Dwie rodziny chcą się rozdzielić. Ale urzędnicy wciąż dają im jedno wspólne mieszkanie

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska
Grzegorz Gałasiński
Dwie rodziny zajmujące jeden, 17-metrowy pokój chciałyby rozdzielić się przy okazji rewitalizacji kamienicy. Ale miasto wciąż proponuje im jedno mieszkanie. Może być bardzo duże, ale wspólne.

Pani Anna Traut wraz z siostrą Justyną mieszkają w jednym pokoju z aneksem kuchennym w oficynie kamienicy przy ul. Sienkiewicza w Łodzi. To lokal komunalny, który ich rodzina zajmuje od lat 80-tych. Kiedyś dziewczynki mieszkały tam z babcią. Ale gdy dorosły i założyły własne rodziny, nagle zrobiło się tam bardzo ciasno.

Pani Anna ma dwóch synów: 17-latka i rocznego malucha, który urodzony w 29. tygodniu ciąży ma problemy wcześniacze. Natomiast pani Justyna ma męża i 13-letniego syna. Obecnie są za granicą, ale wkrótce znów z całą rodziną wraca do Łodzi.
- Już kilka razy próbowałyśmy się wyprowadzić i ułożyć sobie życie z dala od siebie. Ale zawsze wracałyśmy na Sienkiewicza. Nie jest tak prosto mieć inne mieszkanie - mówi pani Anna.

Jak podkreśla wspólne mieszkanie w dwie rodziny powoduje konflikty.

Jest problem z gotowaniem. Liczy się to, która z nas pierwsza zajmie kuchnię - mówi pani Anna.

Dwie rodziny muszą też dzielić się rachunkami, co nie zawsze jest proste. Do tego pani Anna musi dzielić pokój ze szwagrem. To krępujące dla obu stron.

- Gdy wszyscy są w domu nie ma innej możliwości. Ktoś zawsze musi spać na podłodze - mówi pani Anna.

Szansę na rozdzielenie się rodziny upatrzyły w rewitalizacji. Ponieważ i tak muszą opuścić swoją kamienicę rodziny złożyły wniosek o dwa mieszkania zastępcze. - Miasto proponowało nam kilka mieszkań. Niektóre nawet bardzo duże. Ale zawsze było to jedno mieszkanie - mówi pani Anna.

Wśród propozycji było m.in. 60 mkw. przy ul. Pogonowskiego, około 70 mkw. przy ul. Więckowskiego i prawie 80 mkw. przy ul.Kopernika.

Odmówiliśmy, bo nie chcemy razem mieszkać. Dlaczego zamiast jednego wielkiego mieszkania nie możemy dostać dwóch, nawet bardzo małych? - pyta lokatorka.

Jolanta Baranowska z biura prasowego Urzędu Miasta Łodzi podkreśla, że zamiana 17-metrowego lokalu na 60-metrowy jest bardzo korzystna. A przy rewitalizacji wszystkich obowiązuje ta sama zasada.

- Rodzinie, która zajmuje jedno mieszkanie proponujemy jeden lokal na zamianę lub wskazujemy jedno mieszkanie pod eksmisję - wyjaśnia. Jak dodaje na osobę przypada co najmniej 10 mkw. - Tak też jest w przypadku tej rodziny - podkreśla.

Rewitalizacja Łodzi to projekt, który obejmuje osiem kwartałów w centrum miasta. Przed rozpoczęciem remontów kamienic urząd musiał znaleźć lokale zastępcze dla ponad tysiąca rodzin. Po rewitalizacji mogą oni wrócić, o ile zaakceptują wyższy czynsz.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MD

a czemu miasto ma dać komuś mieszkanie ? można wziąć kredyt na 30 lat na wolnym rynku a potem ciężko pracować żeby go spłacić..dlaczego niektórzy myślą że coś im się należy ?

Oby.

....

żeby dawało mieszkania. Jak nie pasuje to jest wolny rynek. Można kupić, wynająć, a nie oczekiwać darowizny od podatników.

Dodaj ogłoszenie