Felieton Romantyk sportu: Urządzimy Szwedom potop

Marek Łopiński
Fot. Sylwia Dąbrowa
Szpitalne wczasy sprowadzają na ziemię, są ważniejsze rzeczy od Tokio, Euro. Nieszczęście Eriksena interesowało postronnych dzień, nasze kłopoty zdrowotne są dla każdego z nas najważniejsze.

Odcięty po meczu ze Słowacją od uczonych dyskusji. Oderwany od telewizora, komputera, gazet, sms-ów, człowiek żyje w innym świecie. Poznaje małe i wielkie problemy dojrzałej młodzieży 60, 70, 80 plus.

W środę piłkarze ŁKS toczyli heroiczny bój w Gdyni. Skazani tylko na Radio Łódź pierwszą połowę wysłuchaliśmy w relacji Piotra Andrzejczaka. W drugiej nie usłyszeliśmy głosu redaktora, komentował w internecie. Bez komputera nie dało się przeżywać na bieżąco meczu. Jakiś ważniak nie wpuszczał sprawozdawcy na radiową antenę. Po zakończeniu spotkania nie podano wyniku.

Po diabła bełkotać głupoty o dziejowej misji mediów publicznych. Ważne dobrze żyć z haraczu biedaków, bo emeryci i renciści przede wszystkim płacą abonament. Niedzielny finał obejrzałem w telewizji, bez łaski gminnych decydentów rozgłośni z ulicy Narutowicza.

Do licznych tytułów, orderów, dostojeństw, doszedł jeszcze jeden, nadwornego wizjonera, nadany przez zacnego pryncypała. Przed półfinałami baraży obwieściłem Urbi et O kto zagra w finale w Łodzi na stadionie Władysława Króla. W pomroczności jasnej, dzięki nawiedzonej ciotce Gieni, błyskotliwej analizie ostatnich kolejek, nie mylić ze skocznymi napitkami, objawiła się prawda.

Mateusz Borek rozpoczął transmisję meczu ze Słowacją intonując, „w imię ojca i syna”. Nawrócony redaktor popełnił nietakt nie pozdrawiając Ojca Dyrektora. Wierzę w nadzorców z TVP, stróżów moralności, naprowadzą delikwenta na jedynie słuszną drogę.

Przed meczem z Hiszpanią prorokowałem niską porażkę Czarodzieje chcąc grać siedem meczów w turnieju nie będą wysilać się w drugim spotkaniu. Pukną nam dwie trzy bramki i pełna kontrola, niczym nasza skarbówka. A tu figa z makiem, z pasternakiem, po naszemu, takiego wała jak Polska cała.

Podniósł mnie na duchu Jan Bednarek, który uwielbia przemawiać wzniośle, z namaszczeniem. Ze wzruszeniem słuchałem zapewnień, będziemy się bronić niczym polska husaria. Nie wiem tylko czy chodziło o tę Sobieskiego spod Wiednia, czy końcówkę jej żywota, kiedy jako honorowa asysta uświetniała pogrzeby.

Przez ponad 300 lat uczono nas, polska husaria atakując miażdżyła przeciwników. Widać Jan ze Słupcy jest miłośnikiem nowej polityki historycznej. To jednak patetyczny kaznodzieja proroczo oceniał mecz. Może nie była to husarska obrona, ale ksiądz Kordecki podziwiał zza grobu bohaterską postawę rodaków, robiących wycieczki na Półwysep Iberyjski.

Przestaliśmy się bać mocarzy światowego futbolu, pampersy wylądowały na śmietniku historii. W środę od 18.00 walczymy jak trzej muszkieterowie, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Teraz my urządzimy Szwedom potop!

Do Tokio 31 dni.

P.S. Wiele serdeczności dla Pana Tomasza Stamirowskiego. Syn Paweł polecił mi polać Odnowicielowi, tylko nie napisał co.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie