ZOBACZ
    KONIECZNIE

    Nowi posłowie z województwa łódzkiego

    Rozwiń
    „Dotknij Teatru”: Zamknięta nie w swoim ciele, skazana na...

    „Dotknij Teatru”: Zamknięta nie w swoim ciele, skazana na niezrozumienie [RECENZJA]

    Łukasz Kaczyński

    Dziennik Łódzki

    Premiera „...dla Jennifer” dopełniła artystyczne bogactwo, jakie pokazało łódzkie środowisko teatralne podczas 7. edycji akcji „Dotknij Teatru”.
    Spektakl Anny Ciszowskiej zaczyna od mylnych tropów. Jednym z najważniejszych jest prywatny „status” Michała Ratajskiego

    Spektakl Anny Ciszowskiej zaczyna od mylnych tropów. Jednym z najważniejszych jest prywatny „status” Michała Ratajskiego ©HAWA./mat. prasowe

    Wielość języków, jakim przemówił łódzki teatr, i rozpiętość tematów w akcji „Dotknij Teatru” są budujące. Wydarzeniem bez precedensu była premiera „...dla Jennifer”, cenna z kilku powodów, z jednego - unikalna. W piątek przed północą obejrzała ją nabita po brzegi sala na piętrze Teatru „Szwalnia”.

    To kolejna, piąta realizacja w ostatnich latach Anny Ciszowskiej, koordynatorki i pomysłodawczyni „Dotknij Teatru”. Pomijając szereg wcześniejszych nagradzanych przedstawień, które zrobiła z młodzieżą szkolną jako instruktorka teatralna i animatorka kultury. W „...dla Jennifer” Ciszowska zaczyna arcyciekawie - od porozrzucanych, dezorientujących widza tropów.
    Z postępem akcji redukuje niepewności dotyczące statusu dwóch scenicznych postaci i relacji między nimi. W punkcie kulminacyjnym (przebieg zdarzeń ma tradycyjną dramaturgię), gdy wszystko jest jasne i widz dobrze zna Jennifer, musi się z nią rozstać - zostaje zamordowana. Ale zaczyna się od świata jak Biała i Czarna Chata z „Twin Peaks” Davida Lyncha. Długie czerwone kotary , na fotelu agent FBI Cooper (Łukasz Chrzuszcz), na huśtawce Laura Palmer (Michał Ratajski). W tle leniwy saksofon Michała Kobojka, grającego jakby pamiętny motyw. Jakby - to słowo ważne, a filmowy cytat ma głębsze znaczenie, jeśli pamięta się jak enigmatyczne były związki między obiema Chatami. Przestrzeń ta przechodzi ciekawą przemianę: od roli kulturowego cytatu, przez metaforę, po stanie się scenografią codzienności - życia Jennifer.

    CZYTAJ TEŻ: „Dotknij Teatru”: Ćwiczenia z empatii [RECENZJA]

    Spektakl, duodram, powstał na tkance (to trafne określenie Ciszowskiej) sztuki Annibale Ruccello „Pięć róż dla Jennifer ”, farsy z wątkiem kryminalnym, o transwestytach Jennifer i Anne, lękających się mordercy. Spektakl Ciszowskiej jest o czymś innym i czemu innemu służy. Empatii - dla wszelkiej inności. Stąd przejście na poziom poważniejszego „problemu”, transseksualizmu - uwięzienia w nie swoim ciele. Dzieje się to bez szantażu emocjonalnego i taniej publicystyki - przez podwójne utożsamienie. Po to są mylne tropy, wahanie między tonem serio a humorem - gdy zgubi się drogę, łatwiej o przypadkowe spotkanie z kimś nieznanym. Bez gotowych sądów.

    Chrzuszcz i Ratajski rozgrywają „realne” postaci: kochanka, kobiety, matki, kumpla - ale też skłócone połówki jednej osobowości. Mówi tylko Chrzuszcz, potęgując przekonanie, że kobiecy, odważny w ruchach Ratajski, wijący się w świetnie skrojonej eleganckiej sukni, jest doangażowanym transwestytą. A jest tancerzem i choreografem Grupy KIJO. Ciałem oddaje wszelkie emocje Jennifer. O to chodzi. Po pierwsze: zrozumieć, że jej emocje (np. radość ze sprezentowanych butów) mają taką samą naturę, co nasze. Po drugie: pomyśleć ile z samotności, niespełnienia, poniżenia Jennifer doświadcza się samemu w kontakcie ze światem. Udała się tu rzecz karkołomna - stworzenie takiej perspektywy widzenia Jennifer, że unieważnione jest to, co dookoła: ideologiczny i polityczny bełkot, ale też lęki i uprzedzenia wobec Innego. I to w warunkach mocno prowizorycznych, bez wyszukanej technologii, przy odgłosach dochodzących z sali na parterze.

    „...dla Jennifer” to artystyczny skok Ciszowskiej jako reżyserki, pewnej warsztatowo, społecznie czułej, mówiącej własnym językiem. Przeskok, który mówi, że to już czas, by mogła spróbować sił w dużej formie, na większej scenie.

    CZYTAJ TEŻ: Dotknij Teatru: mniejsza dotacja, poważny program

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo