Lotniczy przebój, maszyna nowoczesna, oszczędna, która odmieni nasze latanie. Taki miał być dreamliner. Ale zamiast pochwał najnowsze dziecko amerykańskiego koncernu Boeing zbiera cięgi, awaria goni awarię.

Linie lotnicze, które kupiły maszyny, są wściekłe na producenta, zamiast wpływów liczą straty. Polski przewoźnik, których szczycił się, że będzie miał najmłodszą flotę na świecie, nie ma z nich pożytku.

Najpierw pojawiły się problemy z litowymi bateriami, które paliły się, uziemiając boeingi 787. Jeden z nich należący do etiopskich linii lotniczych zapalił się na londyńskim Heathrow i do dziś stoi jak straszydło - nie da się bowiem dosztukować wypalonych elementów wykonanych z kompozytów, nie wiadomo, jaki los czeka maszynę.

Okazało się, że symulacje komputerowe prowadzone przez producenta z Seattle zawiodły, wskazywały możliwość wystąpienia jednej na milion godzin lotu usterki baterii litowej, która dostarcza prąd maszynie. W praktyce jest jedna taka awaria na kilkadziesiąt tysięcy godzin lotu.

Samolot, który miał być lotniczym przebojem, wciąż szwankuje. Osiem takich maszyn zamówił nasz przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT. Pytanie, czy był to najlepszy zakup?

Wiele lat temu z Seattle dochodziły sugestie, byśmy zdecydowali się na zakup boeinga 777, poprzednika dreamlinera. Był dostosowany do ówczesnej siatki lotowskich połączeń, jeśli chodzi o koszty liczone na jednego pasażera nie ustępuje dreamlinerowi.

Sytuacja zmieniła się, kiedy Boeing potrzebował na siłę pierwszego klienta na Starym Kontynencie, zagrała wtedy lotowska "mocarstwowość". LOT postawił na dreamlinery.

Zakup nie był podporządkowany przyszłej siatce połączeń, co robi każdy przewoźnik. LOT tylko chciał być pierwszy. Był i na własnej skórze doświadcza teraz, co znaczą usterki 787.

O usterkach wolą milczeć
Na dodatek LOT, w przeciwieństwie do innych przewoźników, przyjął dziwny sposób informowania, a raczej nie informowania o tym, co się dzieje z jego dreamlinerami. O usterkach, jak ta ostatnia z koniecznością lądowania na Islandii, dowiedzieliśmy się dzięki pasażerom feralnego lotu, którzy poinformowali o tym dziennikarzy.

Inaczej postąpili szefowie linii Norwegian, którzy po wystąpieniu usterek, które uziemiły ich dwa dreamlinery, wezwali na dywanik... zarząd Boeinga. I sam prezes giganta przyleciał do Oslo, by tłumaczyć się z technicznych problemów.

Dyrekcja LOT po tym, jak stwierdzono brak filtra oleju w samolocie, wydała komunikat, że nie zagraża to bezpieczeństwu pasażerów. Ktoś nieznający się na lotnictwie mógłby zapytać: to po co montować te elementy, skoro nie mają one wpływu na bezpieczeństwo .

W przypadku polskich dreamlinerów jest i inny problem - to zamówiona konfiguracja maszyny. Z jednej strony niewielka klasa biznes, na której najlepiej się zarabia i która jest obłożona niemal w stu procentach. Do tego ludzie ściśnięci w klasie turystycznej, której obłożenie przekracza 90 procent, i wreszcie klasa turystyczna plus, w której obłożenie wynosi zaledwie siedem procent. Zupełnie jakby nie przeprowadzono studiów, które by podpowiedziały, która z klas w jakim stopniu będzie wykorzystana.

Czteroletnie opóźnienie

Dreamliner wszedł na rynek z czteroletnim opóźnieniem, co mogło sugerować, że maszyna jest tak sprawdzona i przetestowana, iż usterek będzie niewiele. Tak jednak nie jest, problem zapalających się baterii litowych załatwiono tak, że obudowano je metalowymi osłonami. Nie załatwiono przyczyn problemu, zajęto się tylko jego skutkami.

Ta obudowa oznaczała, że maszyna jest o 150 kilogramów cięższa. To tak, jakby cały czas samolot woził za darmo dwóch pasażerów. Jeśli przemnożymy to np. przez 20-letni czas eksploatacji takiego dreamlinera, wyjdą ogromne koszty.

Każda nowo wprowadzana maszyna sprawia problemy, to norma. O ile w pierwszym okresie eksploatacji usterkowość dreamlinerów była porównywalna z pierwszym rokiem eksploatacji boeingów 777, to jednak po dwóch latach eksploatacji 787 ich awaryjność nie spada.

Specjaliści od lotnictwa sugerują, iż Boeing z dreamlinerem popełnił błędy w okresie jego budowy, za dużo obowiązków organizacyjnych i finansowych przerzucono na podwykonawców. To teraz się mści, a Boeing musiał wziąć na siebie większość prac, otwierając m.in. nową fabrykę w Karolinie, która jednak osiągnie poziom zakładów z Seattle dopiero za kilka lat.
Fachowcy z branży lotniczej dodają też, że mimo tych usterek dreamliner będzie wytyczał przyszłość lotnictwa cywilnego. Materiały kompozytowe, najnowsze elementy elektroniki - to lotnicza przyszłość. Zanim jednak się dreamlinery dotrą na dobre, przewoźnicy będą musieli płacić za błędy producenta.

LOT zapłaci dużo. Nie ma co liczyć na odszkodowanie za opóźnione dostawy dreamlinerów, nie wiadomo, czy będzie rekompensata za przymusowe uziemienie naszych 787.

Baterie, wycieki i inne usterki:

7 stycznia 2013 - na lotnisku w Bostonie w płomieniach stanął akumulator litowo-jonowy dreamlinera japońskich linii lotniczych.

11 stycznia 2013 - podczas lotu boeinga All Nippon Airways nastąpił wyciek paliwa oraz rozbiła się szyba w kokpicie.

17 stycznia 2013- dreamlinery na całym świecie zostają uziemione na cztery miesiące ze względów bezpieczeństwa.

12 lipca 2013 - na lotnisku w Londynie wybuchł pożar na pokładzie dreamlinera należącego do etiopskich linii lotniczych.

29 września 2013 - Norwegia nie wydała zgody na przelot dreamlinera LOT-u nad swoim terytorium. Wykryto usterkę systemu identyfikacji samolotu w powietrzu w polskim samolocie.