Dima Garbowski: Pierwszym polskim słowem było „spoko”

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
Zaktualizowano 
Dima Garbowski napisał książkę „Polak z Ukrainy”
Dima Garbowski napisał książkę „Polak z Ukrainy” Krzysztof Szymczak
Z Dimą Garbowskim, który wraz z ponad milionem obywateli Ukrainy zamieszkał w Polsce i napisał książkę o swoich przygodach związanych z przeprowadzką - „Polak z Ukrainy”, rozmawia Dariusz Pawłowski.

Książkę kończysz w chwili, kiedy osiadłeś w Warszawie i otrzymałeś pracę w austriackiej firmie z branży IT. Co się później wydarzyło?

Wiesz, że jesteś pierwszą osobą, która o to pyta? Myślę, że moje życie stało się bardziej stabilne, wiele rzeczy się poukładało, nadal mam tę samą pracę. Postępuje również proces asymilacji - ja i moja żona Julia zaprzyjaźniliśmy się z rodzicami dzieci, które chodzą z naszą córeczką Daszą do przedszkola. Wkrótce nasze dziecko pójdzie do pierwszej klasy. I zacząłem grać na gitarze w zespole w jednym z chrześcijańskich kościołów warszawskich.

Przyjechaliście z Kijowa do Polski w 2016 roku. Dziś mówisz, że twoje życie się ustabilizowało, jednak w książce opisujesz huśtawkę emocji, która towarzyszyła przenosinom i pierwszym chwilom w Polsce.

Szczerze mówiąc, nawet nie podejrzewaliśmy, że zmiany w naszym życiu będą aż tak drastyczne i że będzie nas to aż tyle emocjonalnie kosztowało. Liczyliśmy, że odbędzie się to łagodniej. Ale myślę, że taka sytuacja jest charakterystyczna dla emigracji. Najpierw wszystko ci się podoba, wydaje ci się, że wszystko bez problemu się ułoży, potem przychodzą pierwsze porażki, kłopoty, a potem zaczyna się spokojne życie. Przeszliśmy wszystkie etapy, aż doszliśmy do momentu, kiedy stres niemal zniknął.

A już też mniej się dziwicie?

Ha, ha... mniej, mniej. Chociaż ostatnio zdziwiłem się czymś, czego wcześniej w Polsce nie spotkałem, a czego mi brakowało. Otóż usłyszałem, jak w jednym z mieszkań Polacy śpiewają. W tym momencie sobie uświadomiłem, iż wcześniej się dziwiłem temu, że nie śpiewają. Bo na Ukrainie to jest powszechne. I gdy jest jakaś uroczystość rodzinna, to zaraz śpiewy słyszy cała dzielnica.

A chcesz powiedzieć, co ci Polacy śpiewali?

Ha, ha.... powiedzmy, że nie wiem, co to było.

A co było dla ciebie największym zdziwieniem, gdy przyjechałeś do Polski?

Pierwszą niespodzianką była dla nas komunikacja miejska. Z lotniska jechaliśmy autobusem, później wybraliśmy tramwaj. Wszystko czyste, wspaniałe, na przystankach rozkłady jazdy, które na Ukrainie nie istnieją. Nie potrafiliśmy też zrozumieć, że kupujemy bilet 20-minutowy. A co będzie, gdy autobus stanie w korku i będziemy jechać 22 minuty? Spodobało nam się od razu, że miasto jest tak uporządkowane, ma dużo placów zabaw dla dzieci i że nie ma bezdomnych psów. A, i że zimą tak lekko się ubieracie. Zima nie przeszkadza wam nawet w bieganiu i jeżdżeniu na rowerze. U nas, w futrach i kożuchach, to niemożliwe. Na początku nie rozumieliśmy również, że chcecie zburzyć Pałac Kultury, potem sobie uświadomiliśmy, dlaczego.

Czy gdy poczułeś, że Polska stała się dla ciebie domem, to zmieniło się twoje spojrzenie na nią? Zacząłeś, jak Polacy, narzekać?

Nieeee... Ciągle mi się podoba. Łapię się na tym, że cieszę się z tego, co widzę doo-koła. Idę i rozglądam się po pięknych budynkach, wystrzyżonych trawnikach, równych chodnikach. To drobnostki, ale autentycznie mnie cieszą. Wiem, że może to brzmieć trochę naiwnie, ale chcę przez to powiedzieć: zobaczcie, macie naprawdę fajny kraj!

Przyjeżdżając do Polski od rodziny otrzymałeś słownik polskich wyrazów potocznych. Przeczytałeś już?

Nie. Mam jeszcze dużo stron do przerobienia. Staram się w każdej rozmowie „łapać” jakieś nowe polskie słowa, ale w sumie mało mam teraz okazji do mówienia po polsku. W pracy rozmawiam po angielsku, gdy jestem w Warszawie, to pracuję online, a w domu rozmawiamy po ukraińsku. Najbardziej szlifuję swój język polski przygotowując filmiki na mój kanał na YouTubie.

Pierwszym potocznym polskim słówkiem, którego się nauczyłeś, było...

Spoko.

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Teraz pewnie najbardziej uczy was córka, która chodzi do polskojęzycznego przedszkola.

O tak! Kiedy przygotowuję się do nagrania filmiku, zawsze pytam córkę, jak coś poprawnie powiedzieć. Ona często zwraca nam uwagę, poprawia nas. Bardzo szybko się uczy, miała również zajęcia z logopedą, dzisiaj chyba nikt już by nie poznał, że przyjechała do Polski z innego kraju.

A jak się w Polsce odnajduje twoja żona? Z książki wynika, że to ona miała najwięcej wątpliwości.

To nie do końca prawda, użyłem takiej formy, żeby mieć więcej elementów żartobliwych. Tak naprawdę, to była nasza wspólna, głęboko przemyślana decyzja i oboje się w niej wspieraliśmy. Jedyne obawy, jakie mieliśmy, to czy nam się uda. Czy będąc na wizie turystycznej, w ciągu dwudziestu dni uda nam się zebrać wszystkie dokumenty na pobyt czasowy; czy nie dostaniemy odmowy. Najtrudniejszy był okres oczekiwania na zezwolenie na pracę. Ja czekałem dziewięć miesięcy - przez ten czas byłem zmuszony do siedzenia w domu. Udało się tylko dlatego, że przyjeżdżając do Polski sprzedaliśmy wszystko, co mieliśmy.

W Kijowie prowadziliście swoją firmę zajmującą się sprzedażą drewnianych podłóg. Chcielibyście biznes powtórzyć w Polsce?

Myślimy o tym, moja żona pracuje nad różnego rodzaju projektami, które planujemy. Postanowiliśmy, że Julia nie pójdzie do stałej pracy, tylko zajmie się przygotowaniem do biznesu. Na razie jednak musimy się dobrze nauczyć polskiego rynku, którego nie rozumiem. Nie wiem na przykład, jak działają kawiarnie na dwa stoliki, że to się opłaca. Ale może po prostu brakuje nam odwagi, żeby zacząć.

Poznaliście już Polskę poza Warszawą?

Byliśmy w Gdańsku, Krakowie, Zakopanem, Bielsku-Białej, niedawno w Toruniu, ja już dwa razy byłem w Łodzi.

Szukasz w każdym z tych miast Ukraińców?

Przyznam, że to było dla mnie duże zaskoczenie po przyjeździe do Polski, iż na ulicy słyszę tak wielu rosyjskojęzycznych ludzi. Wszędzie też słyszę ukraińskie gardłowe „h” w polskich słowach. Nie muszę specjalnie szukać.

Społeczność ukraińska nie próbuje się jakoś koncentrować, współpracować?

Pewnie jesteśmy zbyt zajęci swoimi sprawami. Ukraińcy dużo też pracują, niestety nierzadko na czarno. Mamy w Warszawie kilka zaprzyjaźnionych ukraińskich rodzin. Ale społeczność ukraińska nie jest szczególnie zorganizowana. Może też dlatego, że między polską i ukraińską kulturą nie ma wielkich różnic, łatwo się do siebie adaptujemy, nie trzeba sztucznie stwarzać oddzielnej społeczności. Ukraińcy łączą się w jednym miejscu pracy, pomagają sobie.

Myślisz, że Ukraińców będzie jeszcze w Polsce przybywać?

Sądzę, że tak, choć wszystko zależy oczywiście od tego, jaka będzie sytuacja na Ukrainie. Wielu Ukraińców nie wyjechałoby, gdyby mogło zarobić u siebie takie pieniądze, jak w Polsce.

Chcecie zostać w Polsce?

Zdecydowanie. Wybraliśmy Warszawę, bo podobnie jak Kijów jest stolicą, dużym miastem. Mamy nadzieję, że uda nam się uzyskać obywatelstwo i wrócimy do tego poziomu życia, który mieliśmy w Kijowie przed wojną.

To wojna była głównym powodem wyjazdu?

Jednym z najważniejszych. Także drożyzna w sklepach, szybko zmieniająca się sytuacja ekonomiczna, uzależniona od polityki. Jednego miesiąca ceny wszystkiego potrafiły wzrosnąć trzykrotnie, a pensje pozostały takie same. Spokojne tempo życia w Polsce polubiłem najbardziej.

Czego wam brakuje?

Może solonych, ukraińskich ryb. Choć polubiłem polskie tradycyjne jedzenie, jak sushi i kebab.

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3