Emerytka z niepełnosprawną córką mieszka w zalanym mieszkaniu [ZDJĘCIA]

Agnieszka Magnuszewska
Agnieszka Magnuszewska
Udostępnij:
Choć lokal jest zadłużony, magistrat nie kwapi się z wyprowadzką emerytki i jej ciężko chorej córki. Kobiety czekają na to jak na zbawienie, w ich obecnym mieszkaniu nie ma światła, a ściany mają pleśń

Smród pleśni w łazience, kuchni i sypialni, brak światła, łazienka wyłączona z użytkowania. W takich warunkach mieszka Krystyna Calińska z niepełnosprawną córką. 11 stycznia ich mieszkanie przy ul. Piotrkowskiej 82 w Łodzi zostało zalane, bo w lokalu piętro wyżej pękła rura. Jedyne, co udało się wyprosić w Administracji Zasobów Komunalnych Śródmieście to trochę węgla do palenia w piecykach. Może dlatego, że pani Krystyna ma nakaz eksmisji do lokalu socjalnego, a kolejka do nich długa.

- O godz. 5 rano obudził mnie szum lejącej się z góry wody. Mieszkanie zostało zalane w trzech czwartych, więc odłączono mi prąd. Tylko na korytarzu mam podłączoną żarówkę. Do łazienki nie możemy wchodzić, bo grozi zawaleniem, w kuchni mogą nam spaść na głowę szafki, a w sypialni kanapa spleśniała. Administratorka kazała mi palić w piecykach, by osuszyć mieszkanie. Ale niewielki piecyk stoi w korytarzu, więc zalane ściany w trzech pomieszczeniach nie schną. Gnieździmy się z córką w jednym pokoju, gdzie jest drugi piecyk, bo tam ściany nie zostały zalane. Nie mamy gdzie gotować, gdzie się kąpać, a sąsiedzi robią nam pranie - mówi pani Krystyna.

Łodzianka przyznaje, że w 2014 r. dostała nakaz eksmisji, bo nie płaciła czynszu.

Czytaj też:Łodzianka nie ma pieniędzy na remont zalanego mieszkania

- Kiedyś z córką pracowałyśmy jako szwaczki. Nie było problemu z pracą, ale gdy przeszłam na emeryturę, córka miała wypadek i dostała krwiaka mózgu. Od tej pory jest niepełnosprawna. Początkowo skupiłam się na tym, by wydobrzała i utrzymywałyśmy się z mojej emerytury. Dopiero później zaczęłam się ubiegać o rentę dla córki, ale długi już narosły. Wielokrotnie prosiłam administrację, by znalazła mi mniejszy lokal, bez skutku - zaznacza pani Krystyna, która przy Piotrkowkiej 82 mieszka od 70 lat. - Na przydział lokalu socjalnego czekam od trzech lat. Chciałabym się do niego przenieść, bo w obecnym mieszkaniu od miesiąca nie mamy z córką warunków do życia.

Pani Krystyna uważa, że za awarię u sąsiada odpowiada administracja, bo instalacja wodno-kanalizacyjna w kamienicy jest w fatalnym stanie.

- Kilka lat temu też zostałam zalana, bo w mieszkaniu wyżej pękła rura. A lokal pode mną był jeszcze częściej zalewany, więc po ostatnim zdarzeniu w końcu spadł tam tynk z sufitu - podkreśla pani Krystyna.

Czytaj też:Lokatorzy bloku przy Zgierskiej walczą ze spółdzielnią, gdyż w mieszkaniu mają grzyb

Jej sąsiad, pan Kamil, z lokalu, w którym doszło do awarii, musiał skorzystać z pomocy mecenasa w negocjacjach z administracją.

- Administratorka obwinia mnie za awarię. Uznała, że doszło do niej, bo zdemontowałem wodomierz, a przecież nie było go w mieszkaniu, gdy się do niego wprowadzałem półtora roku temu. Jest to odnotowane w protokole zdawczo-odbiorczym - zaznacza pan Kamil. - To o tyle istotne, że miasto odpowiada w kamienicy tylko za części wspólne. Resztą zarządza wspólnota mieszkaniowa. Gdyby do awarii doszło na tym odcinku instalacji, który nie jest przypisany do części wspólnych, miasto pozbyłoby się problemu.

Czytaj też:Rodzice z czwórką dzieci nie dostali lokalu socjalnego, bo przekroczyli dochód o 7 zł

Magistrat widzi tę sprawę inaczej. Twierdzi, że to prywatny administrator wspólnoty obciążył winą za zalanie pana Kamila i poinformował o tym AZK Śródmieście.

- Jednak AZK zleciła niezależnemu biegłemu, by wskazał przyczyny zalania i ocenił stan instalacji w budynku - podkreśla Jolanta Baranowska z biura prasowego magistratu.

Czytaj też:Łodzianka walczy z plagą ślimaków w mieszkaniu socjalnym

AZK podkreśla też, że w mieszkaniu pani Krystyny nie można podłączyć do instalacji elektrycznej specjalistycznego sprzętu do osuszania, a właśnie osuszenie lokalu jest niezbędne, by przystąpić do dalszych prac przy usuwaniu skutków zalania. Dlatego AZK kupiła pani Krystynie węgiel do palenia w dwóch piecykach, gdy zgłosiła ona, że na zakup opału jej nie stać.

- Ponadto 19 stycznia AZK Łódź Śródmieście wystąpiła do wydziału budynków i lokali UMŁ z wnioskiem o przyspieszenie realizacji wyroku sądu i wskazanie lokalu socjalnego - mówi Jolanta Baranowska. - Jest już propozycja mieszkania dla lokatorki i jej córki. Spotkamy się z nią w tym tygodnia.

Pani Krystyna ostrożnie podchodzi do obietnic magistratu, bo zwykle w pierwszej kolejności lokale socjalne dostają łodzianie, którzy mają nakaz eksmisji z prywatnych nieruchomości. Powód? Miasto musi płacić ich właścicielom odszkodowania. Obecnie magistrat musi znaleźć lokale socjalne dla 900 rodzin, które nie były w stanie płacić wysokiego czynszu „prywatnym”, wynoszącego nawet 25-30 zł za 1 mkw. A w mieście lokali socjalnych jest tylko 1970 i 98 pomieszczeń tymczasowych.

Czytaj też:Lokale socjalne w Łodzi. Urząd Miasta wyodrębni 150 nowych lokali. Jaki będzie czynsz?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie