Futbol kończy 150 lat. Jak mecenas Ebenezer Cobb Morley...

    Futbol kończy 150 lat. Jak mecenas Ebenezer Cobb Morley wynalazł najpopularniejszą grę świata?

    Ben Macintyre

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Pewnego dnia półtora wieku temu grupa kolegów wpadła do pubu na największym publicznym placu Londynu… Spotkanie zakończyło się opracowaniem zasad - prawie współczesnej - piłki nożnej. Lata 60. XIX w., gdy chodzi o sport, stanowią szczyt brytyjskiej inwencji. Gdzie tylko spotykało się dwu lub trzech dżentelmenów - ze starannie utrzymanymi wąsami czy bokobrodami - szybko wymyślali oni i systematyzowali reguły kolejnej wielkiej dziedziny sportowej.


    Aby wynaleźć dyscyplinę sportu, potrzeba trzech kluczowych rzeczy: władzy, wiary w siebie i wolnego czasu. Wiktoriańska Wielka Brytania posiadała ich aż nadto. Sport stanowił hobby całego imperium. To tutaj narodziły się takie popularne gry, jak: krykiet, golf, boks, tenis, rugby i inne.

    Jeśli wiktoriańskiego ducha kreatywności sportowej miałby uosabiać jeden człowiek, byłby nim Ebenezer Cobb Morley. Do dzisiaj, chociaż właściwie nikt nie zna jego nazwiska, ze schedy po tym adwokacie z Hull czerpią sportową radość setki milionów ludzi na całym świecie.

    Przygotowujemy się właśnie do obchodów 150-lecia opracowania nowoczesnych przepisów, czyli właściwie powstania piłki nożnej. Nadchodzi zatem najwyższy czas, aby przypomnieć tę postać i uświetnić ducha sportowej inwencji człowieka, o którym niemal zupełnie zapomnieliśmy.

    26 października 1863 r. Morley skrzyknął tuzin "byłych uczniów angielskich szkół publicznych". Towarzystwo spotkało się w Freemasons Tavern na londyńskim placu Lincoln's Inn Fields. Co zrobić z grą zwaną przez nich futbolem? Efekt? Powstał związek piłkarski Football Association (FA) i pierwsze formalne reguły tej gry - narodziła się dziedzina nazwana później piłką nożną. Angielski termin "soccer" powstał zapewne ze skrócenia słowa "association" do "soc" - stąd "soccer."

    Początki futbolu sięgają aż średniowiecza. Jednak do chwili zaaranżowanego przez Morleya spotkania w trakcie "meczów" mieliśmy do czynienia z chaotyczną i bezładną burdą, a nie z uporządkowaną dyscypliną sportu. Różne drużyny kopały - najczęściej siebie nawzajem - według odmiennych reguł. A czasem w ogóle bez żadnych reguł. Niektóre nosiły spiczaste czapki, co sprawiało, że zawodnicy wyglądali jak ogrodowi krasnale. Drużyny rywalizujących szkół publicznych trzymały się własnych przepisów. Jak wyglądał taki "mecz"?. Pierwszą połowę grano według zasad jednej drużyny. Drugą - przeciwnej. W niektórych angielskich szkołach jako słupki bramki wykorzystywano młodszych uczniów.

    Przemoc stanowiła integralną część takich zawodów. Tradycyjne gry mające miejsce w ostatki często odbywały się na otwartych wiejskich terenach, a brały w nich udział setki graczy. Pewien Francuz oglądający w XIX w. w Derby tego typu zawody nie mógł wyjść ze zdziwienia: "Jeśli Anglicy nazywają to grą, to kto mi powie, jak nazywają wzajemne okładanie się".
    Pierwsze 13 przepisów opracowane przez Morleya i jego kolegów wskazywały, że chodzi tu o grę bliższą rugby. Dopuszczano zatrzymywanie przeciwnika, nie stosowano poprzeczki, drużyny nie miały bramkarzy. Zawodnicy nie mogli nosić butów z wystającymi zeń gwoździkami czy metalową, blaszaną podeszwą lub przyklejoną do obcasów gutaperką: utwardzoną gumą idealną do nastąpienia przeciwnikowi na goleń.

    Jednak mimo to współczesna piłka nożna może skorzystać z pewnych opracowanych przez Morleya reguł. Przypomnijmy, że nie przewidywały one rzutów karnych, przepychania się czy ciągnięcia. Boiska mogły mieć do ok. 91,5 metra szerokości i dwa razy więcej długości. Kto wie, czy gdyby zastosowano je dzisiaj, nie sprzyjałby większej płynności.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    bez przesady z Chińczykami

    Heinz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Bez przesady z tymi Chińczykami. Tak, jak kiedyś wszystko musiał wymyślić Rosjanin, tak dziś Chińczyk. Keczup też wymyślili Chińczycy (i właściwie owszem), a to czego do tego sosu dodał pan Heinz,...rozwiń całość

    Bez przesady z tymi Chińczykami. Tak, jak kiedyś wszystko musiał wymyślić Rosjanin, tak dziś Chińczyk. Keczup też wymyślili Chińczycy (i właściwie owszem), a to czego do tego sosu dodał pan Heinz, to tylko pomidory. Podobnie z lodami. Chińczycy wymyślili lody, a Włosi dodali do nich jedynie śmietanę, cukier i jajka. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bzdura

    Jerzy1208 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    To nie Cobb. W piłkę nożną grali już wcześniej Chińczycy. Wprowadzacie ludzi w błąd. Nie wiecie, to nie wypisujcie bzdur.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    toosexyforyou (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    a przeczytaleś cały art czy tylko nagłówek?
    Pewnie nie, bo inaczej sam nie pisałbyś bzdur.

    Polecamy

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Podziękuj bohaterom ze swojego regionu i wybierz patrona pociągu.

    Podziękuj bohaterom ze swojego regionu i wybierz patrona pociągu.

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny