Faworyta tylko postraszyli. Legia Warszawa - ŁKS 3:1

R. Piotrowski
W pierwszym wiosennym meczu piłkarze ŁKS przegrali 1:3 z Legią Warszawa. Lider ekstraklasy bardzo długo męczył się z łodzianami, a szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylił dopiero w końcówce spotkania, co pocieszeniem dla kibiców beniaminka jest oczywiście marnym.

Kiedy Piotr Pyrdoł przyszedł na świat, Arkadiusz Malarz dobijał się już do pierwszej drużyny występującej wówczas w ekstraklasie Polonii Warszawa, z kolei gdy latem 2003 roku bramkarz zadebiutował w piłkarskiej elicie, wnuk znanego w przeszłości trenera m.in. Widzewa i ŁKS miał dopiero cztery lata. Obaj spotkali się kilka miesięcy temu w ŁKS, ale znajomość okazała się przelotna, bo zimą młody pomocnik swoją karierę postanowił kontynuować w Legii Warszawa, czyli w klubie, z którym golkiper osiągnął największe sukcesy.

W niedzielę ta dwójka nie spotkała się na boisku. Piotr Pyrdoł inaugurujące piłkarską wiosnę spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych, ale i tak miał więcej powodów do zadowolenia od starszego kolegi.

O „bezpieczeństwo” doświadczonego bramkarza ŁKS w starciu z liderem ekstraklasy po raz pierwszy zadbała wyremontowana zimą linia defensywna. Dla trzech z czterech obrońców (Carlos Moros Gracia, Maciej Dąbrowski i Tadej Vidmajer), na których postawił trener Kazimierz Moskal, mecz z Legią (podobnie jak dla Samuela Corrala i zaledwie 20-letniego Przemysława Sajdaka), był ligowym debiutem w barwach beniaminka. Jak wypadł ŁKS w stolicy?

Nieźle przed przerwą, obiecująco w pierwszych minutach drugiej połowy i typowo jesiennie w ostatnim kwadransie. Poniekąd to ostatnie przechyliło szalę zwycięstwa na stronę niemiłosiernie męczącego się w niedzielę z ełkaesiakami faworyta. Podopieczni trenera Kazimierza Moskala na początku spotkania nie pozwalali rywalowi rozwinąć skrzydeł, ba, byli nawet bliscy szczęścia (w 10. minucie składnej akcji łodzian nie zdołał zwieńczyć celnym uderzeniem Ricardo Guima), lecz już po upływie pierwszego kwadransa Legia podkręciła tempo - właśnie wówczas łodzianie najwięcej zawdzięczali swojej defensywie i bramkarzowi.

Duży plus należałoby postawić przy nazwisku Macieja Dąbrowskiego, nieźle czytał grę Carlos Moros, a że pola legionistom nie ustępowali także Jan Grzesik i Tadej Vidmajer (choć ich akurat kilka razy zwłaszcza Luquinhas zdołał oszukać) do przerwy nie doczekaliśmy się goli, bo albo świetnie między słupkami bramki gości spisywał się Arkadiusz Malarz (uderzenie głową Kante z 4. minuty), albo legionistom brakowało precyzji, w czym duża zasługa nieźle wywiązującej się ze swoich obowiązków defensywy.

Lider zdołał rozkruszyć ten twardy do czasu w niedzielę blok defensywny dopiero w końcówce spotkania. Co ciekawe, zanim do tego doszło, beniaminek napędził stracha faworytowi, fdy w 53. minucie Maciej Wolski wygarnął piłkę przy linii końcowej Radosławowi Majeckiemu, następnie odegrał ją do Michała Trąbki; ten z kolei wypatrzył pozostawionego bez opieki Łukasza Piątka, a doświadczony pomocnik ŁKS trafił do siatki, wprawiając w osłupienie większość spośród 20 tysięcy widzów obecnych na Łazienkowskiej.

Twierdza ŁKS padła w końcówce. Do remisu doprowadzili rezerwowi - Walerian Gwilia i Maciej Rosołek (ten pierwszy dośrodkował futbolówkę na pole karne, ten drugi uprzedził Arkadiusza Malarza i celnym strzałem głową wpakował piłkę do bramki), lecz był to dopiero początek bardzo złych wiadomości dla ŁKS, bowiem chwilę po tym urazu nabawił się rozgrywający świetne zawody Maciej Dąbrowski. I dopiero wówczas posypała się defensywa łodzian. Trener Kazimierz Moskal zastąpił byłego gracza Legii i Zagłębia Lubin Janem Sobocińskim, a tego w 84. minucie... trafiła piłka w rękę. Na nieszczęście ŁKS doszło do tego w szesnastce gości, więc sędzia po konsultacji z VAR-em wskazał na wapno, a Domagoj Antolić wykorzystał jedenastkę, zaś resztkę nadziei odebrał gościom w 88. minucie José Kanté, precyzyjnym uderzeniem z dystansu ustalając wynik spotkania.

ŁKS przegrał piętnasty mecz w sezonie i wciąż ze stratą ośmiu punktów do bezpiecznego miejsca zamyka tabelę ekstraklasy. W następnej kolejce łodzianie zmierzą się na własnym boisku z Wisłą Płock.

Legia Warszawa - ŁKS Łódź 3:1 (0:0)
Bramki: 0:1 Łukasz Piątek (53), 1:1 Maciej Rosołek (70), 2:1 Domagoj Antolić (85), 3:1 José Kanté (88)
Legia: Radosław Majecki - Marko Vešović, Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Michał Karbownik, Paweł Wszołek, Domagoj Antolić, André Martins (67, Walerian Gwilia), Luquinhas (81, Mateusz Cholewiak), Arvydas Novikovas (63, Maciej Rosołek), José Kanté. Trener: Aleksandar Vuković.
ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Grzesik, Carlos Moros Gracia, Maciej Dąbrowski (77, Jan Sobociński), Tadej Vidmajer, Łukasz Piątek, Ricardo Guima, Przemysław Sajdak (87, Pirulo), Maciej Wolski (73, Dragoljub Srnić), Michał Trąbka, Samuel Corral. Trener: Kazimierz Moskal.
Żółte kartki: Jędrzejczyk, Lewczuk - Sajdak, Grzesik, Piątek, Sobociński
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 20 tys.

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
ełKAŁes

Łódzka

Kompromitacja

Sportowa

t
tubylec

A miało być tak pięknie... :D

G
Gość

Szkoda, że 2 takich Dąbrowskich nie kupiono. Obrona sporo lepsza niż jesienią. Na dolną połowę tabeli powinna wystarczyć. Mam nadzieję, że kontuzja Dąbrowskiego nie jest poważna. I chcę tego następcę Ramireza zobaczyć.

Ł
Łodzianin

Łódź

Przeprasza

Za

ełKAŁes

Dodaj ogłoszenie