Dostęp do taniej i odnawialnej energii z OZE przyciągnie nowych inwestorów

Patrycja Wacławska
Patrycja Wacławska
Zasoby  wolnych gruntów w regionie bełchatowskim umożliwią wybudowanie farm fotowoltaicznych o mocy 500MW  i  farm wiatrowych o mocy 100 MW
Zasoby wolnych gruntów w regionie bełchatowskim umożliwią wybudowanie farm fotowoltaicznych o mocy 500MW i farm wiatrowych o mocy 100 MW 123RF
Udostępnij:
Jakie są perspektywy regionu bełchatowskiego w związku z rozwojem energetyki odnawialnej? Jak zaradzić skutkom stopniowej dekarbonizacji regionu? O tym i innych kwestiach związanych z transformacją energetyczną rozmawialiśmy on-line w czwartek, 25 listopada. W naszej debacie udział wzięli: Marcin Karlikowski, prezes zarządu spółki PGE Energia Odnawialna SA z Grupy PGE, Irena Gajewska, ekspert Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki oraz Kazimierz Hudzik, sekretarz gminy Kleszczów.

Redakcja: W procesie transformacji polskiej energetyki jedną z najważniejszych ról odegra Grupa PGE. W ogłoszonej w 2020 r. strategii postawiła sobie ona za cel uzyskanie zeroemisyjności klimatycznej w perspektywie do 2050 r. Zostanie to osiągnięte przede wszystkim poprzez inwestycje w zielone źródła energii, które stopniowo zastąpią energetykę konwencjonalną. Jaka jest w tej strategii rola spółki PGE Energia Odnawialna?

Marcin Karlikowski: Ogłoszenie nowej strategii Grupy PGE to był przełom. Po raz pierwszy zostały określone konkretne etapy przekształceń w kierunku zielonej energetyki. Rola PGE Energia Odnawialna w tym zakresie będzie kluczowa, bo to właśnie ta spółka będzie odpowiadać za jedne z najważniejszych inwestycji. W ramach Programu PV do 2030 r. zostaną wybudowane farmy fotowoltaiczne o mocy 3 GW. Dodatkowo strategia zakłada uruchomienie 1 GW mocy w lądowych farmach wiatrowych. Uzupełnieniem tych planów jest program budowy magazynów energii o łącznej mocy 0,8 GW, a także modernizacja całego systemu energetycznego. Oznacza to uruchomienie nowych inwestycji w sieć energetyczną, które pozwolą dostosować ją do nowych, większych wymagań. Od tych zmian nie ma jednak odwrotu. Co więcej, biorąc pod uwagę dzisiejsze ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla, należy nawet oczekiwać, że transformacja będzie szybsza niż to wcześniej zakładano.

Redakcja: Na jakim etapie znajduje się plan inwestycyjny związany z Programem PV Grupy PGE?

Marcin Karlikowski: Pomimo utrudnień związanych z pandemią, do dnia dzisiejszego udało nam się już zabezpieczyć blisko 3 tysiące hektarów gruntów pod budowę farm słonecznych o łącznej mocy ponad 2 gigawatów. Spółka rozpoczęła też budowę 19 instalacji PV, w tym czterech znajdujących się na terenie województwa łódzkiego. Dodatkowo jeszcze w tym roku mamy szansę uzyskać pozwolenie na budowę nowych projektów o łącznej mocy blisko 200 MW. To bardzo dużo biorąc pod uwagę, że uzyskiwanie wszystkich pozwoleń, decyzji środowiskowych i innych niezbędnych dokumentów to proces złożony, trwający wiele miesięcy. W kolejnych latach ten proces z pewnością będzie jeszcze przyspieszał, co pozwoli nam rokrocznie ogłaszać przetargi na 300, może nawet 400 megawatów w fotowoltaice. Co ważne, jesteśmy spokojni co do możliwości sprzedaży energii. PGE Energia Odnawialna ma wypracowany model finansowy opierający się zarówno na systemie aukcyjnym jak i umowach długoterminowych umożliwiających bezpośrednią sprzedać energii do odbiorcy po stałych cenach.

Redakcja: Duża farma fotowoltaiczna zapewnia kilkadziesiąt megawatów mocy. Dla porównania duża elektrownia węglowa, taka jak w Bełchatowie wytwarza energię o mocy kilku tysięcy gigawatów. W jakim stopniu energetyka słoneczna może zastąpić energetykę konwencjonalną?

Irena Gajewska: Trzeba sobie uświadomić, że nowoczesna, zielona energetyka będzie zorganizowana na innych zasadach niż ta konwencjonalna, która odchodzi powoli do przeszłości. Będziemy teraz rozwijać energetykę rozproszoną. Kilkanaście czy kilkadziesiąt punktów pozyskiwania energii konwencjonalnej zostanie zastąpionych przez setki tysięcy rozproszonych punktów pozyskiwania energii odnawialnej. Będą to źródła energii wiatrowej czy słonecznej o bardzo różnej, mniejszej i większej mocy. To już się dzieje: pojawiło się wiele tysięcy źródeł o małej mocy, powstałych w oparciu o rządowy program Mój Prąd; teraz dołączają do nich większe źródła, farmy fotowoltaiczne o mocy rzędu kilkunastu czy kilkudziesięciu megawatów. Duża elektrownia słoneczna jest obecnie w stanie dostarczyć tysiąc megawatogodzin energii rocznie albo i więcej; to zależy od zastosowanych technologii. Budujemy więc system pozyskiwania energii w oparciu o źródła rozproszone, które się uzupełniają. Energetyka słoneczna będzie ważnym elementem tego systemu, uzupełniając lądową i morską energetykę wiatrową. Powstanie swoisty mix energetyczny, uzupełniany jeszcze przez pewien czas przez energetykę konwencjonalną, opartą w coraz mniejszym stopniu na węglu i w coraz większym stopniu na gazie. W dalszej perspektywie, lepsza integracja zależnych od pogody odnawialnych źródeł energii będzie możliwa dzięki zastosowaniu tzw. zielonego wodoru, a więc nośnika energii, który pozwoli zmagazynować nadwyżkę energii produkowanej przez farmy fotowoltaiczne i wiatrowe, i uwolnić ją, kiedy ze względu na brak wiatru czy niewystarczające nasłonecznienie wytwarzanej na bieżąco energii będzie zbyt mało.

Redakcja: Co jest obecnie najważniejszym wyzwaniem stojącym przed energetyką odnawialną?

Irena Gajewska: Nie są nim nowe inwestycje, bo one dość szybko są realizowane. Najważniejszym wyzwaniem - i tu całkowicie zgodzę się z panem prezesem - jest stan sieci odbierającej energię z tych różnych źródeł i zaopatrującej odbiorców. Powiem więcej: tempo dekarbonizacji limitowane będzie przez tempo rozwoju i modernizacji sieci energetycznej, dostosowywania sieci do odbioru energii z OZE. Stan sieci to obecnie wąskie gardło naszego systemu energetycznego. Pojawiają się różne pomysły na zwiększenie jej elastyczności, aby mogła odbierać energię zarówno ze źródeł konwencjonalnych, jak i z farm fotowoltaicznych i wiatrowych. Są też pomysły na budowanie linii bezpośrednich, łączących dużych odbiorców z farmami. Warto ich skusić, oferując im energię pozbawioną negatywnego wpływu na środowisko i konkurencyjną pod względem cenowym. W ten sposób rozwój zielonej energetyki stanie się impulsem dla inwestorów, szukających dogodnych lokalizacji. A to z kolei zapewni nowe miejsca pracy, szczególnie pożądane na terenach, gdzie dekarbonizacja doprowadzi do spadku zatrudnienia.

Redakcja: Przykładem takiej polityki jest 50 megawatowa inwestycja fotowoltaiczna w gminie Kleszczów realizowana z PGE Energia Odnawialna?

Irena Gajewska: To dobrze, że władze Kleszczowa myślą o rynku pracy w perspektywie kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Duża elektrownia fotowoltaiczna, która powstanie na terenie tej gminy, zapewni energię powstającym w jej pobliżu firmom, co z kolei zapewni mieszkańcom pracę. Na miejscu jest przecież wykształcona siła robocza, są możliwości przekwalifikowania pracowników energetyki konwencjonalnej, są też możliwości wynikające z korzystnego położenia geograficznego. Otwierają się też inne możliwości - na przykład kryzys energetyczny w Chinach zaburzył łańcuchy dostaw komponentów dla instalacji OZE i jest szansa, że aby uniknąć podobnych niespodzianek, takie właśnie inwestycje lokowane będą teraz znacznie bliżej, w miejscach, gdzie wytwarzana jest zielona energia. Innymi słowy, pojawiła się możliwość, że te zerwane łańcuchy dostaw komponentów odtworzą się w Europie, najlepiej w miejscach, gdzie są już odbiorcy komponentów, czyli tam, gdzie działają elektrownie nowego typu. W interesie nas wszystkich jest, aby inwestycje w krajowy łańcuch dostaw dla OZE, w tym fotowoltaiki, były lokowane w takich miejscach jak region Bełchatowa.

Redakcja: Oprócz instalacji PV w gminie Kleszczów, jakie jeszcze inne zielone inwestycje będzie w regionie bełchatowskim realizować Grupa PGE?

Marcin Karlikowski: W ramach Programu Sprawiedliwej Transformacji regionu bełchatowskiego powstanie szereg inwestycji OZE na gruntach pokopalnianych, które zostały już zrekultywowane albo kończy się ich rekultywacja. Na tych terenach jesteśmy w stanie wybudować farmy fotowoltaiczne o mocy 500, a może nawet 600 MW oraz farmy wiatrowe o mocy rzędu 100 megawatów. Potencjał inwestycyjny jest więc ogromny, a co więcej jest szansa, że będzie on jeszcze wzrastał. Spółka PGE Energia Odnawialna zamierza uruchomić w regionie bełchatowskim nie tylko klasyczne inwestycje w źródła odnawialne. Na przełomie 2021 i 2022 roku otworzy w Piaskach, kilkanaście kilometrów od Bełchatowa, regionalne centrum serwisowe do obsługi farm wiatrowych i fotowoltaicznych należących do spółki. Prace serwisowe będą przeprowadzać samodzielnie pracownicy PGE Energia Odnawialna. Pod tym względem wyróżniamy się na tle innych, nie tylko w kraju, ale i za granicą. Dzięki specjalistycznemu wyszkoleniu kilkudziesięciu ludzi konsekwentnie uniezależniamy się od usługodawców zewnętrznych w zakresie napraw i utrzymania turbin wiatrowych. To rozwiązanie pozwala na szybsze działanie w sytuacji awarii, jest też korzystne ekonomiczne, bo jesteśmy w stanie samodzielnie - korzystając z centrum serwisowego - wykonywać wiele zaawansowanych technicznie prac na głównych komponentach. Liczymy, że w przyszłości wśród naszych pracowników znajdą się słuchacze otwartego niedawno przez Grupę PGE Centrum Rozwoju Kompetencji w Rogowcu pod Bełchatowem.

Redakcja: Kilkakrotnie wspomniano tutaj o budowie 50-megawatowej farmy PW w gminie Kleszczów. Jakie znaczenia - z punktu widzenia budżetu gminy - będzie miała ta inwestycja?

Kazimierz Hudzik: Nie ukrywamy, że jesteśmy bardzo zadowoleni z planów inwestycyjnych PGE w naszej gminie. Korzyści z powstania farmy fotowoltaicznej będą wielorakie, w tym oczywiście finansowe. Projekt będzie realizować spółka celowa, w której PGE Energia Odnawialna i gmina Kleszczów będą miały po 50 procent udziałów. Zakładamy, że spółka ta będzie corocznie generować korzyści w postaci dywidendy, wpłacanej do naszego gminnego budżetu. Dodatkowo liczymy na czynsz dzierżawny, podatek od gruntów i od nieruchomości. Dla gminy będzie to znaczący substytut zmniejszających się dochodów z kopalni węgla brunatnego. Przed laty, gdy na terenie odkrywki kleszczowskiej wydobywano około 30 mln ton węgla, wpływy do gminnego budżetu w postaci opłaty eksploatacyjnej wynosiły około 30 milionów złotych rocznie. Dziś te dochody zmalały do około 1,5 miliona złotych. To znacząca różnica dla naszego budżetu.

Redakcja: Kiedy inwestycja zostanie uruchomiona i na jakie korzyści pozafinansowe liczy gmina?

Kazimierz Hudzik: Liczymy, że elektrownia słoneczna powstanie do końca 2022 roku. Mamy już wydaną decyzję środowiskową, a wkrótce spodziewamy się uzyskać pozwolenie na budowę. Jesteśmy przekonani, że fama przyniesie nam nie tylko korzyści finansowe, ale również środowiskowe, w postaci czystszego powietrza i mniejszej emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Wpisuje się to projekt rozwoju mikroinstalacji PV na dachach domów w naszej gminie, który wspieramy od 2011 r. Jeszcze dziesięć lat temu łączna moc ich wynosiła 0,5 MW. Obecnie, tylko w okresie od stycznia do listopada tego roku zostały zainstalowane panele słoneczne o mocy 2,8 MW. To pokazuje, jak bardzo do OZE przekonali się mieszkańcy gminy. Ma to też szersze skutki, bo na przykład piece węglowe zastępowane są masowo pompami ciepła, co w połączeniu z fotowoltaiką i rekuperacją pozwala na ekologiczne ogrzanie całego domu. Wracając do farmy PV, uważamy, że posiadanie tak dużej inwestycji OZE zapewni nam przewagę konkurencyjną w stosunku do innych. Chodzi o przewagę w zakresie pozyskiwania inwestorów. Jesteśmy przekonani, że dla przedsiębiorcy szukającego lokalizacji pod nową inwestycję, gmina Kleszczów, z dostępem do taniej, zielonej energii będzie bardziej atrakcyjna niż inna. A o pozyskaniu nowych inwestorów musimy myśleć już teraz. Co prawda, obecnie nasz lokalny rynek pracy jest wysycony, ale nie mamy złudzeń, że to się zmieni. Z chwilą gdy zacznie ubywać miejsc pracy w kombinacie paliwowo-energetycznym, takie inwestycje - niezwiązane z dotychczasową działalnością w regionie - mogą wypełnić lukę na lokalnym rynku pracy. Pod tym względem mamy już pierwsze osiągnięcia. W naszych strefach gospodarczych funkcjonują firmy nie związane z elektrownią i kopalnią. Są to spółki m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Holandii, Włoch i Ukrainy.

Irena Gajewska: W uzupełnieniu tego, co powiedział mój przedmówca, mogę dodać, że obecnie jest wielkie zapotrzebowanie na pracowników do obsługi OZE. Gdy spojrzymy na serwisy z ofertami pracy to widać, że popyt zdecydowanie przeważa nad podażą pracowników. Zgodzę się też z tezą, że elektrownia słoneczna przyciągnie inwestorów. Dostęp do zielonej energii jest obecnie zasadniczym warunkiem uwzględnianym w decyzjach inwestycyjnych firm zagranicznych. Co więcej: firmy już obecne w strefach kleszczowskich wkrótce będą musiały spełnić wymóg ze strony swoich klientów, polegający na jak największym udziale energii odnawialnej w wytworzeniu produktu. Wtedy kluczowy okaże się dostęp do energii z nowej kleszczowskiej elektrowni. Dlatego uważam, że jest to inwestycja, która stworzy właściwe ramy do udanej transformacji.

Debatę prowadził Andrzej Gębarowski

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
energia
Brednie , w ostatnich dniach produkcja energii z fotowoltaiki była poniżej 1 % zapotrzebowania i to w godzinach 10-15 poza tymi godzinami 0, nie da się OZE zastąpić solidnych i przewidywalnych źródeł którymi niestety są elek. węglowe bo przez 30 lat nie chciało się żadnemu rządowi zbudować atomowych .
Dodaj ogłoszenie