George Yacoub: Zabawa w Egipcie jest niesmaczna, bo tam giną...

    George Yacoub: Zabawa w Egipcie jest niesmaczna, bo tam giną ludzie

    Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z dr. George Yacoubem, z Katedry Arabistyki i Islamistyki Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Piotr Brzózka
    Dr George Yacoub

    Dr George Yacoub

    Telewizje pokazują roześmianych urlopowiczów, którzy wylatują do Egiptu i przekonują, że nic im nie będzie, bo przecież będą mieszkać w kurortach. Rzeczywiście są bezpieczni w kraju ogarniętym kolejną falą rewolucji?
    Dotychczasowa praktyka pokazuje, że mają rację. Zagraniczni turyści w czasie trzech lat rewolucji w Egipcie nie byli przedmiotem ataków. Jednak tym razem sytuacja różni się o tyle, że mamy do czynienia z agresją wobec chrześcijańskich Koptów mieszkających w Egipcie, a cudzoziemcy są powszechnie utożsamiani z chrześcijaństwem. Rozpatrując więc wydarzenia pod tym kątem, odradzałbym jednak teraz wizytę w Egipcie.

    Podkreśla się, że życie w kurortach toczy się innym torem, niż w Kairze. Rzeczywiście, nastroje wśród autochtonów żyjących w miejscowościach nad Morzem Czerwonym są znacząco inne, niż w stolicy?
    Tak. Ludzie tam żyją z turystów i są świadomi tego, że bez turystów po prostu zginą. Mają bardzo praktyczne podejście. Paradoksalnie na zwiększenie bezpieczeństwa turystów wpływa też wprowadzenie stanu wyjątkowego w całym kraju. Mimo to odradzam wyjazd. I uważam też, że nie należy pokazywać w telewizji kogoś, kto zachęca do wyjazdu, mówiąc że w Egipcie jest fajnie.

    W kontekście tego, że w tym kraju giną na ulicach setki ludzi, jest to mocno niesmaczne.
    Zgadzam się. Tam giną ludzie, a ja sobie pójdę popływać w Morzu Czerwonym - nie powinno się tak myśleć. To naprawdę nie jest czas, aby mówić, że w Egipt to fajne miejsce do zabawy. W tym samym czasie telewizja na drugim kanale pokazuje trupy na ulicach.

    Z drugiej strony zawsze można mówić, że ten ogarnięty chaosem kraj bardzo potrzebuje pieniędzy turystów.
    No tak, ale trudno teraz rozmawiać w tych kategoriach. W końcu życie jest najważniejsze.

    Polski MSZ ostrzega wprawdzie przez wyjazdem do Egiptu, ale też kategorycznie go nie odradza. W czterostopniowej skali MSZ, to ostrzeżenie ledwie drugiego stopnia. Dlaczego zajmujemy dużo mniej radykalne stanowisko, niż rząd USA, który apeluje do swoich obywateli, by niezwłocznie wyjechali z Egiptu?
    Stanowisko USA jest takie, bo Amerykanie znaleźli się w pułapce. Obie strony, zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy obalonego przed miesiącem prezydenta Mursiego, w jakimś sensie oskarżają Amerykanów o to, co się tam teraz dzieje. Dlatego Amerykanie, jako konkretna nacja, mogą być obiektem agresji. Natomiast jeśli mówimy o Polakach - oni są tam postrzegani po prostu jako jedni z cudzoziemców. I jeszcze raz podkreślam: rewolucja trwa od trzech lat i dotąd nie było żadnego zamachu na Polaków, ani w ogóle na jakichkolwiek cudzoziemców.

    Ale jak wspomniał pan na początku - sprawa ma też podłoże religijne i jest to zła wiadomość. Bractwo Muzułmańskie, które dziś organizuje uliczne protesty, oskarża chrześcijan o obalenie prezydenta Mursiego.
    Oskarża o współdziałanie. I przecież spalono już kilka kościołów chrześcijańskich. I są hasła nawołujące do walki z chrześcijanami. Wynika to z tego, ze patriarcha Aleksandrii w dniu przewrotu, gdy obalono Mursiego, siedział obok generała Sisiego, czyli twórcy zamachu. To wywołało ogromną agresję wśród Braci Muzułmanów.

    Czy wydarzenia w Egipcie mogą mieć wpływ na sytuację w całym regionie?
    Już mają. Arabia Saudyjska w jakimś sensie popiera obecny reżim. Inne kraje nie. Nie wiadomo, co będzie z układem egipsko-izraelskim. Izrael boi się, że USA zawieszą pomoc dla Egiptu. Amerykanie bardzo zaostrzyli ton, zawiesili wspólne ćwiczenia z armią egipską, które miały się odbyć za kilka tygodni, zastanawiają się w kwestii pomocy. Reakcja tymczasowego prezydenta Egiptu jest bardzo ostra.Mówi, że to wręcz zachęcanie Bractwa Muzułmańskiego do stosowania przemocy.

    Do których krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu odradzałby pan teraz wyjazd?
    Oczywiście do Syrii - nie tyle odradzam, co wręcz zabraniam tam jechać, jeśli mogę się tak wyrazić. Tak samo do Iraku. Cały ten świat tam wrze. W Libanie było dotąd stosunkowo spokojnie, ale w czwartek mieliśmy zamach w dzielnicy szyickiej w Beujrucie i nie wiadomo, co z tego będzie

    MSZ ostrzega też przed Algierią, Tunezją.
    Algieria może być dobrym przykładem walki z terroryzmem islamskim. Póki co Algieria i Maroko są najspokojniejszymi krajami Afryki Północnej. Ale w Algierii jest silna organizacja islamska i kraj ten od dawna słynie z polowań na cudzoziemców, jest wręcz cała strategia tych polowań, po to by skompromitować reżim. Pamiętam, kilka lat temu - nie odróżniali duchownych od turystów, biznesmenów, cywilów - zabijali, każdego, kogo mogli.

    Rozmawiał Piotr Brzózka

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo