Coraz więcej seniorów ulega prośbom dzieci i wnuków - biorą kredyty, a pieniądze dają rodzinie. Emeryci są dla banku dobrymi klientami i stosunkowo łatwo uzyskać im pożyczkę. Problem zaczyna się, gdy krewni nie spłacają zobowiązań.

76-letnia pani Krystyna z Łodzi długo nie mogła uwierzyć w to, że to jej własny syn wpędził ją w finansowe tarapaty. Gdy okazało się, że jego pensja została obcięta o połowę i nie wystarcza na zapłatę wszystkich rachunków, emerytka wzięła kredyt w banku. Pieniądze przekazała synowi, który obiecał, że raty będzie płacił. Robił tak, ale tylko przez kilka miesięcy. O tym, że pieniądze nie wpływają do banku, starsza pani dowiedziała się z wezwania do zapłaty.

Pani Krystyna i tak może mówić o dużym szczęściu.

- Ponieważ miałam 76 lat, gdy brałam kredyt, to bank zażądał ode mnie żyranta - mówi łodzianka. - Została nim wnuczka i ona także dostała z banku zawiadomienie o tym, że kredyt nie jest spłacany. Mojej emerytury nie wystarcza nawet na opłacenie wszystkich rachunków, kupno jedzenia i wykupienie przepisanych leków. To wnuczka spłaciła ten kredyt za mojego syna. Już pracuje, więc komornik mógłby wejść jej na pensję. Nie miała innego wyjścia, jak spłacić kredyt za swojego tatę.

Nie wszyscy emeryci są w tak komfortowej sytuacji. Z obserwacji Zbigniewa Kwaśniewskiego, miejskiego rzecznika praw konsumentów w Łodzi wynika, że przybywa starszych osób, które mają zajętą część emerytury przez komorników, którzy odzyskują pieniądze w imieniu banku.

- Starsze osoby bardzo niechętnie mówią o tym, że zostały tak potraktowane przez dzieci lub wnuki - zastrzega Zbigniew Kwaśniewski. - Wstydzą się, że ich dobroć i chęć niesienia pomocy została wykorzystana. Dowiaduję się o tym w zasadzie dość przypadkowo, gdy próbuję pomóc rozwiązać ich problemy, z którymi się zgłaszają. Starsze osoby muszą jednak pamiętać o tym, że nawet jeśli skończyły 85 czy 90 lat, to nadal mają pełną zdolność do czynności prawnych. Nie mogą się też zasłaniać tym, że pieniądze były brane na rzecz innej osoby, gdyż w świetle prawa to one są kredytobiorcami i ponoszą wszelkie konsekwencje z tym związane - dodaje rzecznik.

Zbigniew Kwaśniewski podpowiada, że emeryci mogą zwrócić się do sądu przeciwko dzieciom i wnukom. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że takie sytuacje są sporadyczne. Seniorzy nie chcą bowiem zaszkodzić swoim bliskim. A nawet, gdyby się na to zdecydowali, to trudno byłoby im udowodnić, że mieli np. umowę ustną z dziećmi, które zobowiązały się spłacić dług.

Okazuje się, że starszym osobom często łatwiej wziąć kredyt niż ich dzieciom czy wnukom, które albo nie mają umów o pracę na czas nieokreślony, albo prowadzą niezbyt dobrze prosperujące firmy.

- Ta grupa wiekowa to ludzie, którzy najsumienniej regulują zobowiązania - potwierdza Malwina Wrotniak, analityk portalu Bankier.pl. - To dla nich często kwestia honoru, co wynika z wychowania charakterystycznego dla tego pokolenia. W pierwszej kolejności starają się regulować takie zobowiązania jak kredyty, zwłaszcza hipoteczne, gdyż brak spłat wiąże się z poważnymi konsekwencjami.

To właśnie pożyczki na rzecz dzieci i wnuków przyczyniły się do tego, że emeryci są grupą, której zadłużenie zdecydowanie wzrosło. Średni dług emeryta w kraju przekroczył 5 tys. zł i w ciągu roku wzrósł o ponad 1,5 tys. zł. Tylko w woj. łódzkim zadłużonych jest 14 tys. osób powyżej 65. roku życia. Rekordowy dług wynosi aż 400 tys. zł.