Dzień Dziecka: na świat przychodzi coraz więcej maluchów

Alicja Zboińska
Grzegorz Gałasiński
1 czerwca rodziców czekają duże wydatki. Obchodzimy Dzień Dziecka, a w ostatnich latach na świat przychodzi coraz więcej maluchów. Taka tendencja utrzyma się jeszcze przez najbliższych kilka lat.

W Łódzkiem w ubiegłym roku przyszło na świat 10.936 dziewczynek oraz 11.768 chłopców. W 2013 roku w naszym województwie urodziło się natomiast 10.920 dziewczynek i 11.500 chłopców. W całym kraju na świat w ubiegłym roku przyszło 375 tysięcy dzieci. Statystycy odnotowali o 24 tysiące narodzin więcej niż w 2013 roku, ale to i tak o prawie jedną trzecią mniej w porównaniu z 1990 roku.

Zmienił się także współczynnik dzietności, czyli liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę w tzw. wieku rozrodczym. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat najniższy był w 2004 roku i wynosił 1,180. W 2006 roku wyniósł 1,219, a rekordowy w ostatnich latach został odnotowany w 2009 roku, gdy osiągnął poziom 1,363. Od tego czasu współczynnik się obniżał - aż do 2012 roku, gdy osiągnął poziom 1,290.

W 2013 roku znów nastąpiło załamanie do poziomu 1,232, a tymczasem w ubiegłym roku wzrósł do poziomu 1,268.

Wakacyjne urodziny

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika natomiast, że najwięcej dzieci rodzi się w lipcu, sierpniu i wrześniu. W ubiegłym roku maluchy na świecie najczęściej pojawiały się we wtorek. Tego dni tygodnia lekarze i położne odebrali 16 procent wszystkich ubiegłorocznych porodów. Najmniej pracy z kolei mieli w niedziele, gdy na świat przyszło 10 procent noworodków.

Najbardziej pracowity dzień na porodówkach przypadł w ubiegłym roku na 8 lipca i był to właśnie wtorek. Wówczas w całym kraju przyszło na świat 1.379 dzieci.

Jak tłumaczy prof. Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego, jeszcze przez kilka lat będziemy się cieszyć rosnącą liczbą narodzin.

- Polki coraz częściej decydują się na posiadanie dzieci - mówi prof. Szukalski. - Pierwsze dziecko kobiety rodzą w wieku 28 - 29 lat, a w Łodzi jeszcze później, gdyż w wieku 30 - 32 lat. Ta grupa wiekowa jest liczna, gdyż reprezentuje drugi powojenny wyż demograficzny. To osoby urodzone w drugiej połowie lat siedemdziesiątych i pierwszej połowie lat osiemdziesiątych. Ten trend będzie się utrzymywał jeszcze przez najbliższe lata, a następnie liczba narodzin zacznie spadać.

Największy w życiu skarb musi kosztować

Wiele młodych osób odkłada decyzję o posiadaniu dzieci, gdyż wiąże się to z dużym wydatkiem. Jak wynika z badania "Edukacja finansowa dzieci", które zleciło Biuro Informacji Kredytowej, co miesiąc rodzice wydają średnio na dziecko 607 zł. Najwięcej, bo 208 zł, kosztuje jedzenie dla dzieci. Okazuje się, że na żywność dla dzieci więcej wydają rodzice mieszkający w dużych miastach, a także nieco starsi rodzice.

Na drugim miejscu znalazł się zakup ubrań, przeciętnie rodzice wydają na to 114 złotych miesięcznie. Kolejne 84 złote pochłaniają wydatki związane z obowiązkowymi zajęciami szkolnymi lub przedszkolnymi. Wliczane są w to opłaty za obiady szkolne, komitet rodzicielski.

Leczenie dzieci kosztuje średnio 64 zł miesięcznie, natomiast zachcianki maluchów to wydatek rzędu 50 zł. Kwotę 607 zł uzupełniają zakup zabawek oraz opłaty za nieobowiązkowe zajęcia szkolne i przedszkolne. Wynoszą one odpowiednio 44 i 43 zł. Najwięcej wydatków mają rodzice dzieci w wieku 10 - 12 lat. Przeciętnie wydają 673 zł. Gdy dziecko znajduje się w przedziale wiekowym od 13 do 15 lat, to wydatki miesięczne na jego utrzymanie są nieco mniejsze. Nie znaczy to jednak, że rodzice mogą odetchnąć z ulgą, gdyż dzieci w tym wieku otrzymują wyższe kieszonkowe.

"Pensja" od rodziców

Z badania "Edukacja finansowa dzieci" wynika, że 49 procent polskich dzieci otrzymuje od rodziców kieszonkowe. Opiekunowie chcą ich nauczyć gospodarowania pieniędzmi.

- Gdy Łukasz miał siedem lat i nauczył się dobrze liczyć, zdecydowaliśmy z mężem, że przestaniemy spełniać jego prośby o zakup zabawek czy innych rzeczy - mówi Iwona Klepacka z Łodzi. - Zdecydowaliśmy się wypłacać mu kieszonkowe. Początkowo dostawał 35 złotych, a co roku kieszonkowe rosło. Obecnie dostaje 50 złotych. Za pierwszym razem żałowaliśmy naszej decyzji: Łukasz przepuścił pieniądze w trzy dni i później prosił nas o dodatkowe pieniądze. Nie dostał ich, więc nie obyło się bez awantur. Ale potem się przyzwyczaił i teraz jakoś domyka się w swoim budżecie. Badanie pokazało, że średnia wysokość kieszonkowego w Polsce to 39 zł, a wysokość miesięcznego wsparcia od rodziców rośnie wraz z wiekiem dziecka. Co drugi rodzic dziecka w wieku od 10 - 12 lat deklaruje, że kieszonkowe wynosi przynajmniej 50 zł. Dzieci w wieku 13 - 15 lat otrzymują średnio 70 zł miesięcznie.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
ŁodzianinPK
Nie chodzi o to czy komuś starcza czy nie - chodzi o bzdury jakie są napisane.

A jeśli redaktor uważa, że nie mam racji to zapraszam na zakupy i niech za 114 zł ubierze moją 12 letnią córkę, która rośnie jak na drożdżach i w zasadzie co 3 m-ce trzeba zmieniać większość ubrań.
b
beata
Ja mam dwoje dzieci, alimenty 600zł, sama zarabiam na rękę 3 tys. Przy sensownym gospodarowaniu starcza na wszystko, nawet na wakacje (mąż opłaca synowi kolonie, ja córce), jeszcze na tydzień zawsze gdzieś z nimi jadę, a mąż też jedzie na "swój" tydzień. Zachciewajki? 50zł na głowę? Dla mnie to zbyt dużo, by sobie na to pozwolić. Są ważniejsze rzeczy. Zresztą dzieci są też wspomagane przez dziadków i to oni spełniaja ich życzenia. U nas jest taki układ, polecam. Uważam, że za dużą wagę przywiązuje sie do pieniędzy, jeśli chodzi o dzieci. "Nie stać nas"-to mówią młodzi ludzie zarabiajacy po 3 tys zł. To kogo stać? Milionerów? A dawniej było lepiej? Łatwiej? My, mimo, że żyjemy skromnie, jesteśmy bardzo szczęśliwi, nie wyobrażam sobie życia beż moich dzieci.
Ł
ŁodzianinPK
To co jest napisane poniżej :Największy w życiu skarb musi kosztować - to jakaś totalna bzdura... z skąd te ceny:114 zł na ubrania????? chyba, że w sklepie na wagę, 84 zł na obiady składki (same obiady w zależności od miesiąca to koszt ok 100zł) - 50 zł na zachciewajki???? Kino+cola+popcorn - jest szansa ale ja mam jakieś dziwne dziecko bo ma zachciewajki częściej niż raz w miesiącu kino itd itd itd - kuźwa Panie Redaktorze pomnóż Pan to przez 2 to może się trochę urealni!
Dodaj ogłoszenie