Drugie życie łódzkiej fabryki Hugona Wulfsohna

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Udostępnij:
Rozpoczął się remont kompleksu fabrycznego z końca XIX wieku przy ulicy Milionowej 25/27. Inwestorem jest firma A&A Marketing.

Choć prace renowacyjne dopiero się rozpoczęły, to już udało się odnowić zabytkową, stylową wieżę, będącą wizytówką dawnej fabryki. Finalnie wieża zostanie podświetlona. Jej piękno będzie można podziwiać dzięki temu nie tylko w dzień ale i w nocy. Na razie nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób wieża zostanie zagospodarowana.

Teraz pracownicy remontujący kompleks przenieśli się do następnego budynku.

- Plan jest taki, że do końca 2016 roku chcemy odnowić elewacje pofabryczne od strony ulicy Milionowej, a także zamontować tam stylowe ogrodzenie. To będzie pierwszy etap robót. Potem będą kolejne - zapewnia Ryszard Jabłoński z zarządu spółki A&A Marketing.

Chodzi o rozległy kompleks pofabryczny na powierzchni ponad 24 tysięcy metrów kwadratowych między ulicami Milionową a Senatorska. Teraz tętni życiem, ale początki były trudne.

- Teren ten kupiliśmy ponad 10 lat temu od zakładów jedwabniczych Ortal. Wnętrza budynków były w bardzo złym stanie. Dokonaliśmy niezbędnych napraw i remontów. Dzięki temu dzisiaj w murach pofabrycznych czynne są biura, magazyny i działają zakłady usługowe - wyjaśnia Ryszard Jabłoński.

A wszystko zaczęło się od przedsiębiorczego fabrykanta żydowskiego pochodzenia, Hugona Wulfsohna. Po powstaniu styczniowym przybył do Łodzi z Kurlandii i zajął się biznesem. Najpierw prowadził działalność komisową - handlował towarami włókienniczymi. Potem ze wspólnikami prowadził fabrykę wełnianą przy ulicy Piotrkowskiej 201. Powodziło mu się coraz lepiej. Wkrótce stać go było na zakup kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej 18 oraz tkalni przy ulicy Piotrkowskiej 78.

To była zaledwie przygrywka do wielkich interesów. Przełomem był rok 1904 roku, gdy na licytacji kupił potężne zakłady Gustawa Lorentza, które zbankrutowały. Położone były w obrębie ulicy Milionowej, Senatorskiej, Kilińskiego i Łęczyckiej.

Firma rozwijała się i w 1914 roku przekształcono ją w Towarzystwo Akcyjne Manufaktur Wełnianych Hugona Wulfsohna.
Niestety w trakcie I wojny światowej zakłady podupadły. Potem już nigdy nie odzyskały dawnej świetności. Jak podkreślają autorzy „Księgi fabryk Łodzi”, w okresie międzywojennym firma tonęła w długach i była uzależniona od kapitału francuskiego, który reprezentowała znana spółka Allart i Rousseau (jej flagowa fabryka stała przy ulicy Wróblewskiego).

Wiosną 1927 roku zakłady przy ulicy Milionowej zostały wystawione na licytację. Jedynym jej uczestnikiem był Maksymilian Kernbaum i kupił fabrykę poniżej ceny wywoławczej.

Założył Towarzystwo Akcyjne Przędzalni Czesankowych SA, w którym miał większość akcji. Zmiana właścicielska jednak nie uratowała zakładów, które splajtowały i w 1938 roku udziałowcy postawili je w stan likwidacji.

Pomieszczenia fabryczne, w których ustała produkcja, wynajęto różnym firmom. Podczas II wojny światowej Niemcy przejęli zakłady i ustanowili w nich zarząd komisaryczny. W czasach PRL działała tam między innymi tkalnia „Brokatu”.

Najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w skrócie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rośnie poczucie zagrożenia cyberprzestępczością

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie