. Biegła od Czechosłowackiej do Nowotki, czyli dzisiejszej Pomorskiej. I Niciarniana, która dziś kończy swój bieg przy Czechosłowackiej, dochodziła aż do Nowotki.

Pani Aurelia tak przyzwyczaiła się do życia w cieniu CKD, że nawet nie zwraca już na kolosa uwagi. Ze spokojem podchodzi do kolejnych ''przełomów'' w budowie. - To się ciągnie tyle, że co tam wybudowali, to następni przychodzili remontować - opowiada kobieta, dla której kolejne pokolenia robotników kręcących się po okolicy stały się już niemal częścią krajobrazu. Zawsze był podobnie, rano dowozili ich autobusami, po południu zabierali, w ciągu dnia mężczyźni wpadali do lokalnego sklepu po jedzenie. Mieszkańcy Grembacha wspominają, że dla miejscowych roboty przy budowie raczej nie było. Co najwyżej zatrudniali się do pilnowania gmachu. Bo jeszcze w latach 90. gmach był surowym szkieletem, nawet bez zewnętrznych ścian. Łatwo było się tam dostać. Anna Narożna pamięta, że jako nastolatka chodziła się tam bawić.

- Nie było siatki, tylko budka strażnika. Siedział tam jeden pan, był też duży pies. Ale bez problemu weszliśmy kiedyś z kolegą na któreś z wyższych pięter. Wewnątrz były już schody, choć nie było jeszcze chyba większości ścian. Pamiętam, że z podłogi wystawały jakieś rury. Siedzieliśmy tam i próbowaliśmy kamieniami w te rury wcelować. To obudziło czujność strażnika, skończyło się na komisariacie - wspomina kobieta.

Zakręcili kurek z kasą i budowa stała

Lata dziewięćdziesiąte, a także kolejna dekada, to nieustanna walka o pieniądze. Te kapały co jakiś czas z Warszawy do Łodzi, ale nigdy na tyle dużo, by szpital udało się wykończyć. Raz na kilka lat udawało się więc dobudować kawałki elewacji, okna, drzwi. Wykańczanie budynku wewnątrz ciągnie się od 5-6 lat. Oprócz brakujących pieniędzy, w 2005 roku władze uniwersytetu medycznego musiały się zmagać z wykonawcami, którzy bez pardonu walczyli o wielomilionowe kontrakty. Sprawy ocierały się o prokuraturę, sądy, do prasy gęsto szły donosy od tajemniczych osób ''zbliżonych do sprawy''. Biznes się kręcił, a szpital stał, terminy przesunęły się o cztery lata.

Fakty i mity, czyli cała prawda o CKD

Przez te 30 lat powstało w Łodzi kilka nowych szpitali.

- Wybudowaliśmy między innymi Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki i Szpital imienia Kopernika, a CKD nadal było wykańczane. Wielu uważa, że budowę Centrum zahamowało powstanie Matki Polki, ale to nieprawda. Tam pracowali zupełnie inni podwykonawcy, inne były też źródła finansowania. CKD od samego początku miało problemy, przez rozmach, jaki był zaplanowany - mówi Wyżnikiewicz.
Po kilku latach przestoju, Uniwersytet Medyczny w Łodzi zabrał się za wykańczanie pomieszczeń. Zdecydowano, że oddziały szpitalne znajdą się na dziewięciu piętrach budynku. Szpital będzie zajmował dwie trzecie całości budynku (część wschodnia i centralna). Czy efekt jest zgodny z planami ojców założycieli? - Na pewno nie do końca. Zmieniły się plany medyczne, dotyczące projektu i to do nich jest dostosowany szpital. Mamy dużo szczęścia, że kończymy tę inwestycję właśnie w tym okresie. Bo mimo, że mury pamiętają jeszcze komunizm, to w środku znajdzie się najnowocześniejszy sprzęt, a szpital będzie spełniał najwyższe standardy obowiązujące w 2011, a nie w 1975 roku - mówi prof. Jacek Rysz, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. WAM, który jest pełnomocnikiem ds. CKD.

A co stało się z liczbą łóżek? Miało być 1,5 tysiąca, a będzie zaledwie 400. - To była idea wielkiego molochu, jaką lansowali komuniści. My chcemy stworzyć najnowocześniejszy szpital na miarę XXI wieku - mówi prof. Rysz.

Czy na otwarcie przyjdą ojcowie projektu? - Niekoniecznie. Ale nie chcę tłumaczyć dlaczego - mówi Wyżnikiewicz.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wiśka

A ile ekip politycznych ...zrobiło na nim kariery.....zaraz... zaraz zrobiło...czy zarobiło.....sama już nie mogę się połapać....

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3