Urodzone za granicą dziecko może mieć w polskich dokumentach rodziców tej samej płci - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny. Przełomowy wyrok nie pomoże jednak jednopłciowej rodzinie kobiety z Łodzi. Jako pierwsza walczyła o taki dokument dla córki. Teraz czeka na wyrok ze Strasburga.

Wczoraj w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie zapadł przełomowy wyrok dotyczący rodzin jednopłciowych. Zdaniem sądu dziecko urodzone za granicą w rodzinie jednopłciowej może mieć w polskich aktach stanu cywilnego wpisane dwie mamy lub dwóch ojców. Do tej pory urzędy i sądy odrzucały takie wnioski.

Sprawa dotyczyła pani Igi z Krakowa i jej synka urodzonego w Wielkiej Brytanii w jednopłciowym małżeństwie. Krakowski urząd odmówił jej wpisania do polskiego rejestru aktu urodzenia dziecka, bo jako rodzice figurowały tam dwie kobiety.

Podobne zdanie miał wojewódzki sąd administracyjny. Ale Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził wczoraj, że urząd ma obowiązek transkrypcji dokumentów, nawet jeśli są w nim rodzice tej samej płci. „Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP” orzekł sąd.

To diametralnie różny wyrok NSA od tego, który zapadł kilka lat temu w głośnej sprawie z Łodzi. Dotyczy 7-letniej dziś dziewczynki urodzonej w Wielkiej Brytanii. W akcie urodzenia miała wpisane dwie kobiety. Brytyjka figurowała jako „matka” zaś łodzianka zapisana była jako „rodzic”.

Michał czy Kasia? Jeden kandydat do rady miejskiej ma dwie płcie

Na tej podstawie łodzianka chciała wpisać akt urodzenia córki do polskiej księgi urodzeń i w ten sposób uzyskać dla niej polskie obywatelstwo. Jednak Urząd Stanu Cywilnego w Łodzi się nie zgodził. Decyzję tę potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi oraz NSA. Jego wyrok wciąż obowiązuje łódzki urząd. Była to pierwsza taka sprawa w Polsce. Rodzina odwołała się do Trybunału w Strasburgu. Od lat czeka na wyrok.

Obiema sprawami opiekowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Jarosław Jagura, pracujący dla fundacji prawnik przyznaje, że w sprawie łodzian wyrok NSA niewiele zmienia.

Formalnie wyrok ma znaczenie tylko dla sprawy krakowskiej - mówi Jagura. - Mamy jednak nadzieję, że wyznaczy nowy standard orzecznictwa - podkreśla.

W czasie, gdy łodzianka walczyła o dokumenty córki obowiązywały inne przepisy, a tzw. transkrypcja zagranicznych dokumentów nie była obowiązkowa. Teraz bez niej dziecko nie może otrzymać np. paszportu.

Podobnie widzi to Aneta Papis, wicedyrektor Urzędu Stanu Cywilnego w Łodzi. Nie ma jednak wątpliwości, że w przyszłości pojawią się kolejne takie sprawy. A wtedy decyzje urzędu mogą być inne. - Na bieżąco śledzimy orzeczenia sądów - podkreśla Papis. - Jeśli pojawi się kolejna taka sprawa, na pewno będziemy brać je pod uwagę -zapewnia.

Julia i Dominika wzięły ślub. Od tej chwili jesteśmy żoną i żoną

Polska - Portugalia w Lidze Narodów!

Życzenia dla nauczycieli

Wiersze na dzień nauczyciela

Horoskop na dziś