Głęboka studzienka

    Głęboka studzienka

    Dariusz Pawłowski

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Jak wiadomo, paradoks (na marginesie - nie dziwię się, iż serial o takim tytule powstał w naszym mieście) Łodzi rodzi się już w jej nazwie. No bo jak to: miasto bez wody i łódź w nazwie i herbie? Paradoks ten rozrósł się do tego stopnia, że Łódź przez lata posiadała jedno z najliczniejszych i najsilniejszych środowisk żeglarskich w Polsce (dziś wielu jego liderów opuściło miasto), choć do najbliższego jeziora trzeba się wybierać w podróż.
    Dariusz Pawłowski

    Dariusz Pawłowski ©Grzegorz Gałasiński

    Brak wody oddziaływał na życie mieszkańców miasta, moim zdaniem istotnie wpłynął też na ograniczenie jego rozwoju. Woda jaką dostaliśmy, to gorzej niż kot napłakał. Rzeki wpuściliśmy w kanał, o stawach szkoda gadać, nawet uruchomiona w XXI wieku fontanna osłabiła możliwości pl. Dąbrowskiego niż je poprawiła. Wszystko to jest chlupaniem w misce.

    Tak, tak - woda to jednak nie tylko przyjemność, atrakcja dla mieszkańców i turystów, ale i istotny czynnik gospodarczy. Dlatego nadzieją jest ujawnienie podziemnego jeziora w miejscu, gdzie wielu marzy się nowy, "lepszy" dworzec.

    Może to dar? Gdyby tak pozwolić podziemnej wodzie wypłynąć na wierzch, wypełnić nieckę niecnych zamiarów i pokłótliwych popłuczyn po wielkich ideach, rozpostrzeć brzegi w centrum miasta?
    Kolejne walące się kwartały śródmieścia mogłyby być zalewane, co powiększałoby nasz dostęp do morza w środku Łodzi i kraju. Globalne ocieplenie powodujące, że latem jest ciągle zimno i leje deszcz pomogłoby znacznie w utrzymaniu odpowiedniego stanu wody w Jeziorze Łódzkim albo Łódzkim Oku.

    A gdybyśmy tak jeszcze pokopali w Piotrkowskiej, to miast układać na niej kafle moglibyśmy dogrzebać się do nadwodnego piachu i mielibyśmy piękny, plażowy trakt do Nowego Centrum Morskiej Łodzi. I gdy puścimy na wodę kajaki nazwa miasta w końcu przestanie być paradoksalna.

    O wiele mniej rozsądne pomysły już w Łodzi zrealizowano i chciano realizować. Nie szkodzi, że po wieloletnich zaniedbaniach i przy niezmiennym talencie gospodarskim kolejnych włodarzy, mielibyśmy co roku powódź stulecia. Ale może wtedy przestałyby boleć kolejne rzucane w przestrzeń projekty, bo mielibyśmy dowód, że głupiej już nie można.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo