Dyrektor SP nr 34: W dobrej szkole 46 godzin pracy w...

    Dyrektor SP nr 34: W dobrej szkole 46 godzin pracy w tygodniu nie dziwi

    Maciej Kałach

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z Agnieszką Błażejczyk, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 34 w Łodzi, rozmawia Maciej Kałach.
    Agnieszka Błażejczyk

    Agnieszka Błażejczyk ©archiwum prywatne

    W piątek, podległy ministerstwu edukacji, Instytut Badań Edukacyjnych przedstawił raport z ogólnopolskich "Badań czasu i warunków pracy nauczycieli". Związkowi działacze czekali na ten dzień z niecierpliwością. A podwładni Pani dyrektor?
    Nie słyszałam w pokoju nauczycielskim rozmów o raporcie na temat czasu pracy. Moi pracownicy mówili raczej o licznych obowiązkach związanych z końcem roku szkolnego - wystawianiem ocen, uzupełnianiem dokumentów, przyjmowaniem rodziców. Można długo wymieniać.

    W raporcie najpierw mowa o pięciu czynnościach, które w "typowym tygodniu" zajmują 34 godziny i 35 minut. Dopiero potem autorzy badania przyznają, że łączny czas pracy nauczyciela to 46 godzin i 40 minut. Już w dniu ogłoszenia wyników spotkałem się ze spiskową teorią, że MEN specjalnie "wyróżnił" w raporcie czas 34 godzin, aby ten utrwalił się bardziej niż 46 godzin. Która z tych liczb jest bliższa prawdy?

    Badania oparte na wypełnianiu "dzienniczków" na pewno nie są doskonałe. Rzeczywisty czas pracy nauczyciela można by wyliczyć, gdyby ten wykonywał część obowiązków wykraczających poza pensum w swoim gabinecie w budynku szkoły.

    Nie ma co się ekscytować zaprezentowanym raportem?
    Pewnie odbiega od doskonałości, jednak wynik 46 godzin pracy w tygodniu uważam za wiarygodny. Przynajmniej w mojej szkole, która od momentu wprowadzenia zewnętrznego sprawdzianu szóstoklasistów zawsze uzyskuje wyniki umieszczające nas w ścisłej łódzkiej czołówce - nie wypadamy poza pierwszą piątkę. To efekt nie tylko pracy przy tablicy, ale i pobudzania zainteresowań przez rozmaite rajdy, wyjścia i imprezy "na miejscu". Jest piątkowe popołudnie. Właśnie czekamy na rozpoczęcie "nocowiska".

    Nauczyciele będą pracować w nocy?
    Od godz. 19 do północy dzieci będą bawić się na terenie szkoły pod opieką części kadry. Zaprosiliśmy też rodziców uczniów. Potem dzieci pójdą spać, a wspólna pobudka odbędzie się o godz. 9 rano. U nas takich imprez jest mnóstwo, co sprawia, że dzieci mają dobry kontakt ze sobą i z wychowawcami, przez co łatwiej uzyskać postępy w nauce. Jednak to wymaga zaangażowania przy organizacji, a pracy z dokumentacją i własnego rozwoju zawodowego też nie da się ominąć. Dlatego twierdzę, że nauczyciel, który nie spędzałby 40 godzin na zajęciach związanych z zawodem, długo nie utrzymałby się w mojej albo w innej szkole starającej się bardzo solidnie pracować z dziećmi.

    Wspomniała Pani o gabinetach, które sprawiłyby, że pracę nauczyciela można by prześwietlić jeszcze dokładniej. Dlaczego nie wyznaczyła Pani takich pomieszczeń we własnej podstawówce.
    Mam w szkole 740 dzieci i każdą wolną przestrzeń w pierwszej kolejności przeznaczam na potrzeby moich uczniów. Staramy się, aby nie było ścisku w świetlicy, żeby logopeda mógł pracować w komfortowych warunkach, żeby były miejsca do zabawy. Nauczyciele mają tylko swój pokój, a mimo to nie udaje mi się zrealizować wszystkich planów dotyczących uczniów. Ostatnio myślę o pomieszczeniu na pracownię techniczną. Dorośli pamiętają sale, w których uczono, jak dokonywać drobnych napraw. Potem nastał trend, aby z nich rezygnować. Ale teraz marzę o przyjaźnie urządzonym wnętrzu, gdzie wszystkie dzieci mogłyby spróbować dla przykładu gotowania mniej skomplikowanych potraw.

    Czyli gabinetów, które poprawiłyby, także badane przez IBE, warunki pracy nauczycieli, u Pani w szkole nie będzie?
    Niestety, nie. Wiem, o czym mówię, ponieważ niedawno byłam na wizycie studyjnej w szkole we Włoszech. Obok nowocześnie wyposażonych sal zawsze znajdowały się pomieszczenia przeznaczone dla konkretnego nauczyciela. W środku każdego zauważyłam m.in. skórzany fotel. W takich warunkach włoski nauczyciel przyjmuje rodzica, ocenia wypracowania i wypełnia dziennik swojej klasy. Nie da się tego porównać z pracą we wspólnym pokoju nauczycielskim.

    Rozmawiał Maciej Kałach

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo