Cyrk w Łodzi, czyli dlaczego warto zwariować

Tomasz Lis
Nie, to nie jest tekst, który może zainteresować tylko mieszkańców Łodzi. To opowieść ciekawa, jakkolwiek ma swój nieciekawy wydźwięk.

Jest taki szaleniec. Szaleniec nazywa się Żydowicz. Szaleńcowi się chce, a do tego umie marzyć i działać. Szaleniec Marek Żydowicz jest twórcą i spiritus movens festiwalu Camerimage. Rok w rok zjeżdżają do Polski, kiedyś do Torunia, teraz do Łodzi, wybitni ludzie kina, reżyserzy, operatorzy, aktorzy. W zeszłym roku przyjechał słynny Olivier Stone, dwa lata temu David Lynch, w tym roku Bill Murray. Przyjeżdżają i uczestniczą w festiwalu Żydowicza. Ale Żydowiczowi nie wystarcza ogrzewanie się, cha, cha, w blasku ich sławy. On myśli o rzeczach dużych, większych, największych. Wymyślił więc, że w Łodzi stanie wielkie centrum kongresowo-festiwalowe. Nieźle wymyślił. Bo u nas w prawie 40-milionowym kraju nie ma ani centrum kongresowego, ani festiwalowego. Ale nie tylko wymyślił. Przepraszam, zgwałcił jednego z najwybitniejszych architektów naszych czasów Franka Ghery'ego, by owo centrum zaprojektował. I ten zaprojektował. Projekt jest kosmiczny. Pałac festiwalowy w Cannes wyglądałby przy nim jak kurnik, centra festiwalowe w Wenecji i Berlinie podobnie. No dobra, a teraz, jak mówił jeden z trenerów naszej piłkarskiej reprezentacji, "kasa, misiu, kasa". Połowę kasy, czyli 250 mln, Żydowicz jakoś zorganizuje. Połowę muszą dać jednak władze Łodzi. I tu problem. Bo prezydent Łodzi Kropiwnicki forsę chce dać. Ale PO i SLD chcą Kropiwnickiego odwołać, więc robią Żydowiczowi wbrew, i Kropiwnickiemu wbrew, i centrum wbrew, bo co ich obchodzi, że Łódź może znaleźć się na kulturalnej mapie świata, skoro popiera to Kropiwnicki.

Więc ja, zdania nie zaczyna się od więc, ale trudno, apeluję do łódzkich radnych z PO i SLD, by zaczęli się zachowywać poważnie, centrum poparli i kasę dali. Ich miasto ma wielką szansę. Lepszej mieć nie będzie. A jest to także szansa dla Polski. Ludzie, opamiętajcie się, to byłaby wielka sprawa. Wnukom byście to z dumą pokazywali. Pokażcie wielkość, a nie małość. Dajcie szansę miastu i facetowi, który zwariował, bo uznał, że w Polsce i tak, w Łodzi, można zrobić coś wielkiego. Ja wiem, macie Widzew, stadion ŁKS-u, dworzec Łódź Fabryczna, więc może nie znosicie myśli, że mogłoby w Łodzi być coś naprawdę budzącego dumę. Ale mogłoby. Dajcie szansę człowiekowi, który chce dobrze także dla was. Uprzejmie proszę.

Wideo

Komentarze 28

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
smyk
wybaczcie... Ale wolę CŁC od dróg mimo że mieszkam w Łodzi... One nigdy nie będą w dobrym stanie, tak samo jak rozśmieszyło mnie stwierdzenie że te pieniądze to tyle a tyle nowych mieszkań. Nie ukrywajmy... Bez względu na to czy Centrum powstanie czy nie tych mieszkań nie będzie, a nawet jak już będą to łodzian nie będzie na nie stać. Centrum przyniesie prestiż, pieniądze dla Łodzian (przecież ci ludzie jedzą, śpią ubierają się, jeżdżą etc...) Jak zbudujemy Centrum to nawet na najwyższej klasy asfalt nas będzie stać.
a
antyPiS
i już po problemie. pan Przewodniczący Rady Miasta powinien podliczyć straty jakie już w tym roku poniesie Łódź w związku z tym że nie będzie festiwalu w Łodzi.
Panie Kacprzak!
Będę to panu pamiętać przy najbliższych wyborach. Osobiście zaangażuje się w negatywną kampanię przeciwko Panu.
ł
łodzianka
Proszę Pana, to stanowisko typowe dla warszawskiej perspektywy, z pięknego studia i jeszcze piękniejszego apartamentu w którym zapewne Pan mieszka. Oderwał się Pan całkowicie od rzeczywistości typowej dla Zwykłego Człowieka. A ten potrzebuje prostej drogi do pracy, bez zwałów śniegu na przystankach, w którym tonie i bez błota jesienią i wiosną - niczym w czworakach. Cóż, byt określa świadomość jak mówi klasyk -jest Pan typowym tego przykładem. Może też zbyt ciemne szyby w samochodzie przysłaniają Panu świat, ten świat.
k
kh
Szanowny Panie Przewodniczący Kacprzak, w nosie mam białe, różowe i w innych kolorach księgi. W nosie mam, co kto powiedział. Wy też manipulujecie faktami i informacjami, żeby udowodnić swoje racje. Niestety są to racje partyjne nie łódzkie. Jak można wycenić coś, co nie zostało jeszcze zaplanowane. Jak Żydowicz ma zagwarantować, że Wasz partyjny kolega minister da kasę na CŁC, jeśli to konkurs wniosków. Jak można aplikować o środki unijne bez projektu. No ludzie, nie róbcie innym wody z mózgu. Przeciętny obywatel, który nic nie wie o finansowaniu UE wierzy Wam i waszemu populizmowi. Z resztą jest mi wszystko jedno. JA CHCĘ ŻEBY TO CENTRUM POWSTAŁO. Właśnie TO centrum. Nie inne. Nie jakiś kurnik, nie jakiś kolejny dom kultury jak to p.Lis zgrabnie nazwał, ale własnie TO centrum Gheryego i Żydowicza i niech tam Żydowicz rządzi i niech sobie zarabia kasę (bo mnie guzik obchodzi ile kto zarabia i niech zarabia, bo zasłużył. Pan na taki pomysł nie wpadł. Jak Pan wpadnie, to tez Pan będzie zarabiał). Świetnie Pan wie, że korzyść dla miasta z TAKIEGO centrum jest niewyobrażalna i miasto i my wszyscy, mieszkańcy (których Wy jednak chyba macie w głębokim poważaniu i uważacie za ciemną masę, która wszystko kupi) wygeneruje taki rozwój, że może warto jakoś sukces tego Żydowicza przełknąć i kasę wyasygnować. Jeśli Pan tego nie wie, nie czuje, jeśli ma Pan myślenie na poziomie prowincjonalnej Koziej Wólki, a wielkie projekty Pana przerażają czy przerastają, to może nie dorósł Pan do przewodniczenia Radzie niemal milionowego miasta.
Proszę się nie bawić w publikacje kolorowych ksiąg, które, jak w piaskownicy, mają tylko udowodnić czyje na wierzchu, bo szkoda Pana czasu i obsługi Rady, proszę zabrać się za szukanie pieniędzy na stworzenie CŁC i innych obiektów w nowym centrum Łodzi.
A
AntyPiS
Szanowny Panie Przewodniczący Rady Miasta.
Bardzo się cieszę, że dba Pan o portfele łodzian i kasę miasta.
Po pierwszych informacjach jakie do mnie dotarły na temat tego projektu i sposobu w jaki zachowuje się pan Żydowicz z popierającymi go ludźmi byłem oburzony i postawiłem się po stronie jego przeciwników. Ale, że nie lubię zajmować stanowiska bez poznania faktów zacząłem wertować internet w poszukiwaniu informacji na ten temat. Pierwsza jaką znalazłem to był link sponsorowany w wyszukiwarce google napisany przez pana Krzysztofa Jacuńskiego. Zastanowiłem się czemu ktoś wyłożył kasę aby umieścić ten link jako sponsorowany. Czemu panu Jacuńskiemu (lub jego poplecznikom) zależało na tym aby wpisując w google nazwę CAMERIMAGE znaleźć ten list. Niewiele póżniej na stronie strajku w sprawie CŁC znalazło się wyjaśnienie kim jest a w zasadzie kim był pan Jacuński. Jak widać należy on do zagorzałych wrogów pana Żydowicza i wiadomo czemu. Z tym się jakoś uporałem.
Następnie zacząłem zastanawiać się jak to jest. Najpierw projekt CŁC łódzkim radnym się podobał a teraz nie. Jak to się stało, że że pan Żydowicz i jego zwolennicy rozpoczęli okupację skoro Rada Miasta dba o interes Łodzi i łodzian. No i jak widzę, pan Żydowicz nie jest do końca wariatem. Nie ejst wizjonerem, który nic nie robi tylko "tłucze kasę". Jednak coś dla Łodzi zrobił. Popatrzyłem na jego dokonania i jego działalność i dochodzę do wniosku, że warto mu pomóc. Przeczytałem relację z posiedzenia Rady Miasta na której dyskutowana była sprawa CŁC i finansowania tego projektu. Zdziwiło mnie to, że Radni nie mają pojęcia, że Minister Kultury nie może ogłaszając konkurs z góry przyznać, że ten konkurs wygra CŁC. Przecież panie Przewodniczący jest Pan z PO. Mógł pan zadzwonić do kolegi i zapytać jaka jest sytuacja. Wiem, też że szklana tuba która ma powstać jest innym projektem, który Rada Miasta poparła. Wiem też że wydano duuużo pieniędzy z kasy miasta na obchody Sylwestra na placu Wolności. Nie jestem przeciwnikiem tych działań. Bo zarówno Sylwester w Łodzi jak i szklana tuba ida w dobrym kierunku czyli promowania Łodzi. Budowa centrum festiwalowego też temu służy.
Jestem przekonany, że takie Centrum podobnie jak wczesniej przez łodzian krytykowana ARENA też będzie sukcesem finansowym. Łódź leżąca w środku Polski ma większe szanse na osiągnięcie sukcesu niż Katowice. Nie sądzę aby Pan i Pana koledzy nie zdawali sobie z tego sprawy. Wiem również, że zarówno Pan jak i pozostali radni zmienią swoje zdanie po odwołaniu prezydenta Kropiwnickiego, którego nie jestem fanem (nawiasem mówiąc Wasza partia na którą głosowałem totalnie olała wybory prezydenckie do tak waznego miasta jak Łódź wystawiając nikomu nie znanego, choć dziś coraz lepiej sprawującego się pana Kwitakowskiego).
Szkoda mi tylko czasu jaki upływa. Chcialbym dożyć chwili gdy Łódź będzie miastem pełnym dumnych z niego obywateli. Jak na razie cały czas kontynuowany jest odpływ młodych, ambitnych ludzi, którzy duszą się tutaj i nie mają szans na znalezienie pracy w swoim mieście.
Panie Przewodniczący!
Zamiast kopać się po kostkach niech Pan włączy myślenie i rozpocznie wspólnie z panem Żydowiczem poszukiwania rozwiązania. Działania polegające na tzw. "uwaleniu" projektu nie służą ani pańskiej przyszłej karierze politycznej (jest Pan jeszcze baaardzo młody) ani partii PO ani Łodzi.
Pana rolą jest zadbać o to by stworzyć warunki do tego aby takim panom Żydowiczom chciało się przyjeżdżać do Łodzi i w nim organizować wielkie projekty.
C
Czesław Telatycki
Przyszedł rozkaz z W-wy:wykończyć "Kropę" więc "niech się cała wieś-Łodź spali" rozkaz trzeba wykonać.Mówimy po polsku,ale się nie słuchamy.I z rzekomej dyskusji wychodzi rzucanie grochem o ścianę.PO z SLD (ohyda) jak mantrę powtarza: manipulacja faktami, cyzli prawdą.Jakie są rodzaje prawdy to ks.Tischner powiedział.A przecież z prostego wyliczenia przychodów z podatku od nieruchomości i gruntowego wynika,iż wkład Łodzi wróciłby się max. po 10 latach.Po 6 latach zwrócił sie koszt budowy muzeum Guggenheima w Bilbao.Kolejna sesja nadzwyczajna to kolejny żenujący spektakl.W imię czego? Łodzi? Chyba tej, która była na fali za L.Millera.Czesław Telatycki
f
foxy
Platforma w Łodzi się skompromitowała, tutaj nie ma Tuska. Tutaj są mali ludzie zapisani do Platformy.
T
Tomasz Kacprzak
Od kilku tygodni w łódzkiej Radzie Miejskiej odbywa się debata nad Programem dla Centrum Festiwalowo - Kongresowego Camerimage Łódź Center. Co ciekawe, dyskusja nie dotyczy tego "czy budować", ale "za co dokładnie budować". Niestety, ani Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki, ani wiceprezydent W. Tomaszewski, ani pomysłodawca budowy Centrum Marek Żydowicz, nie potrafią, a może nie chcą, spokojnie i merytorycznie dyskutować nad planem finansowym Centrum Festiwalowo - Kongresowego. A szkoda, bo to ma być wielka inwestycja - szacowana obecnie na około 500 mln złotych !!! Ostatnio, pomysłodawca budowy Centrum - Marek Żydowicz - zorganizował happening (!) i zabarykadował się w Dużej Sali Obrad Rady Miejskiej w Łodzi. To wydarzenie bez precedensu! Zamiast poważnej i merytorycznej dyskusji mamy cyrk i ... zły wizerunek miasta. Szkoda, bo myślę, że należy rzeczowo rozmawiać o tej idei.

Po pierwsze, dziwię się zarzutom jakoby to Rada Miejska nie chciała przekazywać pieniędzy na kulturę. Otóż, w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym Łodzi zapisaliśmy już ponad 850 mln złotych z budżetu Miasta na inwestycje, które będą miały miejsce na terenie Nowego Centrum Łodzi. I tak:

- na modernizację Dworca Łódź - Fabryczna (kluczowy projekt, bez niego nie będzie Nowego Centrum), a dokładnie na układ drogowy, parkingi i rozbudowę linii tramwajowych, przekażemy 605 mln zł;

- na rewitalizację EC-1 (gdzie ma powstać m.in. studio filmowe Davida Lyncha oraz Muzeum Nauki i Techniki) - 183 mln zł (!!!);

- na budowę Specjalnej Sztuki Świata ( "Wielkiej Rury") - 96,5 mln. zł.

Piszę tu wyłącznie o środkach z budżetu Miasta. Pominąłem środki z UE czy innych źródeł. Czy jest obecnie inne polskie miasto, które zrealizuje tak wielkie projekty kulturalne za 279,5 mln zł (EC-1 i Specjalna Strefa Sztuki)??? Warto dodać, że całkowita wartość obu tych projektów to ponad 650 mln złotych (EC-1 - 269,5 mln zł. a Specjalna Strefa Sztuki - 383 mln zł) !!! Te pieniądze są już przez Radę zatwierdzone, a inwestycje te wkrótce się rozpoczną :)

Nie można więc mówić, że łódzcy radni są przeciwko kulturze, Wielkiej Kulturze, czy jakiejkolwiek kulturze, ponieważ o tym stanowią czyny, a nie słowa.

Warto także przy tej dyskusji przedstawić kilka faktów. W takiej debacie nie ma bowiem miejsca na emocje. To są publiczne pieniądze, a Rada Miejska stoi na ich straży. Nie może być tak, że pochopnie podejmiemy jakąkolwiek decyzję. Co więcej, wiceprezydent W. Tomaszewski mówił radnym na Sesji 16 grudnia 2009 r., iż działamy pod presją czasu, ponieważ w styczniu 2010 r. Minister Kultury ma ogłosić konkurs na środki unijne i dlatego szybko musimy podjąć proponowaną przez niego uchwałę. Jak się obecnie okazuje - po opublikowanym 7 stycznia br. oświadczeniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - nie ma w styczniu 2010 roku żadnego ogłoszenia konkursu przez Ministra Kultury i możemy spokojnie dyskutować o finansowaniu tego projektu. Tak więc, nie ma presji czasu, a W. Tomaszewski wprowadził łodzian (i nie tylko łodzian) w błąd. Nie po raz pierwszy zresztą :(

Co więcej, w komunikacie Ministerstwa Kultury przeczytamy także, iż "ewentualne rozdysponowanie pozostającej rezerwy środków europejskich jest przewidywane na początek roku 2011 i będzie obejmowało jedynie te projekty, które będą posiadały ważne pozwolenia na budowę." W kolejnym zdaniu mamy napisane: "Przypominamy, że na liście projektów rezerwowych na pierwszym miejscu znajduje się łódzka strefa sztuki. Umowa wstępna na realizację tego projektu powinna być podpisana jeszcze w styczniu bieżącego roku."

Presja czasu to ulubione narzędzie pracy Prezydenta Jerzego Kropiwnickiego i jego wiceprezydenta W. Tomaszewskiego. Pamiętam jak rok temu w Radzie Miejskiej miała miejsce podobna dyskusja (ale o wiele mniejszej skali) dotycząca Aquaparku Fala. Wówczas też "była presja czasu", spółka miała kiepskie wyniki, groziło jej ogłoszenie upadłości, a obaj prezydenci próbowali przekonać radnych, że należy dać spółce jeszcze 4 mln zł, aby ją ratować. Ta sprawa także była poruszana na kilku kolejnych sesjach. Dla przypomnienia dodam tylko, że wtedy "Falę" kontrolowali Słoweńcy. I co się stało? Rada Miejska nie dała pieniędzy, Słoweńcy odsprzedali Miastu udziały - dzięki czemu Miasto odzyskało wartościowy teren i co więcej.... nie musiało dopłacać Słoweńcom dalej. Jak się później jeszcze okazało - nasi byli wspólnicy nie zrealizowali do końca inwestycji, a .... wystawili faktury. Tak więc, Rada Miejska oparła się tej "presji czasu" i spokojnie znaleźliśmy sposób na uratowanie Fali !!!

W przypadku Centrum Kongresowego może być podobnie. Poniżej przedstawię kilka faktów z tej dyskusji, które udowodnią, iż radni byli wprowadzani przez wiceprezydenta miasta W. Tomaszewskiego w błąd. Zapewne celowo, po to, abyśmy głosowali za kolejnymi uchwałami, mimo iż każda kolejna różniła się od tego co wcześniej było powiedziane! Niestety, ale dla mnie W. Tomaszewski nie jest już osobą wiarygodną.

Dyskusja na temat Centrum została tak naprawdę rozpoczęta w kwietniu 2009 roku, kiedy to Rada Miejska przyjęła uchwałę stanowisko Rady Miejskiej w Łodzi w sprawie kierunków działań w zakresie realizacji Centrum Festiwalowo-Kongresowego na obszarze objętym Programem Nowego Centrum Łodzi.

W uchwale tej zapisano m.in., iż "Rada Miejska rekomenduje Prezydentowi Miasta podjęcie działań mających na celu wyłonienie inwestora do realizacji projektu Centrum Festiwalowo-Kongresowego, opisanego w Programie Nowe Centrum Łodzi oraz rozpoczęcia rozmów z organizatorami łódzkich festiwali w celu wypracowania wspólnego programu optymalnego wykorzystania projektowanego obiektu". Ponadto, § 2 uchwały stanowi, iż " Rada Miejska uznaje za właściwe pozyskanie koncepcji architektonicznej Fraka Gehry'ego dla realizacji Centrum Festiwalowo-Kongresowego oraz zaproszenie do jej wykonania znaczących firm z obszaru kultury wizualnej."

Sam wiceprezydent W. Tomaszewski na posiedzeniu Komisji Kultury Rady Miejskiej 21 kwietnia 2009 r. mówił: "Budowa sali festiwalowej na ok. 3,5 tysięczną widownię będzie kosztować kilkadziesiąt milinów złotych. Miasto nie chce angażować pieniędzy, lecz mieć inwestora, który na pewno będzie chciał związać obiekt z jakimś centrum usługowym. Miasto partycypowałoby tylko w kosztach bieżącego utrzymania obiektu."

Dziś nie ma konkretnego inwestora, a koszt budowy ma wynosić 500 mln. złotych! Pan W. Tomaszewski mówił nieprawdę !

Kolejnym przykładem, kiedy to W. Tomaszewski wprowadzał łodzian w błąd to Sesja Rady Miejskiej, która odbyła się 27 maja 2009 i na której to powołano spółkę prawa handlowego - Camerimage Łódź Center. W. Tomaszewski mówił wtedy: "Mamy już osiągnięty pewien sukces, ponieważ w wyniku rozmów przedstawicieli Fundacji p. M. Żydowicza mamy przyrzeczenie ze strony F. Gehry'ego, że gotów jest zrealizować koncepcję architektoniczną ograniczając się jedynie do koncepcji. Resztę prac w zakresie projektu budowlanego, wykonawczego byłaby już zlecona firmom wyłonionym w drodze przetargu".

Dziś nie ma mowy o przetargu, o ograniczeniu się do koncepcji architektonicznej (którą to kupiliśmy już za 1 mln dolarów), ale W. Tomaszewski chce kupić projekt budowlany u F. Gehry'ego za 45 mln zł. I to nie wiedząc czy ma pieniądze na wybudowanie Centrum.

W błąd wprowadzał nas wszystkich także Marek Żydowicz, który na posiedzeniu Komisji Finansów Rady Miejskiej 26 maja 2009 powiedział: "Beneficjum, które my wnosimy jest wynikiem porozumienia z architektem, że za tę kwotę przekaże nam tę koncepcję architektoniczną. Wyraził zgodę na to, aby ten projekt był w zakresie wykonawczym i techniczno-budowlanym realizowany przez polskich architektów, co zdecydowanie obniży dalsze koszta. Przy nim zostanie jedynie nadzór architektoniczny, który również będzie kosztował."

Dziś Marek Żydowicz nie mówi już o swym "beneficjum". Dziś Marek Żydowicz okupuje Urząd Miasta Łodzi i żąda 45 mln złotych. Za chwilę zapyta o dalsze 455 mln na budowę. I jak nie dostanie to co, przykuje się do ławeczki Tuwima, czy też usiądzie na Pomniku Tadeusza Kościuszki? Co się stało z tym "beneficjum"? Czyżby coś się zmieniło? Czemu nikt o tym nie informował radnych? Dla wyjaśnienia: wówczas, 26 maja 2009, Marek Żydowicz przekonywał radnych dlaczego warto zainwestować 5 mln złotych i stworzyć spółkę Camerimage Łódź Center. I radnych przekonał.

Spółka ta miała wówczas 11 mln zł kapitału. Na te 11 mln składały się: 5 mln zł wkładu pieniężnego Miasta; Fundacja Tumult wniosła prawo do używania nazwy Camerimage i otrzymała za to udziały za 4 mln złotych; Fundacja Sztuki Świata otrzymała udziały o wartości 2 mln - ze względu na obecność w Fundacji Davida Lyncha i miał to być "wkład związany z marką, nazwą i z możliwością wykorzystania nazwiska D. Lynch w realizacji przedsięwzięcia".

Spółka istnieje dalej. Jej prezesem jest... Marek Żydowicz. To ona ma budować Centrum.

Po trzecie, radni Rady Miejskiej w Łodzi (ze wszystkich klubów) chcą aby w Łodzi powstało Centrum Kongresowe. Problem polega jedynie na tym, iż do tej pory nie przedstawiono nam żadnego planu finansowego tej inwestycji. Nie wiemy ile pieniędzy pochłonie budowa tego Centrum, nie wiemy też ile będzie kosztowało jego roczne utrzymanie.

Łatwo jest dziś niektórym mówić - "budujmy!!!". Zostaje wciąż pytanie - "za co?" Nie chciałbym bowiem, aby to Centrum spotkał los innego Centrum - Centrum Kliniczno-Dydaktycznego na ul. Czechosłowackiej, które od kilkudziesięciu lat jest budowane i wciąż nie może być ukończone. Dlatego też każdą decyzję należy podjąć rozważnie, szczególnie jeśli mówi się o 500 mln złotych pochodzących z naszych podatków.
Jak na razie tych pieniędzy w kasie miasta nie ma. Czyżby kolejny kredyt czy też obligacje? Czy mamy jeszcze w ogóle możliwość wziąć taki kredyt? Dlaczego spółka nie weźmie sama kredytu...?

Wierzę, że Łódź do roku 2016, kiedy to zostanie Europejską Stolicą Kultury, będzie posiadała Centrum Kongresowe z prawdziwego zdarzenia. Takie Centrum naszemu miastu jest niezmiernie potrzebne. Tym bardziej, że Katowice też będą budować Centrum Kongresowe (za 260 mln złotych), o czym informował mnie w grudniu ubiegłego roku Prezydent Katowic Piotr Uszok. Dlatego też proszę, pozostawmy emocje z boku i pomyślmy spokojnie jak sfinansować tę inwestycję.

Aby nie było niejasności, opublikujemy "Białą Księgę", czyli wszystkie uchwały i protokoły z sesji Rady Miejskiej, na których to poruszany był temat budowy Centrum Kongresowego. Wtedy każdy będzie mógł przeczytać co i kto w tej sprawie dokładnie powiedział.

Tomasz Kacprzak
Przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi
T
Tomasz Kacprzak
Od kilku tygodni w łódzkiej Radzie Miejskiej odbywa się debata nad Programem dla Centrum Festiwalowo - Kongresowego Camerimage Łódź Center. Co ciekawe, dyskusja nie dotyczy tego "czy budować", ale "za co dokładnie budować". Niestety, ani Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki, ani wiceprezydent W. Tomaszewski, ani pomysłodawca budowy Centrum Marek Żydowicz, nie potrafią, a może nie chcą, spokojnie i merytorycznie dyskutować nad planem finansowym Centrum Festiwalowo - Kongresowego. A szkoda, bo to ma być wielka inwestycja - szacowana obecnie na około 500 mln złotych !!! Ostatnio, pomysłodawca budowy Centrum - Marek Żydowicz - zorganizował happening (!) i zabarykadował się w Dużej Sali Obrad Rady Miejskiej w Łodzi. To wydarzenie bez precedensu! Zamiast poważnej i merytorycznej dyskusji mamy cyrk i ... zły wizerunek miasta. Szkoda, bo myślę, że należy rzeczowo rozmawiać o tej idei.

Po pierwsze, dziwię się zarzutom jakoby to Rada Miejska nie chciała przekazywać pieniędzy na kulturę. Otóż, w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym Łodzi zapisaliśmy już ponad 850 mln złotych z budżetu Miasta na inwestycje, które będą miały miejsce na terenie Nowego Centrum Łodzi. I tak:

- na modernizację Dworca Łódź - Fabryczna (kluczowy projekt, bez niego nie będzie Nowego Centrum), a dokładnie na układ drogowy, parkingi i rozbudowę linii tramwajowych, przekażemy 605 mln zł;

- na rewitalizację EC-1 (gdzie ma powstać m.in. studio filmowe Davida Lyncha oraz Muzeum Nauki i Techniki) - 183 mln zł (!!!);

- na budowę Specjalnej Sztuki Świata ( "Wielkiej Rury") - 96,5 mln. zł.

Piszę tu wyłącznie o środkach z budżetu Miasta. Pominąłem środki z UE czy innych źródeł. Czy jest obecnie inne polskie miasto, które zrealizuje tak wielkie projekty kulturalne za 279,5 mln zł (EC-1 i Specjalna Strefa Sztuki)??? Warto dodać, że całkowita wartość obu tych projektów to ponad 650 mln złotych (EC-1 - 269,5 mln zł. a Specjalna Strefa Sztuki - 383 mln zł) !!! Te pieniądze są już przez Radę zatwierdzone, a inwestycje te wkrótce się rozpoczną :)

Nie można więc mówić, że łódzcy radni są przeciwko kulturze, Wielkiej Kulturze, czy jakiejkolwiek kulturze, ponieważ o tym stanowią czyny, a nie słowa.

Warto także przy tej dyskusji przedstawić kilka faktów. W takiej debacie nie ma bowiem miejsca na emocje. To są publiczne pieniądze, a Rada Miejska stoi na ich straży. Nie może być tak, że pochopnie podejmiemy jakąkolwiek decyzję. Co więcej, wiceprezydent W. Tomaszewski mówił radnym na Sesji 16 grudnia 2009 r., iż działamy pod presją czasu, ponieważ w styczniu 2010 r. Minister Kultury ma ogłosić konkurs na środki unijne i dlatego szybko musimy podjąć proponowaną przez niego uchwałę. Jak się obecnie okazuje - po opublikowanym 7 stycznia br. oświadczeniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - nie ma w styczniu 2010 roku żadnego ogłoszenia konkursu przez Ministra Kultury i możemy spokojnie dyskutować o finansowaniu tego projektu. Tak więc, nie ma presji czasu, a W. Tomaszewski wprowadził łodzian (i nie tylko łodzian) w błąd. Nie po raz pierwszy zresztą :(

Co więcej, w komunikacie Ministerstwa Kultury przeczytamy także, iż "ewentualne rozdysponowanie pozostającej rezerwy środków europejskich jest przewidywane na początek roku 2011 i będzie obejmowało jedynie te projekty, które będą posiadały ważne pozwolenia na budowę." W kolejnym zdaniu mamy napisane: "Przypominamy, że na liście projektów rezerwowych na pierwszym miejscu znajduje się łódzka strefa sztuki. Umowa wstępna na realizację tego projektu powinna być podpisana jeszcze w styczniu bieżącego roku."

Presja czasu to ulubione narzędzie pracy Prezydenta Jerzego Kropiwnickiego i jego wiceprezydenta W. Tomaszewskiego. Pamiętam jak rok temu w Radzie Miejskiej miała miejsce podobna dyskusja (ale o wiele mniejszej skali) dotycząca Aquaparku Fala. Wówczas też "była presja czasu", spółka miała kiepskie wyniki, groziło jej ogłoszenie upadłości, a obaj prezydenci próbowali przekonać radnych, że należy dać spółce jeszcze 4 mln zł, aby ją ratować. Ta sprawa także była poruszana na kilku kolejnych sesjach. Dla przypomnienia dodam tylko, że wtedy "Falę" kontrolowali Słoweńcy. I co się stało? Rada Miejska nie dała pieniędzy, Słoweńcy odsprzedali Miastu udziały - dzięki czemu Miasto odzyskało wartościowy teren i co więcej.... nie musiało dopłacać Słoweńcom dalej. Jak się później jeszcze okazało - nasi byli wspólnicy nie zrealizowali do końca inwestycji, a .... wystawili faktury. Tak więc, Rada Miejska oparła się tej "presji czasu" i spokojnie znaleźliśmy sposób na uratowanie Fali !!!

W przypadku Centrum Kongresowego może być podobnie. Poniżej przedstawię kilka faktów z tej dyskusji, które udowodnią, iż radni byli wprowadzani przez wiceprezydenta miasta W. Tomaszewskiego w błąd. Zapewne celowo, po to, abyśmy głosowali za kolejnymi uchwałami, mimo iż każda kolejna różniła się od tego co wcześniej było powiedziane! Niestety, ale dla mnie W. Tomaszewski nie jest już osobą wiarygodną.

Dyskusja na temat Centrum została tak naprawdę rozpoczęta w kwietniu 2009 roku, kiedy to Rada Miejska przyjęła uchwałę stanowisko Rady Miejskiej w Łodzi w sprawie kierunków działań w zakresie realizacji Centrum Festiwalowo-Kongresowego na obszarze objętym Programem Nowego Centrum Łodzi.

W uchwale tej zapisano m.in., iż "Rada Miejska rekomenduje Prezydentowi Miasta podjęcie działań mających na celu wyłonienie inwestora do realizacji projektu Centrum Festiwalowo-Kongresowego, opisanego w Programie Nowe Centrum Łodzi oraz rozpoczęcia rozmów z organizatorami łódzkich festiwali w celu wypracowania wspólnego programu optymalnego wykorzystania projektowanego obiektu". Ponadto, § 2 uchwały stanowi, iż " Rada Miejska uznaje za właściwe pozyskanie koncepcji architektonicznej Fraka Gehry'ego dla realizacji Centrum Festiwalowo-Kongresowego oraz zaproszenie do jej wykonania znaczących firm z obszaru kultury wizualnej."

Sam wiceprezydent W. Tomaszewski na posiedzeniu Komisji Kultury Rady Miejskiej 21 kwietnia 2009 r. mówił: "Budowa sali festiwalowej na ok. 3,5 tysięczną widownię będzie kosztować kilkadziesiąt milinów złotych. Miasto nie chce angażować pieniędzy, lecz mieć inwestora, który na pewno będzie chciał związać obiekt z jakimś centrum usługowym. Miasto partycypowałoby tylko w kosztach bieżącego utrzymania obiektu."

Dziś nie ma konkretnego inwestora, a koszt budowy ma wynosić 500 mln. złotych! Pan W. Tomaszewski mówił nieprawdę !

Kolejnym przykładem, kiedy to W. Tomaszewski wprowadzał łodzian w błąd to Sesja Rady Miejskiej, która odbyła się 27 maja 2009 i na której to powołano spółkę prawa handlowego - Camerimage Łódź Center. W. Tomaszewski mówił wtedy: "Mamy już osiągnięty pewien sukces, ponieważ w wyniku rozmów przedstawicieli Fundacji p. M. Żydowicza mamy przyrzeczenie ze strony F. Gehry'ego, że gotów jest zrealizować koncepcję architektoniczną ograniczając się jedynie do koncepcji. Resztę prac w zakresie projektu budowlanego, wykonawczego byłaby już zlecona firmom wyłonionym w drodze przetargu".

Dziś nie ma mowy o przetargu, o ograniczeniu się do koncepcji architektonicznej (którą to kupiliśmy już za 1 mln dolarów), ale W. Tomaszewski chce kupić projekt budowlany u F. Gehry'ego za 45 mln zł. I to nie wiedząc czy ma pieniądze na wybudowanie Centrum.

W błąd wprowadzał nas wszystkich także Marek Żydowicz, który na posiedzeniu Komisji Finansów Rady Miejskiej 26 maja 2009 powiedział: "Beneficjum, które my wnosimy jest wynikiem porozumienia z architektem, że za tę kwotę przekaże nam tę koncepcję architektoniczną. Wyraził zgodę na to, aby ten projekt był w zakresie wykonawczym i techniczno-budowlanym realizowany przez polskich architektów, co zdecydowanie obniży dalsze koszta. Przy nim zostanie jedynie nadzór architektoniczny, który również będzie kosztował."

Dziś Marek Żydowicz nie mówi już o swym "beneficjum". Dziś Marek Żydowicz okupuje Urząd Miasta Łodzi i żąda 45 mln złotych. Za chwilę zapyta o dalsze 455 mln na budowę. I jak nie dostanie to co, przykuje się do ławeczki Tuwima, czy też usiądzie na Pomniku Tadeusza Kościuszki? Co się stało z tym "beneficjum"? Czyżby coś się zmieniło? Czemu nikt o tym nie informował radnych? Dla wyjaśnienia: wówczas, 26 maja 2009, Marek Żydowicz przekonywał radnych dlaczego warto zainwestować 5 mln złotych i stworzyć spółkę Camerimage Łódź Center. I radnych przekonał.

Spółka ta miała wówczas 11 mln zł kapitału. Na te 11 mln składały się: 5 mln zł wkładu pieniężnego Miasta; Fundacja Tumult wniosła prawo do używania nazwy Camerimage i otrzymała za to udziały za 4 mln złotych; Fundacja Sztuki Świata otrzymała udziały o wartości 2 mln - ze względu na obecność w Fundacji Davida Lyncha i miał to być "wkład związany z marką, nazwą i z możliwością wykorzystania nazwiska D. Lynch w realizacji przedsięwzięcia".

Spółka istnieje dalej. Jej prezesem jest... Marek Żydowicz. To ona ma budować Centrum.

Po trzecie, radni Rady Miejskiej w Łodzi (ze wszystkich klubów) chcą aby w Łodzi powstało Centrum Kongresowe. Problem polega jedynie na tym, iż do tej pory nie przedstawiono nam żadnego planu finansowego tej inwestycji. Nie wiemy ile pieniędzy pochłonie budowa tego Centrum, nie wiemy też ile będzie kosztowało jego roczne utrzymanie.

Łatwo jest dziś niektórym mówić - "budujmy!!!". Zostaje wciąż pytanie - "za co?" Nie chciałbym bowiem, aby to Centrum spotkał los innego Centrum - Centrum Kliniczno-Dydaktycznego na ul. Czechosłowackiej, które od kilkudziesięciu lat jest budowane i wciąż nie może być ukończone. Dlatego też każdą decyzję należy podjąć rozważnie, szczególnie jeśli mówi się o 500 mln złotych pochodzących z naszych podatków.
Jak na razie tych pieniędzy w kasie miasta nie ma. Czyżby kolejny kredyt czy też obligacje? Czy mamy jeszcze w ogóle możliwość wziąć taki kredyt? Dlaczego spółka nie weźmie sama kredytu...?

Wierzę, że Łódź do roku 2016, kiedy to zostanie Europejską Stolicą Kultury, będzie posiadała Centrum Kongresowe z prawdziwego zdarzenia. Takie Centrum naszemu miastu jest niezmiernie potrzebne. Tym bardziej, że Katowice też będą budować Centrum Kongresowe (za 260 mln złotych), o czym informował mnie w grudniu ubiegłego roku Prezydent Katowic Piotr Uszok. Dlatego też proszę, pozostawmy emocje z boku i pomyślmy spokojnie jak sfinansować tę inwestycję.

Aby nie było niejasności, opublikujemy "Białą Księgę", czyli wszystkie uchwały i protokoły z sesji Rady Miejskiej, na których to poruszany był temat budowy Centrum Kongresowego. Wtedy każdy będzie mógł przeczytać co i kto w tej sprawie dokładnie powiedział.

Tomasz Kacprzak
Przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi
z
zmęczony
Daj Pan spokój, Panie Lisie. Już za kilkadziesiąt godzin bedzie Panu wstyd za ten tekst...
w
wujtommy
W swoim artykule wykazał Pan zupełny brak znajomości tematu, miejscowych realiów i opowiedzial się Pan z góry po tzw. "wlaściwej" stronie maksymalnie upolityczniając sprawę ,w której chodzi o typowo ekonomiczne aspekty i zdrowy rozsądek.Z wypowiedzi przebija typowy kompleks wyższości światowego dziennikarza w stosunku do maluczkich z prowincji, ktorych nalezy obowiązkowo pouczać. Chcialbym Panu uświadomić,ze w pańskim środowisku zlożonym głównie z zadufanych w sobie , przebijających się łokciami celebrytów, sprzedajnych polityków czy dziennikarzy nie znajdzie Pan ludzi tak mądrych, inteligentnych i wartościowych jak na prowincji np.w Lublinie,Wroclawiu,rodzinnej Zielonej Górze czy w Łodzi.
Radziłbym przed takimi autorytatywnymi wypowiedziami rzetelnie zapoznac się z tematem , najlepiej na miejscu i poznać różne punkty widzenia, a nie przemawiac w stylu "ex catedra", bo prawo tp odebrano nawet papieżom.Z róznych komentarzy tutaj, poza tymi napastliwymi, więcej sie można dowiedzieć niz z Pana artykułu.
w
wujtommy
W swoim artykule wykazał Pan zupełny brak znajomości tematu, miejscowych realiów i opowiedzial się Pan z góry po tzw. "wlaściwej" stronie maksymalnie upolityczniając sprawę ,w której chodzi o typowo ekonomiczne aspekty i zdrowy rozsądek.Z wypowiedzi przebija typowy kompleks wyższości światowego dziennikarza w stosunku do maluczkich z prowincji, ktorych nalezy obowiązkowo pouczać. Chcialbym Panu uświadomić,ze w pańskim środowisku zlożonym głównie z zadufanych w sobie , przebijających się łokciami celebrytów, sprzedajnych polityków czy dziennikarzy nie znajdzie Pan ludzi tak mądrych, inteligentnych i wartościowych jak na prowincji np.w Lublinie,Wroclawiu,rodzinnej Zielonej Górze czy w Łodzi.
Radziłbym przed takimi autorytatywnymi wypowiedziami rzetelnie zapoznac się z tematem , najlepiej na miejscu i poznać różne punkty widzenia, a nie przemawiac w stylu "ex catedra", bo prawo tp odebrano nawet papieżom.Z róznych komentarzy tutaj, poza tymi napastliwymi, więcej sie można dowiedzieć niz z Pana artykułu.
t
tulipan
Na dzialanie Projektu Lodz spuscmy zaslone milczenia. Widac, ze bedacy przybudowka PO juz zaczal kampanie wyborcza. Szkoda. Ludzie patrza, czytaja i ... oceniaja! Artykul p. Agnieszki Kloze to nic innego jak tanie wypociny pisane pod publike. To bardzo polskie. Lepiej uderzyc w czlowieka (nawet kontrowersyjnego) niz w sedno sprawy. Bo zeby skonstruowac pare rzeczowych argumentow nie wystarcza pomowienia i wyszukiwarka google. Niewarto czytac nawet!
w
wujsam
Podszedł Pan do tego tematu od strony czysto politycznej a tu chodzi o zdrowy rozsądek, a powstała hucpa jest faktycznie brutalną rozgrywką polityczną jak prawie wszystko w tym nieszczęsnym kraju .Aby się wypowiadać tak autorytatywnie trzeba najpierw przyjechać na miejsce i zapoznać się z realiami.W bezpośrednim sąsiedztwie planowanego centrum kongresowego znajduje się ponura stacja Łodź Fabryczna i zaniedbany teren jednej z najstarszych w Polsce elektrowni-Siemensa z początków XXw.W najbliższym czasie tzn.4-10 lat teren ten całkowicie się zmieni i stanie się wielkomiejski czy nawet w pełni europejski, dworzec będzie 18 m pod ziemią, teren zabytkowej elektrociepłowni z wieloma pięknymi budynkami zostanie zrewitalizowany wyburzone zostaną okoliczne rudery a ich mieszkńcy przesiedleni do nowych mieszkań, zostaną wytyczone nowe drogi itp. Wszystko to będzie kosztowało miasto wiele mld zł niezaleznie od częściowo zewnętrznych źródeł finansowania i stanowi olbrzymie wyzwanie organizacyjne i finansowe i musi potrwać wiele lat zwłaszcza przy olbrzymiej biurokracji związanej z udzielaniem zezwoleń budowlanych , przetargami itp.
Centrum festiwalowe będzie miało sens dopiero za min.5-7 lat ,wcześniej ten piękny budynek będzie otoczony ruderami i rozkopaną wielką budową .Na terenie przyszłego centrum znajduje się obecnie zabytkowa fabryczka, ktora aktualnie jeszcze pracuje i trzeba będzie jej zagranicznego właściciela wywłaszczyć za niemałą odprawę. Sprawa została postawiona przez p.Żydowicza w ten sposób ,że trzeba
budować i płacic niemałe pieniądze z ubogiego i napiętego budżetu miasta natychmiast , bo nikt inny poza F,Gehrym nie jest w stanie nic porządnego zaprojektować.
Otoż sądzę,że niemniej piękny budynek za 500-700mln jest w stanie zaprojektowac b.wielu innych sławnych architektów choćby Liebeskind i może to nastąpic kilka lat później , kiedy będzie to miało sens szybkiej realizacji.Wszystkim zależy na jak najszybszym oddaniu nowego dworca i rewitalizowaniu terenu ECI a jednoczesnie nadaniu temu zaniedbanemu fragmentowi miasta należytej rangi.Na tym tle przyszle centrum festiwalowo-kongresowe stanowi tylko jeden z elementów powstającego nowego centrum i to wcale nienajważniejszy gdyż może ciekawszy klimat od niego będą miały niektóre obiekty na terenie byłej ECI.
Mocnym nadużyciem jest twierdzenie ,że Camerimage to najważniejszy festiwal w Polsce czy najważniejsza impreza kulturalna w Łodzi, to w rzeczywistości niszowa impreza trwająca ok.10 dni dla wąskiego kręgu środowiska filmowego i paru snobów.Istnieje już kilkanascie lat i dotąd obywała się bez
specjalnego superbudynku Pan Żydowicz, ktory jest czlowiekiem wyjątkowo konfliktowym kilka razy w ciągu roku szantażuje magistrat ,ze wkrotce przeniesie ten sławny festiwal do innego miasta, jeżeli nie zostaną spełnione w 100% jego warunki a ostatnio posunąl sie nawet do kuriozalnego strajku w tej sprawie gromadząc gotowych na każde zawołanie nudzących się studentów-zadymiarzy.Jeżeli inne miasta czują się niedowartościowane brakiem tego wielkiego festiwalu niech starają się przejąć jego organizację, tylko chętnych jakoś nie widać.Warszawa mimo olbrzymich mozliwości finansowych specjalnie go nie pragnie, więc może niech będzie Lublin czy Zielona Góra, bo Toruń jest od dawna spalony.
Ł
Łodzianin
Panie Tomaszu Lisie. Apeluję do Pana o więcej rozumu. Wypowiada się Pan w sprawie o której ani Pan nie mają bladego pojęcia, a robi Pan to z dystansu setek kilometrów (zapewne 134km) na podstawie jakichś zewnętrznych informacji prasowych.

Po prostu żałosne.
Dodaj ogłoszenie