Frustracja rosyjskiego społeczeństwa narasta

    Frustracja rosyjskiego społeczeństwa narasta

    Anna Gronczewska

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z Janem Strzeleckim, analitykiem z Ośrodka Studiów Wschodnich, o protestach w Rosji, rozmawia Anna Gronczewska
    Frustracja rosyjskiego społeczeństwa narasta

    ©Bernard Lipiński

    Czy niedzielne demonstracje opozycji w Moskwie i innych miastach Rosji są dla Pana zaskoczeniem?
    Demonstracje były zapowiadane, ale ich skala, a przede wszystkim zasięg geograficzny są niespodziewane. Protesty miały miejsce w ponad 80 miejscowościach, w tym w niewielkich centrach regionalnych. W niedzielę doszło do największych demonstracji od czasu tych, które miały miejsce na przełomie 2011 i 2012 roku. Mimo że w Rosji od pewnego czasu można zauważyć narastającą frustrację społeczną związaną z kryzysem gospodarczym, który trwa w tym kraju od 2014 roku, te demonstracje na pewno były więc zaskakujące także dla władz.

    Mogą przekształcić się w coś poważnego?
    Frustracja społeczeństwa powoli narasta, ale kluczowe jest to, jak zachowa się władza i czy uda jej się skutecznie zastraszyć aktywistów nawołujących do protestów.
    Niedzielna reakcja była ostra, a skala zatrzymań demonstrantów była bardzo duża. Po protestach 2011 i 2012 roku próba stłumienia ich na początku sprawiła jednak, że zwiększyła się liczba demonstrantów. Niewykluczone, że teraz też tak będzie.

    Czy możliwe jest, że te manifestacje zostały sprowokowane przez władze, by odwrócić uwagę od agresywnej polityki zagranicznej Rosji?

    Nie, frustracja ludzi jest autentyczna i jest dla Kremla problemem. Co do polityki zagranicznej, to myślę, że jest odwrotnie - agresywna polityka zagraniczna może być sposobem, w jaki władza będzie próbowała mobilizować poparcie przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.

    Rosyjska opozycja jest w stanie coś wywalczyć ?

    Opozycja w Rosji jest słaba, a jej efektywność jest niewielka. Po niedzielnych protestach Aleksander Nawalny wyrasta na główną postać rosyjskiej opozycji. To wzmacnia jego pozycję. Stał się ważnym graczem politycznym. Nie spowoduje to zmiany systemu, ale spotęguje nerwowość władz przed przyszłorocznymi wyborami, w których Nawalny chce wystartować.

    Zatrzymanie blisko 1000 uczestników manifestacji wzburzyło Zachód, prezydenta USA Donalda Trumpa. Jakie to może mieć konsekwencje dla Rosji?
    Te demonstracje nie są na rękę władzy, biorąc pod uwagę jej agendę zagraniczną, a zwłaszcza nastawienie się na zbliżenie z USA po wyborze Donalda Trampa na prezydenta tego kraju i nadzieje Kremla na złagodzenie zachodnich sankcji.

    Wiosna w Rosji będzie gorąca?
    Frustracja społeczeństwa rośnie. Nawet ta kilkunastotysięczna manifestacja w skali tak wielkiego miasta jak Moskwa to w realiach rosyjskich warunkach wyjątek - większość społeczeństwa przyjmuje postawę pasywnej adaptacji. Niemniej myślę, że kolejne punktowe protesty będą się w związku z kryzysem w Rosji pojawiać, ale nie zagrożą one poważnie stabilności systemu.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo