"Czekając na Godota" znika z repertuaru Teatru Jaracza w...

    "Czekając na Godota" znika z repertuaru Teatru Jaracza w Łodzi

    Łukasz Kaczyński

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    "Czekając na Godota" znika z repertuaru Teatru Jaracza w Łodzi

    "Czekając na Godota" znika z repertuaru Teatru Jaracza w Łodzi ©materiały promocyjne

    Licencja blokuje spektakl. Ciche zniknięcie "Czekając na Godota" w Teatrze im. Jaracza w Łodzi
    "Czekając na Godota" znika z repertuaru Teatru Jaracza w Łodzi

    "Czekając na Godota" znika z repertuaru Teatru Jaracza w Łodzi ©materiały promocyjne

    Spektakl „Czekając na Godota” w reż. Michała Borczucha od premiery 15 listopada w repertuarze w Teatru im. S. Jaracza w Łodzi pojawił się trzy razy - przy 4. Festiwalu „Nowa Klasyka Europy”. 25 listopada miał być pokazany na Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie, ale został wycofany z imprezy. W „Jaraczu” wstrzymano sprzedaż biletów na ewentualne kolejne pokazy. Czyżby z teatrem skontaktowało się Towarzystwo Beckettowskie, które strzeże, by na scenie nie łamano zastrzeżonej prawem autorskim integralności utworu?

    - Nic o tym nie wiem. Formalnie nikt nam niczego nie zarzucił, ale byłem w tej sprawie w Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS - przyznaje dyrektor naczelny „Jaracza” Wojciech Nowicki. - I wezwałem autorów spektaklu, zgodnie z umową, do poprawienia błędów formalnych, odstępstw od kanonu wyznaczonego przez Becketta. Zobowiązali się oni bowiem, że wszystko zrobili jak trzeba, a tak nie jest. Na moje polecenie mają się oni zwrócić do Antoniego Libery, tłumacza i badacza twórczości Becketta, członka Towarzystwa, by wskazał lub zaakceptował ułomności, z którymi Towarzystwo może się zgodzić lub nie. Chodzi o ewentualną dalszą eksploatację „Godota”.

    Mają się oni pojawić w Teatrze 29 i 30 listopada.

    Nowa Klasyka Europy: „Czekając na Godota” Borczucha, czyli praca z ograniczeniami

    - Przełożyłem dramaty Becketta i je opracowałem, by były jak najczęściej i najrzetelniej wystawiane w polskich teatrach. W związku z czym nie wtrącam się z reguły w pracę realizatorów. Tak było i tym razem - mówi Libera. - Na pismo ZAiKS, czy wyrażam zgodę na wykorzystanie mojego przekładu w Teatrze im. Jaracza, odpowiedziałem twierdząco. Potem dowiedziałem się, że zrealizowano tę sztukę niezgodnie z intencjami Autora i wymogami spadkobierców. Moja lojalność jest naturalnie po ich stronie, ale prawa egzekwuje ZAiKS; to on odpowiada za zgodność inscenizacji z umową licencyjną podpisaną z agentem.

    Antoni Libera dodaje: - Z korespondencji ZAiKS z agentem Becketta, reprezentującym jego spadkobierców, wynika, że nie zgodzili się oni na projekt inscenizacji, która zakładała daleko idące zmiany wobec oryginału (m.in. dodanie muzyki i innych elementów nie istniejących w sztuce). Wówczas Teatr, chcąc jednak doprowadzić do premiery, zobowiązał się do przestrzegania litery tekstu i po tej deklaracji otrzymał zgodę. Nie dotrzymano jednak słowa, realizując dramat w sposób daleko odbiegający od intencji Autora. Sprawa stała się głośna. Wtedy ZAiKS, stojący na straży warunków umowy, zablokował licencję. Nie widzę w tym skandalu. Takie są reguły gry. Jeśli ktoś zobowiązuje się do czegoś, to powinien się tego trzymać. A jeśli warunki artystyczne Autora nie odpowiadają mu, to przecież nie musi realizować Jego sztuk.

    Odbiorem spektaklu od realizatorów zajmuje się szef artystyczny teatru, Sebastian Majewski. Przez kilka dni usilnie staraliśmy się poznać jego komentarz. Otrzymaliśmy jedynie zapewnienie, że Teatr „zajmie oficjalne stanowisko w niniejszej sprawie, które zostanie przedstawione redakcji”. Przygotowanie spektaklu kosztowało Teatr 120 tys. zł.

    Libera mówi, że nie wejdzie w rolę „konsultanta”: - Nie ma takich planów ani takiej możliwości. Jestem tu stroną. Sam wystawiałem „Godota”, więc trudno sobie wyobrazić, aby ktoś, kto realizuje tę sztukę, i to w sposób skrajnie dowolny, oczekiwał ode mnie uwag czy wskazówek. Taka „konsultacja” z góry skazana jest na niepowodzenie - mówi.

    Nowa Klasyka Europy 2016 - podsumowanie

    Dodajmy, że nie tylko Beckett dbał o integralność utworów. Libera podkreśla, że jeszcze bardziej rygorystyczni byli m.in. zmarły niedawno Edward Albee, ale też Harold Pinter, David Mamet. Pamiętnych jest też 10 punktów-zastrzeżeń, które Sławomir Mrożek dołączył do tekstu „Miłości na Krymie”.

    - Nie można traktować tego jako ograniczanie wolności twórczej reżysera. To jest po prostu ochrona własnej wizji artystycznej - uważa Antoni Libera. - To raczej reżyser, dokonując „dekonstrukcji” utworu, narusza wolność pisarza. Dramaty Becketta w takiej formie, w jakiej zostały napisane, dają ogromne pole do popisu ludziom teatru bez potrzeby jakichkolwiek zmian. Wystarczy mu zaufać lub przynajmniej go szanować. Na szacunek i lojalność Beckett zasługuje nie tylko ze względów artystycznych, lecz również ze względu na jego wspaniałomyślność wobec polskiego teatru w przeszłości. W okresie PRL-u wielokrotnie godził się na tantiemy w złotówkach, z których nie korzystał, a w stanie wojennym przeznaczył je na „Solidarność” i represjonowanych ludzi kultury. Warto o tym pamiętać i choćby z tego względu szanować jego artystyczny testament - dodaje Libera.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (19)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    Owoc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Złota Truskawka dla SM ? Ciekawe z jakiego klucza było dobierane jury ?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    ornitolog (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Wróbelki ćwierkajcie,ćwierkajcie byle skutecznie.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    warszawianka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Logicznym następstwem afery z "Godotem" powinna być natychmiastowa dymisja dyrektora zwanego artystycznym.Ale czy w Łodzi można liczyć na jakąkolwiek logikę?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wróble ćwierkają, że kontrakt z SM nie zostanie przedłużony.

    Jastrząb (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    widz z Warszawy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    Razem z "Godotem" powinien zniknąć niekompetentny dyrektor "pseudoartystyczny".

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    emigrant (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Black the all year round for "Jaracz".

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    sąsiadki (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

    Oby Beckett okazał się przysłowiowym "gwoździem do trumny" dla SM.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    WAWA (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 3

    "Mistrzowska" robota wizjonera!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    stolica (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Łamanie ustaleń,którymi obwarowany jest tekst Becketa,to wyraz niekompetencji i skrajnej nieodpowiedzialności "twórców".

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    gość

    miejscowa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

    "Umoczyli" 120 tys.Ciekawe czy bezkarnie ?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo