Procentowo najwięcej mieszkańców straci gmina Poświętne w powiecie opoczyńskim - 12,1 proc. Za 13 lat Łódź będzie liczyć niespełna 621 tys. mieszkańców, o 71 tys. mniej niż obecnie.

Woj. łódzkie czekają w najbliższych latach duże zmiany demograficzne. Cały region do 2030 r. straci blisko 142 tys. mieszkańców, czyli ponad 5,7 proc. Z tym problemem będą się głównie musiały zmierzyć władze miast, bo na wsiach sytuacja nie będzie aż tak zła. W niektórych gminach liczba mieszkańców nawet wzrośnie. Tak wynika z prognozy Urzędu Statystycznego w Łodzi dotyczącej liczby mieszkańców w poszczególnych gminach w 2030 r.

Zobacz też:Najludniejsze miasta w Polsce. Wrocław wyprzedzi Łódź

Łodzian mniej o 11,3 procent

Statystycy wyliczyli, że w Łodzi w 2030 r. będą mieszkały zaledwie 620 704 osoby. Oznacza to, że w ciągu 13 najbliższych lat miastu ubędzie 11,3 proc. mieszkańców. Większość z nich wybierze mniejsze miejscowości lub wsie w naszym regionie, najczęściej w sąsiednich gminach.

Z jeszcze większym spadkiem ludności będą musieli się zmierzyć obecny i przyszli wójtowie Poświętnego w pow. opoczyńskim.

Teraz mieszkają tam 3204 osoby, zaś za kilkanaście lat ma ich zostać jedynie 2817, czyli o 12,1 proc. mniej niż obecnie. To najgorszy wynik w całym regionie.

Zupełnie inne nastroje panują w kilku gminach powiatów bełchatowskiego, łaskiego, a zwłaszcza łódzkiego wschodniego. W 2030 r. liczba mieszkańców Nowosolnej (powiat łódzki wschodni) przekroczy 6 tys., będzie to wzrost aż o 23 proc.

Rekord należy jednak do Kleszczowa, najbogatszej gminy w Polsce. Za 13 lat liczba mieszkańców „polskiego Kuwejtu” zwiększy się o ponad 29 proc. W gminie tej mają mieszkać wówczas 7674 osoby.

Czytaj też:Ludność w Łódzkiem. W województwie spada liczba mieszkańców

Spokojnie planować przyszłość mogą władze Wodzierad w powiecie łaskim. Tam liczba mieszkańców w ciągu 13 lat ma wzrosnąć o 10 proc. i wynieść 3745 osób.

Prognoza ludności w powiatach w 2030 roku i porównanie z rokiem 2017

Renata Szafrańska, wójt gminy Wodzierady, podkreśla, że większą liczbę mieszkańców gmina zawdzięcza migracjom, głównie z Łodzi i aglomeracji łódzkiej. - Przyrost naturalny mamy ujemny, ale liczba mieszkańców gminy się zwiększa i będzie się zwiększała - nie ma wątpliwości Renata Szafrańska. - Tę tendencję obserwujemy od lat, a wynika to m.in. z bliskiego sąsiedztwa Łodzi i aglomeracji łódzkiej. Można mieszkać w Wodzieradach i dojeżdżać samochodem do pracy w Łodzi. Na naszym terenie nie działa strefa ekonomiczna. Jesteśmy nastawieni na budownictwo jednorodzinne i tereny rekreacyjne. Taki charakter gminy chcemy zachować.

Wójt Renata Szafrańska ma nadzieję, że gmina Wodzierady pozostanie atrakcyjna dla potencjalnych mieszkańców. Kolejne tereny w gminie są przeznaczane pod budowę domów.

Zobacz:Demografia w Łódzkiem. W regionie rodzi się coraz więcej dzieci

Więcej w podłódzkich gminach

W 2030 r. tylko w dwóch powiatach będzie mieszkało więcej osób niż obecnie. W powiecie łódzkim wschodnim liczba mieszkańców zwiększy się o 5,3 proc., a w zgierskim o 0,2 proc.

Prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego, przewiduje, że wśród nowych mieszkańców tych powiatów będą dominować łodzianie, którzy nie będą już chcieli znosić niedogodności życia w dużym mieście, ale będą chcieli mieszkać w pobliżu metropolii.

Goni nas Wrocław
Łódź jest obecnie trzecim miastem w Polsce pod względem liczby mieszkańców. Więcej osób mieszka w Warszawie i Krakowie. Jednak za kilkanaście lat Łódź straci tę pozycję.

Już w 2030 r. Łódź może zajmować czwarte miejsce w kraju w tej kategorii. Trzecią lokatę stracimy na rzecz Wrocławia. W obu miastach występuje tzw. depopulacja, czyli wyludnianie się, ale we Wrocławiu ten proces postępuje znacznie wolniej niż w Łodzi.

Prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego, zaznacza, że Wrocław przyciąga i będzie przyciągał całe rodziny, natomiast w Łodzi ciągle obserwowany jest odpływ mieszkańców. To efekt nie tylko ujemnego przyrostu naturalnego, czyli tego, że umiera więcej osób, niż się rodzi, ale także wyprowadzek ze stolicy regionu. Wyjazdy z Łodzi do innych regionów i mniejszych miejscowości w woj. łódzkim stanowią 20-30 proc. ogólnego ubytku liczby mieszkańców.

Problem wyludniania się dotyka niemal wszystkich miast w kraju.

Z prognozy GUS wynika, że ta tendencja nie dotyczy tylko Warszawy. Nawet za 33 lata w stolicy będzie mieszkać 1,7-1,8 mln osób, ale to w znacznej mierze efekt miasta stołecznego.