Eliminacje MŚ 2014: Boruc ma zatrzymać Anglię, a Lewandowski...

    Eliminacje MŚ 2014: Boruc ma zatrzymać Anglię, a Lewandowski uciszyć Wembley

    Tomasz Biliński, Londyn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Nie jest to może taki mecz jak w Niemczech, gdy gospodarze grają z Turcją, a stadion wypełniony jest kibicami jednych i drugich. „Czujcie się jak u siebie w domu” - zatytułował tekst „The Independent”. I to w języku polskim! Brytyjscy dziennikarze, również z pozostałych tytułów, podkreślają, że angielska federacja nie pomogła reprezentacji. Wręcz przeciwnie, strzeliła samobója. Na wtorkowym meczu na 90-tysięcznym Wembley ma być ponad 20 tysięcy kibiców biało-czerwonych. Przyjezdnych i na co dzień żyjących na Wyspach. Polacy są drugą grupą, jeśli chodzi o liczebność narodowości.

    - To będzie czynnik, który wyzwoli dodatkową mobilizację w zespole. Każdy z nas jest rozczarowany, że nie awansowaliśmy do brazylijskiego mundialu, ale mimo to chcemy zostawić po sobie dobre wrażenie. A kibice już nie raz pomagali nam w osiągnięciu dobrego wyniku. W Charkowie nam ich brakowało - powiedział Fornalik.

    - Przypominam sobie towarzyski mecz z Irlandią z lutego tego roku. Wtedy też na trybunach było wielu naszych rodaków – wspomina Jakub Błaszczykowski, jakby zapomniał, że Polska w teoretycznie silnym składzie przegrała 0:2. – To, że wspiera nas tylu fanów, jest bardzo budujące. Wciąż w nas wierzą, dlatego zrobimy wszystko, żeby z uśmiechem wracali do domu – dodał kapitan kadry.

    Pula przeznaczona dla PZPN do sprzedaży w kraju rozeszła się w oka mgnieniu. Sprzedaż na Wyspach poszła równie szybko. Skorzystali z nich także polscy emigranci. FA tłumaczy się, że wolało przeznaczyć więcej biletów kibiców biało-czerwonych (według regulaminu wystarczyłoby 8 tysięcy wejściówek), niż ci mieliby być rozsiani po całym stadionie. W końcu bezpieczeństwo przede wszystkim, bo będą zgromadzeni w sektorach obok siebie.

    Wśród nich będzie też grupa dzieci. To zwycięzcy turnieju „Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku”, mistrzostw Polski do lat 10. Mecz Anglii z Polską, to nagroda. We wtorek natomiast zespół chłopców z Łodzi oraz dziewczynek z Krakowa przekazały reprezentacji Polski podpisaną narodową flagę. Ma ona pomóc w odczarowaniu 40 letniej klątwy Wembley. Od tylu, w 15 meczach, Polska nie wygrała z Anglią na tym stadionie.



    Anglicy, żeby bezpośrednio awansować na mistrzostwa świata, muszą we wtorek wygrać. W innym wypadku grozi im gra w barażach. Głównie dlatego, że Ukraina, która również ma szanse na zajęcie pierwszego miejsca (na rasie są na drugim) grają z ostatnią drużyną w rankingu FIFA San Marino. Na Wyspach nikt jednak nie dopuszcza do siebie myśli, że ich drużyna nie wygra z Polską. Nawet mając w pamięci mecz sprzed 40 lat.

    W tutejszej prasie w kółko przewijają się artykuły z tymi samym nazwiskami. Nieśmiertelny jest Jan Tomaszewski, który w brytyjskich mediach powtarza to, co mówi w Polskich. Opowiada o tym, że drużyna Kazimierza Górskiego przyjechała na Wembley jako brzydkie kaczątko, a wyjechała jako piękny łabędź. Porównywany do niego jest Artur Boruc. Dziennikarze m.in. „Daily Mirror” zauważają jednak, że „Hoalie Goalie jest szalony, ale nie jest klaunem”. A w samym pozytywach o bramkarzu Southampton wypowiada się jego były menedżer w Celtiku Glasgow, Gordon Strachan.

    Z kolei „Mirror Football” przestrzega, że Robert Lewandowski jest człowiekiem, który może uciszyć Wembley. To on obok Kamila Glikam Grzegorza Krychowiaka, Jakuba Błaszczykowskiego i Boruca jest traktowany jako największe zagrożenie ze strony ekipy Fornalika.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo