Gang oszustów w Łodzi. Zbili fortunę sprzedając zwykłe monety jako złote i bardzo cenne unikaty

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Proces oskarżonych o oszustwa poprowadzi sędzia Agnieszka Boczek z Sądu Okręgowego w Łodzi
Proces oskarżonych o oszustwa poprowadzi sędzia Agnieszka Boczek z Sądu Okręgowego w Łodzi Archiwum Polska Press/Paweł Łacheta
Oszuści do perfekcji doprowadzili metodę "one penny". Polegała ona na tym, że jako złote, bezcenne i kolekcjonerskie monety sprzedawali... zwykłe, bezwartościowe, najczęściej wycofane z obiegu monety brytyjskie. Nabici w butelkę kupujący stracili setki tysięcy złotych.

Członkowie gangu byli sprytni i operatywni. Zwykle działali w składach 3-osobowych. Według prokuratury, jeden z przestępców kręcił się po banku i bacznie przyglądał się klientom. Wybierał zamożnych, wypłacających większą gotówkę. Następnie dzwonił do wspólników i informował, że upatrzona ofiara zaraz wyjdzie z banku.

Potem do klienta podchodził drugi przestępca. Zapewniał, że jest obcokrajowcem i po rosyjsku pytał o najbliższy kantor lub lombard, ponieważ ma do sprzedania złote monety. Wtedy do rozmawiających mężczyzn podchodził trzeci przestępca. Udawał przypadkowego przechodnia. Przedstawiał się jako lekarz lub adwokat. Pokazywał wizytówkę i wyrażał chęć zakupu jednej monety. Szedł z nią do pobliskiego kantoru i wracał z uśmiechem na ustach. Twierdził, że zrobił znakomity interes, bowiem moneta okazała się złota i sprzedał ją ze znacznym przebiciem. Jako dowód pokazywał - oczywiście spreparowany - dokument sprzedaży.

MATURA USTNA Z JĘZYKA POLSKIEGO [PYTANIA, TEMATY]

Po zarzuceniu przynęty oszuści zabierali się do obfitych łowów. Pokrzywdzony pytał "cudzoziemca", ile takich monet ma do sprzedaży, po czym przystępował do transakcji. Jeśli miał przy sobie grubszą gotówkę, płacił od razu, a jak nie miał wracał do banku, wypłacał ze swojego konta i był gotowy do zakupu. Po pewnym czasie szedł do kantoru lub jubilera, aby dowiedzieć się, że rzekomo złote monety nie są warte funta kłaków. Rekordzista za 50 monet z cyny i cynku zapłacił 65 tys. zł

W tej niecodziennej sprawie zarzuty usłyszało osiem osób. Tworzyli oni zorganizowaną grupę przestępczą działającą w Łódzkiem i w innych częściach kraju. Ich proces zacznie się w czwartek 10 maja w Sądzie Okręgowym w Łodzi.

Listę oskarżonych otwiera 60-letni Janusz G. Śledczy przedstawili mu dziewięć zarzutów. Chodzi o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i oszukiwanie - razem ze wspólnikami - pokrzywdzonych. To właśnie on - zdaniem śledczych - w kwietniu 2015 roku w Częstochowie sprzedał Waldemarowi Z. 50 bezwartościowych monet, za które zainkasował 35 tys. zł, 7,4 tys. euro i 100 funtów brytyjskich, czyli w sumie 65 tys. zł.

Ukryty skarb sprzed potopu szwedzkiego znaleziony w Bydgoszczy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie