Emeryt z Wieruszowa walczy o udział w wyprawie na Marsa

Marek Mikulski
Oprócz pana Kazimierza do programu zgłosiło się 25 Polaków
Oprócz pana Kazimierza do programu zgłosiło się 25 Polaków applicants.mars-one.com
Najpierw posłał na Marsa swoje nazwisko zapisane na pokładzie sondy Curiosity, teraz sam chce polecieć na Czerwoną Planetę. Emeryt Kazimierz Błaszczak, pasjonat astronomii z Wieruszowa, podejmował się już wielu kosmicznych przedsięwzięć. Misja na Marsa ma być ukoronowaniem jego zainteresowań. Co chce tam robić? Sprzątać, gotować i niańczyć dzieci, które urodzą się na Czerwonej Planecie.

- Wyprawę na Marsa zaplanowano na 2023 r. Będzie to fantastyczna podróż, ale niestety tylko w jedną stronę. Koloniści mają założyć na Marsie osiedle i pozostać tam do końca życia. Jestem jednym z 200 tys. kandydatów do tego lotu - mówi 67-letni mieszkaniec Wieruszowa.

Najpierw wyląduje na Marsie czwórka kosmonautów. Potem co dwa lata kolejne grupy będą dołączać do osady. Cała załoga pozostanie i będzie żyła na tam po kres swoich dni.

- To projekt z wizją, a jednocześnie wykonalny przy obecnym stanie techniki. Spełnią się marzenia ludzkości o eksploracji przestrzeni kosmicznej - ekscytuje się pan Kazimierz.

Bakcyla astronautyki połknął w wieku 11 lat. Dokładnie 4 października 1957 r., w dniu wystrzelenia pierwszego sztucznego satelity Ziemi. Zafascynowało go, że sputnik lata wokół Ziemi bez napędu i paliwa.

- Akurat była lekcja wychowawcza, nauczycielka zachorowała i kierownik szkoły usiadł z nami w ławce i wytłumaczył, jak to funkcjonuje, a myśmy słuchali z rozdziawionymi buziami - wspomina Kazimierz Błaszczak.

- Po ukończeniu technologii drewna na Akademii Rolniczo-Leśnej w Poznaniu, byłem m.in. wicedyrektorem Zakładów Płyt Wiórowych w Wieruszowie. Teraz jestem emerytem - opowiada pan Kazimierz. - W 2000 r. zapisałem się do Mars Society Polska. Jako reprezentant stowarzyszenia byłem w tym roku na pustyni Utah w USA, gdzie wspierałem nasze drużyny w konkursie łazików marsjańskich. Łaziki studentów z Białegostoku i z Wrocławia zajęły pierwsze dwa miejsca. Zwiedziłem tam też Marsjańską Pustynną Stację Badawczą. Wcześniej byłem w Portoryko, gdzie oglądałem największy radioteleskop świata w Arecibo.

Od czterech lat pan Kazimierz pracuje z młodzieżą szkolną w Wieruszowie. Najnowsze pomysły to projekt budowy w Wieruszowie edukacyjnego radioteleskopu o średnicy 13 m i projekt budowy astrobaz w kilku gminach i miastach Łódzkiego.

Przedsięwzięcie Mars One organizuje holenderski inżynier Bas Lansdorp. Jeździ po świecie i podpisuje umowy na dostawę sprzętu. Podpisał już np. umowę z firmą SpaceX na dostawę rakiet i statków kosmicznych. Chce je sfinansować poprzez stworzenie największego medialnego wydarzenia wszech czasów. Cały świat ma oglądać wyprawę na żywo. Misję Mars One mają wesprzeć tylko prywatne firmy.

Zgłosiło się 26 Polaków, 10 Czechów, 6 Słowaków, 10 Białorusinów, 27 Ukrainców, 50 Niemców i 120 Rosjan. Nad wszystkim pracuje twórca programu "Big Brother" Paul Romer. Liczy na miliard widzów w celu zebrania potrzebnych 6 mld dolarów.

Bas Lansdorp uważa, że jeśli igrzyska olimpijskie w Londynie w ciągu 3 tygodni przyniosły dochód 6 mld dolarów to widowisko Mars One w ciągu roku też przyniesie taki dochód. Przedsięwzięcie jest konkurencją dla NASA. Amerykańska agencja chce zorganizować lot na Marsa w 2045 r. Ma to być jednak misja powrotna dla pilotów i naukowców najwyższej klasy.
Bazę dla misji Mars One mają przygotować wysłane wcześniej łaziki. Zawiozą na Marsa urządzenia do produkcji wody, tlenu, wytwarzania energii, utrzymania łączności, zapasy żywności itd. Podróż ludzi ma potrwać 7 miesięcy.

- W 2033 r. w marsjańskiej bazie będzie mieszkało 20 ludzi plus dzieci, które tam się urodzą, bo będą tam powstawać nowe rodziny - podkreśla pan Kazimierz.

Na podbój Marsa mają lecieć zwyczajni zdrowi ludzie, którzy mają motywację i cechują się optymizmem. Selekcja kandydatów będzie się odbywać podczas programu typu reality show. Widzowie mają śledzić przygotowania kandydatów, którzy będą uczeni, jak radzić sobie ze stresem i długim pobytem w małej grupie.

- Z naszego kraju zgłosiło się tylko 26 kandydatów, więc mam duże szanse - mówi pan Kazimierz. - Musiałem wypełnić kilka formularzy po angielsku, były tam np. pytania o odporność na stres. Wpłaciłem wpisowe i nagrałem filmik z wypowiedzią, dlaczego chcę lecieć.

Wpisowe wynosiło od 4 do 75 dolarów w zależności od kraju pochodzenia. Dla Polski było to 19 dolarów. Program ma wyłonić od 24 do 40 osób, które będą przez siedem lat trenować i przygotowywać się do wyjazdu. Zostaną oni zatrudnieni w firmie Interplanetarny Media Group i będą otrzymywać tam wynagrodzenie.

Pan Kazimierz zaskoczył rodzinę.

- Córka Małgorzata mieszka w USA.Często tam wyjeżdżam, pomagam wychowywać wnuki - mówi. - Odbyłem z nią wielodniową dyskusję. Mam jej poparcie. Syn Paweł mieszka z rodziną koło Wrocławia. Tworzy muzykę do gier komputerowych, m.in. do Wiedźmina. Syn mnie popiera. Z żoną negocjacje są w toku.

Jak pasjonat z Wieruszowa wyobraża sobie misję na Czerwonej Planecie?

- Młodzi będą jeździć w teren szukać życia, kopać złoto i platynę, a ja zostanę w bazie. Będę sprzątał, gotował, naprawiał urządzenia, podlewał rośliny w szklarni, hodował króliki. Jak się urodzą dzieci, będę uczył je czytać, pisać, matematyki i fizyki. Umiem opatrzyć rany, ostrzyc włosy, nauczę się wyrwać zęby. Do drugiego etapu przejdę, jeśli otrzymam dużo punktów od internautów. Punkty otrzymuję za każde wyświetlenie mojego wideo.

Znaleźć je można na stronie internetowej applicants.mars-one.com

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
znawca Kazia
Kaziu leci na Marsa znajdującego się w Warszawie przy Wiejskiej a wy wszyscy robicie właśnie mu kampanię
K
Kazimierz
Dzięki Panie Wiki za pochwałę. John Glenn - amerykański astronauta w wieku 77 lat poleciał na orbitę i dobrze zniósł podróż. Na razie jestem zdrowy zresztą wkrótce wszyscy kandydaci będą poddani badaniom lekarskim i będą rozmowy przed komisją w Warszawie. Jeśli się zakwalifikuję to czeka mnie 7 lat szkoleń i treningu. Co będzie za 10 lat? Wszystko w rękach opatrzności. Na Marsie grawitacja wynosi 38% ziemskiej więc będę ważył około 30 kg. Serce będzie miało lżejszą pracę więc liczę na przedłużenie sobie życia w dobrej kondycji. Pozdrawiam
a
abcd
wszystko fajnie, tylko jak zus mu emeryturkę tam dostarczy?
o
olo
I to zapoczątkuje bardzo korzystna dla naszego rządu akcję: Emeryci na Marsa!
W
Wnusiu
Przeciez wiadomo, ze koniec końców trzeba bedzie przeprowadzić bardzo rygorystyczne testy badaące odporność na przeciążenia. Na oko patrząc to temu dziadkowi do 2023 roku organy same sie poodklejają, nie trzeba będzie nim kręcić w kabinie.
g
gość
Na tylu chętnych musi chyba polecieć statek kosmiczny z przyczepką!
s
sklave
Tylko czy Rostowski pozwoli te marzenia zrealizować???
Według biblii Rostowskiego zagraża to podstawowym interesom państwa.
Motto życiowe Rostowskiego dla nas:
Przejście na emeryturę musi być na tyle późne, żeby oczekiwana przeciętna długość życia nie była bardzo długa a Polki i Polacy szli na emeryturę prosto do nieba w wieku 67 lat. Jego jednak stać na to, by przejść sobie na emeryturę znacznie wcześniej niż biedni Polacy. Stać go też na to, by marzyć o jak najdłuższym życiu, a nie przeżyciu kolejnego dnia.
Ignorant i arogant
....
więcej:
sklave.manifo.com/
w
wiki
Gratulacje dla tego Pana za odwagę. Jednak w 1923 roku będzie miał 77 lat. To już nie pora na kosmiczne wycieczki.
Dodaj ogłoszenie