MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Felieton Romantyk sportu: Ostatni i pierwsi na Euro 2024

Marek Łopiński
Polacy wracają do domu
Polacy wracają do domu Fot. Sylwia Dąbrowa
Ostatni wczołgaliśmy się na EURO 2024. Jako pierwszych wygoniono nas z salonów. Z pięciu finałów mistrzostw Europy, z czterech wylecieliśmy po fazie grupowej. Obawiałem się meczu z Austriakami, wdepczą nas w ziemię. Ich gra z Francją przypominała zapasy MMA, agresywność na granicy brutalności. W podstawowym składzie Polaków musieli wyjść tylko zdrowi zawodnicy. Tych po niedawnych kontuzjach, rywale odesłaliby na przyspieszone wczasy.

Biało-Czerwonych da się lubić. Co z tego. Momentami pokazywali, że mogą grać. Mieliśmy walczyć jak żołnierze Legii Cudzoziemskiej, maszeruj albo giń. A wyszedł staropolski chodzony, goście grali z nami w dziadka, momentami w dziada.
Nie dało się porażki z Holandią przekuć w postęp. Szlag człowieka trafiał jak słyszał idiotyzmy, jesteśmy dumni z naszych zawodników. Zagrali ambitnie, z sercem. Łaski nie robili, płacą im ciężką forsę. Pół biedy kiedy tak mówili pocieszający się kibice, ale niektórzy udający pożal się boże dziennikarzy lub ekspertów.

Mecz z Francją obejrzę przy herbatce z cytryną. Panie daj siłę. Trójkolorowi będą musieli wystawić najsilniejszy skład. Nie wiadomo jak potoczy się spotkanie Holendrów z Austriakami rozgrywane o tej samej porze. Dochodzą spekulacje na kogo lepiej trafić w 1/8 finału.

Nie ma co liczyć na ich rezerwowy skład, żeby z honorem zatrzasnąć za sobą bramy pałacu. To nie Espana 82, gdzie w meczu o trzecie miejsce wystąpili bez ośmiu najlepszych, na czele z genialnym Michelem Platinim, ofiarując nam w prezencie brązowy medal.
Zadziwia Janek Tomek Tomaszewski. Przed Mundialem 2018 i EURO 2024, JTT ogłosił, urbi et orbi, Polacy zakwalifikują się do półfinału. Mimo znajomości jego twórczości nie wiem co autor miał na myśli, jaja jak berety czy bogoojczyźniane apele do podboju przyjaciół moskali czy równie serdecznych druhów, do podboju Niemiec.

Sztab polskiej ekipy liczy 29 osób, kogo tam nie ma. Trenerzy, analitycy, spece odnowy, wirtuoz wideo, psycholog, logistyk?, czarodziej komunikacji, rzecznik prasowy, czort wie czym różnią się te funkcje, szef kuchni, jego zastępca, kierownicy techniczni od noszenia sprzętu, ochroniarz.

Truskawką na holenderskim zakalcu były zachwyty nad garniturem Michała Probierza, a już kamizelka, klękajcie narody. Ale i tak nie ma szans wstępu na trawniki Royal Ascot. Na królewskich wyścigach szkap wartych kilkaset tysięcy, miliony dolarów, obowiązują fraki i cylindry. Już go widzę w tym przebraniu.
Tradycji stanie się zadość. Na powitanie wygnańców bez złotego runa, zostanie odśpiewana patriotyczna pieśń, Polacy nic się nie stało.
P.S. Liczę na szybki powrót Szymona Marciniaka. Marzy mi się przeczołganie pana sędziego gwizdaniem jednego meczu, odesłaniem po fazie grupowej do domu. To co zrobili do spółki z Listkiewiczem jr w półfinale Ligi Mistrzów, to skur....ństwo, pozbawili ludzi sportowych zaszczytów, ograbili z wielkich pieniędzy. Cała Europa razem z technologią widziała, nie było spalonego, a tatuś Listkiewicz swoje, był spalony.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki