Co z pensjami niepedagogicznych pracowników szkół w Łodzi? Oświatowa "Solidarność" oburzona na Urząd Miasta Łodzi

Maciej Kałach
Maciej Kałach
Urząd Miasta Łodzi przedstawił nową propozycję w związku ze sporem wokół wypowiedzenia układu zbiorowego, który reguluje zasady pracy niepedagogicznej kadry samorządowych szkół - w tym warunki premii do pensji. Ale według oświatowej "Solidarności", UMŁ zrobił to w taki sposób, że jej związkowcy poczuli się oburzeni. Spór wcale nie jest zażegnany.>>> Czytaj dalej na kolejnych slajdach >>>Grzegorz Gałasiński / archiwum DŁ
Urząd Miasta Łodzi przedstawił nową propozycję w związku ze sporem wokół wypowiedzenia układu zbiorowego, który reguluje zasady pracy niepedagogicznej kadry samorządowych szkół, przedszkoli i innych placówek edukacyjnych - w tym warunki premii do pensji. Ale według oświatowej "Solidarności", UMŁ zrobił to w taki sposób, że jej związkowcy poczuli się oburzeni. Spór wcale nie jest zażegnany.

Saga wokół niepedagogicznych (według związkowców jest ich w mieście ok. 4 tys.) trwa od wiosny. Należy ją krótko streścić - aby przybliżyć, o co chodzi w tym sporze - niezaangażowanym, np. rodzicom łódzkich uczniów. A sprawa, owszem, może zacząć dotyczyć ich pociech, jeśli konflikt się zaostrzy i gdy np. szkolne sprzątaczki zaczną strajkować i rzucą w kąt narzędziami swojej pracy...

Dlaczego władze Łodzi wypowiedziały układ o samorządowych premiach dla niepedagogicznych?

W maju 2020 r. UMŁ jednostronnie wycofał się układu zbiorowego (z 1997 r.), który gwarantuje niepedagogicznym (w tym woźnym, kucharkom czy sekretarkom) 20-procentową premię do podstawy pensji. W argumentacji UMŁ pojawiły się wyliczenia: jeśli minimalne wynagrodzenie nauczyciela stażysty (dane z maja) to 2782 zł brutto (na samym początku kariery, zatem bez różnych dodatków), średnia pensja woźnej w mieście to 3120 zł brutto (minimalna plus premia z układu, bez tzw. stażowego). Do przeciwników obecnego układu należy przynajmniej kilku dyrektorów szkół. Za ich sprawą w mieście pojawiły się też nieoficjalne wyliczenia: że woźna, ze stażowym, zarabia ok. 3,6 tys. brutto (co już ogromnie demotywuje młodych nauczycieli), a w podstawówkach są przypadki dyrektorskich pensji mniejszych od otrzymywanych przez sekretarkę (ok. 4,3 tys. brutto).

Niepedagogiczni z Łodzi: metraż do sprzątnięcia ogromny, rąk do pracy mało

Z kolei łódzkie struktury oświatowej "Solidarności" oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego argumentowały, że trzeba naciskać na rząd, żeby podniósł płace początkujących nauczycieli – a nie równać w dół na poziomie samorządu. Podczas sierpniowej pikiety (ograniczonej do kilkudziesięciu osób z powodu koronawirusa) pod UMŁ obu tych central (co dość niezwykłe, bo "S" i ZNP rzadko podejmują wspólne działania) niepedagogiczni opowiadali, że ich praca jest ciężka, także z powodu limitów nakładanych przez urzędników na dyrektorów odnośnie zatrudnienia obsługi szkół – w skrócie: metraż do sprzątnięcia ogromny, a rąk do pracy mało.

Nowa propozycja. Władze Łodzi dają związkowcom 10 dni na akceptację zmian. "Nie podlegają dalszym negocjacjom"

Decyzja o wycofaniu się z układu ma wejść w życie w listopadzie 2020 r., ale przed weekendem UMŁ przedstawił alternatywną propozycję.

- Związki zawodowe otrzymały pismo z propozycją nowego kształtu Układu Zbiorowego, zaproponowane zmiany nie podlegają dalszym negocjacjom. Czekamy 10 dni na opinię - poinformowała w piątek (18 września) Monika Pawlak z biura prasowego UMŁ. - Zamiast wypowiedzenia zostały zaproponowane zmiany.
Z komunikatu Moniki Pawlak wynika, że po 10 dniach władze miasta po prostu wprowadzą zmiany w obowiązującym układzie w życie.

Oświatowa "Solidarność" szybko opublikowała propozycję UMŁ na swoim profilu w portalu społecznościowym Facebook.



W skrócie, w interpretacji Romana Laskowskiego, przewodniczącego zajmującej się edukacją komisji "S" w Łodzi, UMŁ proponuje niepedagogicznym wykreślenie zapisów o 20-procentowej, automatycznej obecnie, premii do podstawy pensji. W zamian niepedagogiczni otrzymywaliby premię uznaniową (czyli przyznawaną przez dyrektora) w wysokości do 5 proc. lub do 10 proc., a ponadto ich wynagrodzenie podstawowe wzrosłoby o 250 zł brutto.

- Tylko, według obecnych planów rządu, pensja minimalna w 2021 r. i tak rośnie o 200 zł w stosunku do tej z 2020 r. - mówi Roman Laskowski. Ponadto oświatowa "S", jak stwierdził jej szef, czuje się oburzona stwierdzeniem, że magistracka propozycja nie podlega negocjacjom.

- Czy prezydent Hanna Zdanowska i jej urzędnicy wiedzą, co to dialog społeczny? - pyta związkowiec. Ponadto twierdzi, że jednostronne wprowadzenie zmian w obecnym układzie zbiorowym przez magistrat (bez zgody innych stron porozumienia) byłoby oczywistym złamaniem prawa.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Kiedy skończy się nauka zdalna?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Katarzyna Matuszewska

Jestem sekretarzem szkoły ze stażem 36 letnim w oświacie. Nikt mi nie udowodni, że zarabiam więcej niż dyrektor. To jest jakaś kpina. Artykuł pisał ktoś, kto nie ma pojęcia o realiach.świacie.