Czy wielka dziura w centrum miasta zamieni się w wizytówkę...

    Czy wielka dziura w centrum miasta zamieni się w wizytówkę Łodzi?

    Marcin Bereszczyński

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Tak ma wyglądać zachodnie wejście na Fabryczny od strony ul. Kilińskiego

    Tak ma wyglądać zachodnie wejście na Fabryczny od strony ul. Kilińskiego ©wizualizacja

    Budowa dworca Łódź Fabryczna jest największą inwestycją w Polsce i jedną z największych w UE. Jej realizacja od początku wzbudzała kontrowersje, chociaż budowie kibicują wszystkie partie polityczne.
    Tak ma wyglądać zachodnie wejście na Fabryczny od strony ul. Kilińskiego

    Tak ma wyglądać zachodnie wejście na Fabryczny od strony ul. Kilińskiego ©wizualizacja

    Sensu budowy dworca Łódź Fabryczna nikt nie podważa. Kontrowersje wywołuje głównie finansowanie tej inwestycji, wartej 1,76 mld zł. Chodzi przede wszystkim o to, żeby zakończyć i rozliczyć projekt do końca 2015 roku, co pozwoli uzyskać unijne dofinansowanie. Jeśli termin zostanie przekroczony, to za dworzec zapłacą spółki kolejowe, czyli Skarb Państwa oraz budżet miasta. Wtedy trzeba by w łódzkim budżecie znaleźć pół miliarda złotych, czyli ograniczyć większość planowanych przez miasto inwestycji. Można też zaufać zapewnieniom ministra transportu Sławomira Nowaka, który utrzymuje, że w ogóle nie ma ryzyka braku pieniędzy na tę inwestycję.

    Wielkim wyzwaniem tej inwestycji jest też czas i koszt pokonania tzw. soczewki wodnej, czyli podziemnego jeziora, przez które trzeba się przekopać, aby zbudować tunel łączący stację Łódź Widzew z Dworcem Fabrycznym. Do tej pory wykonawca jeszcze nie zetknął się z soczewką, więc prace idą zgodnie z planem. Z planem, to nie znaczy, że zgodnie z harmonogramem. Bo harmonogramu jeszcze nie ma, chociaż dworzec został zamknięty w październiku 2011 roku.

    Dokument, zwany przez fachowców harmonogramem szczegółowym, to kolejny problem. Radni miejscy z komisji ds. Nowego Centrum Łodzi od roku starają się poznać dokładny harmonogram prac. Gdy już dostaną jakieś wydruki, to okazuje się, że są nieaktualne lub niezaakceptowane przez władze miasta i kolei. W efekcie nie wiadomo, czy setki robotników, dziesiątki dźwigów i ciężarówek wykonują swoją pracę na tyle szybko, aby zakończyć inwestycję zgodnie z terminem, który upływa z końcem lutego 2015 roku.

    Im więcej kłopotów pojawia się przy realizacji budowy Fabrycznego, tym więcej słychać pytań. Oto niektóre: czy trzeba było kopać podziemny dworzec, czy nie lepiej było po prostu zmodernizować historyczny obiekt?

    Takie pytania zadawali sobie kolejarze i władze Łodzi, zanim podjęli decyzję o budowie dworca pod ziemią. Historyczny obiekt był w fatalnym stanie. Rozsypywały się perony, przeciekały mury dworca, a tory powykrzywiały się. Były wtedy dwie możliwości: wyremontować budynek lub postawić nowy. A jeśli nowy, to taki, dzięki któremu będzie możliwe połączenie Fabrycznego z Kaliskim.

    A takie połączenie możliwe jest wyłącznie tunelem, stąd opcja budowy podziemnego Fabrycznego. Decyzję o takiej formie nowego dworca argumentowano tym, że pociągi dalekobieżne omijają Łódź i dalej by omijały, gdyby nie próbowano zbudować szybkiej trasy kolejowej pod ziemią.

    Ówczesne plany utworzenia Kolei Dużych Prędkości, łączących Warszawę, Wrocław, Poznań i Łódź, jeszcze bardziej przekonywały do budowy dworca pod ziemią. Jednym słowem nie było innego wyjścia - nowy dworzec tylko pod ziemią!

    Dodatkowym zyskiem dla Łodzi miał być teren ponad dworcem i cały obszar zajmowany wcześniej przez infrastrukturę kolejową. Łódź zyskałaby niepowtarzalną szansę zagospodarowania centrum od podstaw. Takiej okazji nie można było zmarnować. Fabryczny, jako element Nowego Centrum Łodzi, stał się priorytetem nie tylko dla miasta, ale i całego regionu.

    Spełnienie marzeń o superdworcu stało się bliskie, gdy w połowie października 2011 roku odjechał z fanfarami ostatni pociąg z Fabrycznego. Następnego dnia zamknięto dworzec na kłódkę i zaczęto stawiać ogrodzenie. Stopniowo zaczęły znikać blaszaki przyklejone do historycznego budynku dworcowego. Zrównana z ziemią została słynna "Bonanza". Zdjęto charakterystyczny neon, który przed zamknięciem Fabrycznego wyświetlał tylko cztery litery...

