Czas na mrówkojada

    Czas na mrówkojada

    Dariusz Pawłowski

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Brawo, udało się. Udało się mianowicie łódzkim urzędnikom (aż chciałoby się krzyknąć: wreszcie się udało!). A udało się konkretnie jeszcze bardziej zantagonizować i tak już drastycznie poróżnione środowisko osobników, którzy nazywają siebie kibicami sportowymi, piłki nożnej zwłaszcza.
    Dariusz Pawłowski

    Dariusz Pawłowski ©Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego

    Jak się zresztą okazało, stanowią oni silny ośrodek decyzyjny w naszym mieście. W dodatku udało się wciągnąć w rozmemłany na długie tygodnie konflikt także tych, którzy od dawna mają w głębokim zapomnieniu rodzimych piłkarzy biegających po pozostałościach po stadionach. Dostali oni temat do bezproduktywnych roztrząsań przy piwie, dzięki czemu np. nie zauważą braku talentów urzędników do zajmowania się sprawami ważnymi lub Piotrkowskiej pokrywającej się (jakież to symboliczne) płytami nagrobnymi.

    A to wszystko dzięki długiemu niczym "Moda na sukces" cyklowi wybierania miejsca na stadion w mieście, w którym już dawno takie miejsce ustanowiono. Bo to charakterystyczne dla dzisiejszych decydentów: zamiast rozwijać to co jest, lepiej burzyć i budować od zera to samo: bo tak jest drożej, trudniej i po naszemu...
    Na szczęście żyjemy w mieście bajek, a bajki niosą odpowiedź na wszystko. Już w sobotę zostanie odsłonięta kolejna rzeźba szlaku Łodzi Bajkowej - Maurycy i Hawranek (bardzo adekwatnie do opisywanej sytuacji przed łódzkim zoo).

    W jednym zaś z odcinków przygód Maurycego i Hawranka, doszło do konfliktu między czarnymi i czerwonymi mrówkami, w który chłopaki się wplątali. Widząc, że zanosi się na wojnę, Maurycy i Hawranek udali się do leśnego mędrca, kronikarza Urbanka. Ten poradził, by zwrócili się po pomoc do mrówkojada. Szczęśliwym trafem w lesie zamieszkał właśnie mrówkojad. Niedoskonały, bo jarosz. Ale wystarczyło to do tego, by samym swoim niespodziewanym pojawieniem napędził mrówkom takiego strachu, iż te pogodziły się, a nawet przyniosły mu kosze leśnych owoców... W naszym lesie przyszedł czas na mrówkojada. I to już nie jarosza.

    Zapisz się do newslettera

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo