Druga linia ŁKS do poprawki. Co z Maciejem Dąbrowskim?

R. Piotrowski
Artur Jędrzejczyk w starciu z Ricardo Guima [Fot. Krzysztof Szymczak]
ŁKS przez nieco ponad godzinę meczu z Legią prezentował się solidnie w defensywie, a i - jak to ujął Andrzej Twarowski z programie Ligą+ Extra - „nie machał bezsensownie szabelką”. Czego więc zabrakło? Zdaje się, że operatywności drugiej linii.

W niedzielę, podobnie jak we wrześniowym meczu, beniaminek objął prowadzenie, a na końcu musiał obejść się smakiem. Legia w końcówce spotkania zdobyła trzy gole. Pełną pulę zgarnęła zasłużenie.
- Nie mam déjà vu. W Łodzi więcej było fajerwerków, w Warszawie kontrolowaliśmy sytuację i ŁKS lepiej bronił - powiedział po spotkaniu Aleksandar Vuković.

Serb wie, co mówi. Postawa łódzkiej defensywy aż do 65. minuty spotkania to coś, co powinno wlać odrobinę nadziei w rozżalone serca kibiców ŁKS po piętnastej już porażce w sezonie. Obrona beniaminka sprawiała wrażenie formacji bardziej niż jesienią kompaktowej, co więcej nie popełniała prostych błędów przy wyprowadzaniu piłki i na tyle, na ile możliwe to było na Łazienkowskiej uprzykrzyła życie asom Legii.

ŁKS wrócił do Łodzi na tarczy ponieważ nie potrafił przetrzymać piłki w środku pola w kilku kluczowych momentach niedzielnego widowiska. Aleksandar Vuković stwierdził, że jego zespół kontrolował sytuację, a kontrolował ją właśnie wskutek niedostatecznej operatywności serca drużyny z al. Unii 2 – pozbawionej siły przebicia i mocy przerobowej drugiej linii. Ta potrafiła przeszkadzać, ale już utrzymać się przy futbolówce ciut dłużej i tym samym dać chwilę wytchnienia defensywie już nie zdołała, choć jak na ironię losu, to właśnie pomysłowa akcja pomocników – Macieja Wolskiego, Michała Trąbki i Łukasza Piątka - pozwoliła łodzianom objąć w stolicy prowadzenie.

Już przed przerwą, gdy Legia „rozhulała” się na dobre po raz pierwszy, a pomocnicy ŁKS nie potrafili przerwać sieci połączeń warszawskiej drużyny, gol dla „wojskowych” wisiał w powietrzu. Ok. 65. minuty Legia przepuściła na bramkę kapitana ŁKS kolejny szturm i tym razem dopięła swego. Prawda, przy każdej z trzech bramek dla lidera należałoby wytknąć co nieco obrońcom (przy pierwszym golu zaspał m.in. rozgrywający dobre zawody Maciej Dąbrowski, przy kolejnych nie popisał się Jan Sobociński), lecz pomyłki te wynikały z intensywności ofensywnych poczynań legionistów, którym druga linia łodzian zwyczajnie nie potrafiła zapobiec. Zarobieni po łokcie obrońcy ŁKS byli jak ten nieszczęśnik na środku jeziora, który czerpakiem próbuje wybierać wodę z pokładu dziurawej Łodzi. Musieli się w końcu pomylić.

Trener Kazimierz Moskal nie miał tutaj szerokiego pola manewru, bo i zabrakło mu zawodnika, który zdołałby utrzymać się przy piłce w okolicach linii środkowej boiska, który wymusiłby faul i tym samym wybił rywala z uderzenia (kto podobną funkcję pełnił w rundzie jesiennej przypominać nikomu nie trzeba). I nie, nie chodziło tu o to, aby ŁKS prowadził w stolicy grę przez 80 czy 90 minut. „Wystarczyło”, tak przed przerwą, jak i w końcówce spotkania, trzy-cztery razy „poszanować” piłkę, skupiając się nie tyle nawet na kreowaniu kolejnych sytuacji podbramkowych, ile na choćby częściowym wytłumieniu siły warszawskiego uderzenia. Legia i tak zdołałaby wyprowadzić kilka ciosów. Nie zdołałaby jednak wyprowadzić ich aż tylu.

Teraz Wisła

W sobotę piłkarze ŁKS zmierzą się z Wisłą Płock. Przygotowania do tego spotkania ełkaesiacy rozpoczną we wtorek. Dziś (tj. w poniedziałek) zawodnicy dostali wolne. Co z Maciejem Dąbrowskim, który doznał w trakcie meczu z Legią bolesnego urazu i z tego powodu musiał opuścić boisko? Piłkarz ma mocno zbity mięsień czworogłowy, ale powinien być wkrótce do dyspozycji trenera Kazimierza Moskala. Już w środę ma wrócić do zajęć.

Tego samego dnia rozpocznie się stacjonarna i internetowa sprzedaż biletów na pojedynek z Wisłą Płock (początek meczu o godz. 15). Trafi do niej ok. 1000 wejściówek, bo pozostałe miejsce zarezerwowali posiadacze karnetów. Kasy w al. Unii 2 czekają na kibiców ŁKS w środę od godz. 12.

Wideo

Komentarze 23

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
11 lutego, 7:23, trener:

Zwolnijcie wreszcie Moskala i przesuńcie Sobocińskiego do rezerw, bo ten jest nieuważny i gra do własnej bramki.

11 lutego, 09:19, Gość:

h.... nie trener

Jabłoński jest bez zespołu... może Wesołowski albo Borecki :D Wojno, Pyrdoł,Pietrzak... karuzela się kręci... :DD

G
Gość
10 lutego, 16:08, Gość:

Dlaczego nie grał srnic?

10 lutego, 23:58, Gość:

Właśnie! Srnić na boisko! Sobociński, sorry, na trybkę. Chyba specjalnie Sajdak był w środku pola, koledzy mogą łatwiej zaasekurować. A Kujawy się pozbyto... dlaczego?

11 lutego, 08:38, Gość:

"A Kujawy się pozbyto... dlaczego?" bo atmosferę kisił

Ale hat-tricka walnął

I
III

To wszystko dlatego, że w drugiej linii nie było wzmocnień, a dopóki Wolski będzie miał rolę "przeszkadzającego", piłkarza bez kreatywności, bez techniki użytkowej, dopóty będą problemy z choćby z przetrzymaniem piłki w środkowej strefie boiska.

t
treneiro

Wystawić Sobocińskiego w ataku. Jak najdalej od własnej bramki.

G
Gość

Wygląda na to, że ani szkoleniowcy ani inni oficjalni komentatorzy nie rozpoznają prawidłowo przyczyn porażek ŁKS. A prawda jest nieubłagana: umiejętności trenera Moskala nie predystynują go do pracy z zespołami ekstraklasy i powinien raczej prowadzić zespoły klas niższych.

G
Gość
11 lutego, 7:23, trener:

Zwolnijcie wreszcie Moskala i przesuńcie Sobocińskiego do rezerw, bo ten jest nieuważny i gra do własnej bramki.

h.... nie trener

G
Gość

Może Wróbel , a Guima do tyłu , zresztą szkoda gadać , co oni robili w Turcji ,że po 60 minutach nie mają siły biegać ?

G
Gość
10 lutego, 16:08, Gość:

Dlaczego nie grał srnic?

10 lutego, 23:58, Gość:

Właśnie! Srnić na boisko! Sobociński, sorry, na trybkę. Chyba specjalnie Sajdak był w środku pola, koledzy mogą łatwiej zaasekurować. A Kujawy się pozbyto... dlaczego?

"A Kujawy się pozbyto... dlaczego?" bo atmosferę kisił

t
trener

Zwolnijcie wreszcie Moskala i przesuńcie Sobocińskiego do rezerw, bo ten jest nieuważny i gra do własnej bramki.

G
Gość
10 lutego, 16:08, Gość:

Dlaczego nie grał srnic?

Właśnie! Srnić na boisko! Sobociński, sorry, na trybkę. Chyba specjalnie Sajdak był w środku pola, koledzy mogą łatwiej zaasekurować. A Kujawy się pozbyto... dlaczego?

R
Rude boy

Janek pauzuje na szczescie to juz nie zagra z Wisla,oby Dabrwoski doszedl do siebie,bo nie bedzie kogo wystawic w obronie.Takze to mecz o wszystko,tylko juz Kazek niech nie mowi,ze wygrana zapewni utzrymanie a porazka spadek,tzn to drugie tak...

G
Gość
10 lutego, 15:04, Gość:

W meczu z Wisłą nie dajcie grać temu obrońcy, który ma najwięcej strzelonych swojej drużynie bramek to może ŁKS wreszcie wygra. Przecież wszedł na parę minut i co On zrobił ma dwie asysty.

#StawiamyNaJanka

G
Gość

Czarno to widzę. Nie ma kogo chwalić, Vidmajer ? Reszta jak w rundzie jesiennej 0:1 lub 0:2

G
Gość
10 lutego, 14:09, Gość:

Robicie straszną krzywdę temu chłopakowi przecież On powinien iść do szkoły a nie stawać w obronie drużyny ŁKS. Dlaczego ten trener tego nie widzi przecież jest to obrońca który przegrał ŁKS połowę meczów. Myślę, że lepiej grać w 10, jak z tym nieudacznikiem.

Dokładnie

G
Gość

Sobociński masakra gra tylko aby dał jego transfer kasę. T.S. prezes będzie sprzedawał bo chce zakończyć przygodę z piłką...pisałem o tym już w maju 2019.....szkoda.......

Dodaj ogłoszenie