    Emocje rosły, bo każdy czekał na projekt, jak będzie wyglądał nowy dworzec. Wtedy gruchnęła wieść - wizualizacja Fabrycznego na stronie internetowej Urzędu Miasta Łodzi była taka sama, jak na hiszpańskich portalach, które prezentowały dworzec w Walencji. Wyglądało to tak, jakby projektant chciał sprzedać taki sam projekt dworca Łodzi i Walencji. Na szczęście okazało się, że chodzi tylko o koncepcję.

    Wizualizację budynku Dworca Fabrycznego przedstawiono niemal rok temu - 21 czerwca 2012 roku. Można było odetchnąć - projekt nie przypominał hiszpańskiej stacji. Nie oznacza to, że był bez skazy. Projektant nie był w stanie spełnić przepisów przeciwpożarowych. Konieczne było wnioskowanie o możliwość odstępstwa od prawa budowlanego, a tym odstępstwem jest szklany dach dworca.

    Rozpoczęło się kopanie wielkiej dziury, ale oczywiście nie bez problemów. Koparki stały za płotem przez kilka tygodni i nie mogły wjechać na teren budowy. Wykonawca nie miał bowiem dziennika budowy. A to za sprawą protestu producenta materaców, który ma siedzibę po sąsiedzku z Fabrycznym. W tym samym czasie doszło też do wojny z PKS, który nie chciał się wyprowadzić ze stanowisk przy Fabrycznym. Spór zakończyła reakcja Zarządu Dróg i Transportu, który powbijał słupki w taki sposób, że uniemożliwiły kursy autobusów. PKS musiał przenieść się na Kaliski.

    Wywóz ziemi z budowy dworca to kolejny galimatias. Mieszkańcy Stoków i okolic niechętnie przyjęli do wiadomości fakt, że piach z wykopu ma służyć do zasypania nieczynnej kopalni przy ul. Pomorskiej. Przypomnijmy, że gdy prezydentem Łodzi był Jerzy Kropiwnicki pojawił się pomysł, aby ziemię wydobytą z wielkiej dziury wykorzystać do budowy stoku narciarskiego. Miał on powstać na Henrykowie. Wykup działek i profesjonalne usypanie góry wyceniano na 70 mln zł. Góra na Henrykowie miała mieć 120 metrów wysokości i średnicę 200 m. Byłaby wyższa od zakopiańskiego Nosala, który od podstawy do szczytu ma zaledwie 103 metry. Henryków leży na wysokości 250 m n.p.m. Szczyt usypanej góry sięgałby więc aż 370 m n.p.m. Dla porównania, szczyt Rudzkiej Góry ma 230 m n.p.m., a góry Kamieńsk 386 m n.p.m.

    Pomysł upadł jeszcze przed ogłoszeniem przetargu na budowę Fabrycznego. Przyczyną były... samoloty. Góra Henryków musiałaby powstać w korytarzu lotu samolotów schodzących do lądowania na łódzkim lotnisku.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czy wielka dziura w centrum miasta zamieni się w wizytówkę Łodzi?

    .Podpis (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 9

    ...patrząc na wizualizację tej "płaszczki"- prawdziwego architektonicznego gargamela szczerze wątpię!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PATRZEĆ NA RĘCE ale

    naisz gosciu coś pozytywnego (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 9

    "czy setki robotników, dziesiątki dźwigów i ciężarówek wykonują swoją pracę na tyle szybko, aby zakończyć inwestycję zgodnie z terminem, który upływa z końcem lutego 2015 roku. "być może będzie to...rozwiń całość

    "czy setki robotników, dziesiątki dźwigów i ciężarówek wykonują swoją pracę na tyle szybko, aby zakończyć inwestycję zgodnie z terminem, który upływa z końcem lutego 2015 roku. "być może będzie to możliwe jak autor tego artykułu przestanie judzić i szukać sensacji tam gdzie jej niema,tu potrzeba dopingować inwestora a nie mu utrudniać podburzaniem opinii publicznej.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    hmm

    XYZ (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 6

    Wiesz niekotrzy dziennikarze nie moga zniesc tego ze cos idzie dobrze. Tego ze nie ma strajkow, zastojow, awarii itp
    Nie wiem czemu nasza prasa musi wszystko krytykwac - oni we wszystkim znajdą...rozwiń całość

    Wiesz niekotrzy dziennikarze nie moga zniesc tego ze cos idzie dobrze. Tego ze nie ma strajkow, zastojow, awarii itp
    Nie wiem czemu nasza prasa musi wszystko krytykwac - oni we wszystkim znajdą jakieś"ale". Przezto tylko powoduja jeszcze wieksze malkontenctwo i upewniaja Łodzian ze wszystko jest złe w tym mieście (nawet jesli jest inaczej)zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Harmonogram nie jest istotny

    Paweł (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 17

    Nie trudno się domyślić, że przedstawiony harmonogram przez podmiot realizujący jest nieaktualny, gdyż co chwile zachodzą zmiany, przez co ten dokument traci na wartość.

    Wystarczy zerknąć na...rozwiń całość

    Nie trudno się domyślić, że przedstawiony harmonogram przez podmiot realizujący jest nieaktualny, gdyż co chwile zachodzą zmiany, przez co ten dokument traci na wartość.

    Wystarczy zerknąć na budowie autostrad, tam nikt na poważnie nie bierze przedstawionego harmonogramu, gdyż co chwile zachodzą zmiany. zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo