ZOBACZ
    KONIECZNIE

    Ile się zarabia w województwie?

    Rozwiń
    „Dotknij Teatru”: Ćwiczenia z empatii [RECENZJA]

    „Dotknij Teatru”: Ćwiczenia z empatii [RECENZJA]

    Łukasz Kaczyński

    Dziennik Łódzki

    Teatry „Zamiast” i „Chorea” wystawiły tę samą sztukę, która porusza m.in. temat wymuszonej przez coś lub kogoś migracji
    Scena grupowa ze „Szczeliny” w reżyserii Tomasza Rodowicza, dyrektora artystycznego łódzkiego Teatru „Chorea”

    Scena grupowa ze „Szczeliny” w reżyserii Tomasza Rodowicza, dyrektora artystycznego łódzkiego Teatru „Chorea” ©Tomasz J. Kowalski

    Za „Zanikam” Arne Lygre dostał norweską dramaturgiczną Nagrodę im. Ibsena, ale najpierw tekst zaistniał w paryskim Theatre National de la Colline. W Polsce ukazał się w „Dialogu”, a dopiero teraz trafia na sceny. Jeden z tematów, którego dotyka - poczucie nie zawsze określonego zagrożenia, obawa przed opuszczeniem znanego sobie świata- jest realnością tysięcy osób szukających ratunku w Europie. Od czasem rozleniwionych dostatkiem „gospodarzy” domaga się ona działania.

    W ramach „Dotknij Teatru” doszło do ciekawej repetycji- dzień po dniu jeden tekst zaktualizował się w dwóch formach. To gratka widzieć jak różni artyści „otwierają” jedną sztukę, jak ich wybory dopełniają myśli autora, dając autonomiczne dzieła.

    Miano polskiej prapremiery należy się pokazanemu w środę spektaklowi Teatru „Zamiast” z dawnej fabryki Wi-Ma.
    To surowe, pozbawione wyrafinowanej technologii miejsce zdeterminowało realizację. Operując wyciszonymi emocjami aktorzy (Anita Tomczak, która prowadzi narrację, Małgorzata Goździk, Joanna Wiśniewska i Hubert Kułacz) pod okiem Katarzyny Dąbkowskiej-Kułacz tworzą spektakl metaforyczny, osobisty, wręcz prywatny - skupiony na świecie wewnętrznym postaci. Zdystansowani do ról aktorzy częściej mówią o emocjach niż je oddają. Próbują zdefiniować ich kondycję. Narzuca to konstrukcja sztuki, scalająca didaskalia z wypowiedziami postaci i - przez motyw światów równoległych - zacierająca granicę między realnością a tym, co wyobrażone. Co jest projekcją wyobrażeń, co doświadczaniem sytuacji granicznych: opuszczenia domu, rozmowy o śmiertelnej chorobie? Umocowane na fabrycznych filarach linki tworzą plastyczny obraz bezpiecznej domowej przystani, potem rozciągane jak pajęcza sieć służą do np. wspierania ciał aktorów podczas choreografii (zmieniają się w tymczasowe łóżka). Wraz ze snopami światła i mgłą tworzą jakości, na których reżyser buduje świat metafory. Do kapitalnych scen należą te z przeciąganiem lin przez Kułacza (gra mężczyznę, którego żona wyemigrowała), zmagania z morzem i sennej nudy plażowiczów to oglądających.

    Jeśli „Zamiast” odwołuje się do wyobrażeń o emocjonalności Skandynawów, to „Szczelina” Teatru „Chorea” w reż. Tomasza Rodowicza zanurzona jest w różnych tradycjach i sztukach. Przypomina erudycyjną syntezę kulturowych cytatów, jak twórczość poety i dramaturga T.S. Eliota. Etniczne śpiewy, sfera ruchowo-taneczna, podawanie tekstu, stopniowa destrukcja fundamentów domu (linii z jasnych kamyczków) i relacje między tymi środkami wyrazu - wszystko układa się w sceniczny poemat ze strukturą poddaną wyraźnym rytmom. Muzyczny jest też finał, gdy kolejne środki (kroki, zaśpiewy, blask ogniska, dźwięk trącanych kamieni) zanikają (choć warto te etapy mocniej zaznaczyć). „Chorea” też proponuje niejasny podział na postaci realne i ich wyobrażenia, ale z czasem postaci, uwięzionych, wypychanych z domów, jest więcej niż aktorów. Są też sceny, które „Zamiast” skreśliło (np. pod gruzami domu), a dodane są fragmenty poezji mistycznej Rumiego i osobiste teksty aktorów.

    Spektakl rozciąga filozoficzny aspekt sztuki na perspektywę społeczną. Uruchamia ją już początek, gdy widzowie dostają tobołki, by przejść z nimi halę ArtInkubatora. Tobołki są różnej wielkości, ich materiał lichy, węzły solidne. Z głośników słychać pikanie sonaru. Do przesady mocne światło oświetla i ogrzewa widownię. Sala staje się mało komfortowa, publiczność tłoczy się, a ty trzymasz tobołek i myślisz: ile rzeczy zmieściłby, gdyby był twój? Każdy kto krzyczy: „Nie wpuszczać ich!” powinien dostać taki worek do potrzymania. Druzgoczące ćwiczenie duchowe. A gdy światła gasną, następuje ciemność, do której oczy nie mogą się przyzwyczaić. Bezgwiezdne noce na morzu są pewnie właśnie takie - czarne.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    teatrzyk na zamówienie polityczne

    Marta K. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

    Nisko upadł Tomasz Rodowicz, skoro dla przyciągnięcia uwagi dopuszcza do sceny amatorów, kobietę z zaplecza, w zaawansowanej ciąży, recytującą wyuczony tekst, bez zrozumienia. Zabrakło aktorów ?...rozwiń całość

    Nisko upadł Tomasz Rodowicz, skoro dla przyciągnięcia uwagi dopuszcza do sceny amatorów, kobietę z zaplecza, w zaawansowanej ciąży, recytującą wyuczony tekst, bez zrozumienia. Zabrakło aktorów ? środków ? Niedopracowany dźwięk. Spektakl przygotowany na prędce, siłowo wypchnięty na deski, na zlecenie i zamówienie polityczne. Reżyser Jerzy Grotowski tryumfowałby. zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    teatrzyk

    Grzegorz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 4

    Zamiast tetrzyku "szczelina" polecam spektakl „Gąska” Nikołaja Kolady w teatrze Dramatycznym w Warszawie. Tytułowa „Gąska” to odniesienie do czechowowskiej „Mewy”, której bohaterka – Nina – marzy o...rozwiń całość

    Zamiast tetrzyku "szczelina" polecam spektakl „Gąska” Nikołaja Kolady w teatrze Dramatycznym w Warszawie. Tytułowa „Gąska” to odniesienie do czechowowskiej „Mewy”, której bohaterka – Nina – marzy o zostaniu aktorką, wyjeżdża z małej wioski do Moskwy.. Nikołaj Kolada bohaterkę swojej sztuki nie nazywa mewą, a gąską, od razu sugerując poziom tej postaci. Tytułowa „Gąska” to Nonna, młoda aktorka, szukająca zaczepienia w prowincjonalnych teatrach. Jest młoda, ma zgrabną figurę i tupet. Chce grać, zrobić karierę, ustawić się. Bardziej niż talentem aktorskim, posługuje się kobiecym czarem. Tytułową rolę gra Justyna Godlewska-Kruczkowska. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dziękujemy wszystkim z DT

    Widz i widzka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 9

    świetny program. Szkoda, że tak krótko to trwa.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pan Łukasz spał na przedstawieniu?

    Marek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    Panie Łukaszu nie wiem w którym Teatrze Zamiast Pan był ale ten w łódzkiej Wi-Mie nie wykreślił sceny pod gruzami. Byłem, widziałem, zaczynam się zastanawiać czy pisze Pan recenzje po zobaczeniu...rozwiń całość

    Panie Łukaszu nie wiem w którym Teatrze Zamiast Pan był ale ten w łódzkiej Wi-Mie nie wykreślił sceny pod gruzami. Byłem, widziałem, zaczynam się zastanawiać czy pisze Pan recenzje po zobaczeniu spektaklu czy zamiast?zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    DT

    Łukasz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 4

    KRĘCĄ MNIE SŁODYCZE - ŚLIWKI W CZEKOLADZIE, GALARETKI I CIASTECZKA OWSIANE.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    500+

    katol! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 7

    Kiedy płacą!!!!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo