Felieton Romantyk sportu po wyborach w PZPN: Król i siedmiu wspaniałych

Marek Łopiński
Nowy prezes PZPN Cezary Kulesza i odchodzący Zbigniew Boniek
Nowy prezes PZPN Cezary Kulesza i odchodzący Zbigniew Boniek Fot. Adam Jankowski
Felieton. Przebojem tygodnia były wybory w PZPN. Przypominały konkursy w samorządowych spółkach.

Wszystko wcześniej ustalone, stołki podzielone. Wygrał Cezary Kulesza, król disco polo, którego dwa lata temu magazyn Forbes umieścił na 95 pozycji listy najbogatszych Polaków z fortuną 515 milionów złotych. Jeżeli w PZPN pójdzie mu tak samo jak w Jagiellonii Białystok i disco polo, to o świetlaną przyszłość piłki w Polsce możemy być spokojni.
Nowy władca nie jest orłem medialnym, z angielskim mu nie po drodze. Przypomną się dawne czasy, kiedy sekretarzy nieboszczki PZPR, na rozmowy z zagranicznymi gośćmi prowadzili za rękę tłumacze.
Łódź ma wiceprezesa ds. piłkarstwa amatorskiego Adama Kaźmierczaka. Wiele serdeczności, Adam kontynuuje rodzinne tradycje ojca Janusza, kierownika sekcji piłki nożnej, z którym przez wiele lat współpracowałem.
Jedną z wiodących ról w zarządzie będzie odgrywał wiceprezes ds. piłkarstwa profesjonalnego Wojciech Cygan, prezes Rakowa Częstochowa. I pomyśleć, dwa lata temu tęgie głowy z Aleja Unii buńczucznie równały się z klubem spod Jasnej Góry. Wicemistrz Polski ma od pięciu lat świetnego trenera Marka Papszuna, europejskie puchary, miliony euro.
W zarządzie znalazło się, rekomendowanych przez kluby, dwóch delegatów I ligi. Wybrańcami zostali wodzowie Warty Poznań (nominacja z 2020 roku) i Odry Opole. Delegowano siedmiu wspaniałych do komisji rewizyjnej. Pokaźna ilość głosów siódemki wynika z układu Kulesza – Kaźmierczak. Prezes ŁZPN i śląski baron Henryk Kula byli głównymi rozgrywającymi kampanii wyborczej Kuleszy.
Komisja rewizyjna, złośliwie zwana komisją pocieszenia, jest kolektywnym rewidentem księgowym. Zajmuje się sprawdzaniem ksiąg rachunkowych, badaniem bilansu. Zero wpływu na zarząd, jego i wydziałów decyzje.
Przegrany w wyborach Marek Koźmiński przed głosowaniem wygłosił żałosne przemówienie. Było to gorzkie pożegnanie, a nie walka o wyborcze głosy. Skarżył się, niektórzy delegaci zarzucali mi, że nie jeździłem po Polsce, aby pogadać przy wódeczce o piłce.
Druga pięcioletnia kadencja Zbigniewa Bońka była zmarnowana pod względem szkoleniowym. Szkoła Trenerów PZPN w Białej Podlaskiej przypomina niedzielną szkółkę, a nie kuźnię fachowców. Tylko doi z forsy adeptów, zwanych w środowisku sponsorami wydziału szkolenia związku. Szkolenie trenerów to antyczna tragedia. Boniek i Koźmiński, jako wiceprezes ds. szkoleniowych, nie mają sobie nic do zarzucenia. To jak mogła się udać gruntowna reforma szkolenia trenerów i zawodników. Nie ma u nas zawodu dyrektora sportowego, zostają nimi przypadkowi osobnicy. A kto ma uczyć tych cwaniaków, hochsztaplerów siedzących w kieszeniach menadżerów z piekła rodem?
Na koniec zgromadzenia delegaci podnieśli, nieomylnego, wszystkowiedzącego, nie znoszącego sprzeciwu i krytyki, Zbigniewa Bońka do godności honorowego prezesa związku. Ponury żart historii. W podziękowaniu za nienależny honor autokrata postraszył zebranych, za cztery lata może wrócę. Nie daj Boże! ą

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie