"Gorejący krzew" moralnego niepokoju. Agnieszka Holland...

    "Gorejący krzew" moralnego niepokoju. Agnieszka Holland kręci seriale [VIDEO]

    Barbara Dziedzic

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Reżyserka Agnieszka Holland uważa, że seriale są dziś jak powieści w XIX wieku. W produkcjach prym wiodą Amerykanie, a nazwisko Holland coraz częściej pojawia się także na ekranach telewizorów. O serialu "Gorejący krzew" pisze Barbara Dziedzic.
    Trzyczęściowy serial Agnieszki Holland opowiada o jednym z najważniejszych epizodów w historii komunistycznej

    Trzyczęściowy serial Agnieszki Holland opowiada o jednym z najważniejszych epizodów w historii komunistycznej ©Fot. HBO/materiały prasowe

    Z najważnieszą sceną najnowszego serialu Agnieszki Holland jest trochę jak w wierszu Zbigniewa Herberta "Dedal i Ikar" o obrazie Petera Brueghla. Oracz orze ziemię, ktoś łowi ryby, gdzieś w rogu obrazu upada Ikar. A w czeskiej Pradze na spacer wyszła matka z dzieckiem, do kiosku leniwie podchodzi jakiś student. Nagle z tego spokoju wyłania się płonąca postać Jana Palacha. Kiedy chłopak z krzykiem biegnie przez plac, przechodniom trudno zrozumieć, co się dzieje. Porównania do obrazu Brueghla użyła w jednej z rozmów sama reżyserka. Kiedy indziej tłumaczyła, że w serialu "Gorejący krzew", który można było zobaczyć na antenie HBO, nie ma "głębinowej psychologii" i dzięki temu zostaje dużo miejsca na własne uczucia czy lęki widzów.



    PIERWSZY ODCINEK SERIALU "GOREJĄCY KRZEW" MOŻNA ZA DARMO OBEJRZEĆ W SERWISIE INTERNETOWYM HBO GO



    Przed Agnieszką Holland żaden filmowiec nie zajął się postacią Jana Palacha. Nie jest to zresztą szerzej kojarzony fakt historyczny. Jest styczeń 1969 r., pięć miesięcy po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Jan Palach to student filozofii. Na dramatyczny gest sprzeciwu wobec reżimu decyduje się 16 stycznia o godz. 16. Staje w płomieniach przed Muzeum Narodowym na placu Wacława w Pradze. Umiera trzy dni później w wyniku odniesionych poparzeń. Nieco ponad tydzień później wielotysięczny orszak pogrzebowy na cmentarz Olszański przeradza się w protest przeciwko okupacji. W tym tłumie mogła znaleźć się również Agnieszka Holland, wówczas studentka FAMU w Pradze. Akurat przebywała jednak z wizytą w Polsce, więc na cmentarz wybrała się dopiero kilka dni później.

    Dość jednak powiedzieć, że zarówno sowiecką inwazję, jak i "normalizację" Holland obserwowała na własne oczy. To czas, o którym mówi wprost: zdeterminował to, kim jest dzisiaj. Przed premierą w Czechach wspominała podczas konferencji: - Przeżyłam z wami ruch studencki, więzienie, procesy, zarówno akty odwagi, jak i strachu. To, czego doświadczyłam tu, w Czechach, dogłębnie ukształtowało moje zrozumienie świata.Holland ma w reżyserskim dorobku coraz więcej seriali lub pojedynczych odcinków. Czy seriale to właśnie przyszłość produkcji filmowej?

    Doświadczenia, o których mowa, to przede wszystkim studenckie demonstracje, w których Holland gorliwie brała udział jako młoda idealistka. Między innymi dlatego o zrobieniu filmu traktującego o wydarzeniach dziejowych, których sama była aktywnym świadkiem, myślała od dawna. "Gorejący krzew" zrodził się z doświadczeń i obserwacji. Najpierw nie był to jednak pomysł możliwy z powodów politycznych, później brakowało pieniędzy. Udało się teraz i powstał trzyodcinkowy serial wyprodukowany dla HBO.

    Tytuł jednoznacznie przywodzi na myśl biblijną symbolikę. Bóg, który ukazuje się Mojżeszowi pod postacią płonącego krzewu, płonie, ale się nie spala. Mimo oczywistej alegorii Agnieszka Holland jest ostrożna w odczytaniu tej symboliki w odniesieniu do postaci Palacha. Tytuł był pomysłem młodego, dobrze zapowiadającego się czeskiego scenarzysty Stepana Hulika. Jak podkreśla reżyserka, w zlaicyzowanych Czechach przesłanie może mieć znaczenie raczej moralne niż religijne. - Jak dotąd żaden filmowiec nie opowiedział historii Jana Palacha. I chyba niewiele osób w ogóle ją zna. Mój film ma skromne założenie, żeby trzymać się faktów - komentowała Holland, podkreślając swoją ostrożność w biblijnych analogiach.

    Skromne założenia spodobały się czeskim krytykom. Doceniono zarówno samo przedstawienie postaci Palacha, jak i wkład obiecującego młodego scenarzysty Štěpána Hulíka. Dobre noty zebrał także inny polski akcent w filmie, muzyka autorstwa Antoniego Komasy-Łazarkiewicza.

    "Gorejący krzew" nie jest pierwszym projektem Agnieszki Holland we współpracy z HBO. Reżyserka niedawno zakończyła realizację odcinków serialu "Prawo ulicy". Pod koniec lutego zakończył się z kolei montaż serialu "Treme", który opowiada o nowoorleańskich muzykach, próbujących odbudować swoje życie po huraganie "Katrina". Za reżyserię pilotażowego odcinka tego serialu została nominowana w 2010 r. do nagrody Emmy. Produkcje telewizyjne nie są zresztą dla Agnieszki Holland niczym nowym. Pięć lat minęło, odkąd w 2007 r. wyreżyserowała wspólnie z córką Kasią Adamik oraz siostrą Magdaleną Łazarkiewicz polski serial telewizyjny o tematyce politycznej.

    Gdzieś w Polsce, w środku nocy, w mieszkaniach rozdzwaniają się telefony. Z Instytutu Pamięci Narodowej wyniesiono pewną teczkę. To wydarzenie staje się zaczątkiem rządowego kryzysu, który doprowadzi do upadku rządu premiera Henryka Nowasza, przewodniczącego Polskiego Bloku Centrum. Tak zaczyna się "Ekipa", zupełna nowość na rodzimym rynku politycznego science fiction. Produkcja opowiadała o wydarzeniach na szczytach władzy współczesnej, choć autorzy przekonywali, by nie szukać bezpośrednich odniesień do postaci czy zdarzeń z życia publicznego. Grupa polityków, która przejęła władzę po wygranych wyborach, to w filmie Holland, Adamik i Łazarkiewicz ludzie o różnej przeszłości, choć niekoniecznie z wielkim doświadczeniem politycznym. - Chodziło nam o to, by uniknąć tak łatwej w pokazywaniu tego środowiska groteski i przesady, by zbudować charaktery pełne, bogate, ludzko skomplikowane i jednak pozytywne, aby uczyć widzów, jak funkcjonuje i na czym polega demokracja we współczesnej Polsce, Europie, świecie - tłumaczyły autorki.

    Sama Agnieszka Holland ma zresztą w dorobku reżyserskim coraz więcej polskich i zagranicznych seriali lub pojedynczych odcinków. "Upadłe anioły", "Prawo ulicy", "Dowody zbrodni", "Janosik. Prawdziwa historia", "Dochodzenie". Holland uważa zresztą, że seriale bywają dziś znacznie ciekawsze niż filmy kinowe i porównuje dzisiejsze produkcje do XIX-wiecznych powieści. Znak czasów? - Amerykanie potrafią zdobywać nowe terytoria, zarówno technologiczne, jak i artystyczne. Stacje zorientowały się, że tracą widzów, znudzonych konwencjonalnymi i przewidywalnymi programami. Kanał HBO zaryzykował pierwszy, ponieważ zarabia na abonamentach i nie jest uzależniony od oglądalności czy reklam. Eksperyment się udał i teraz telewizje prześcigają się nowatorskimi serialami - tłumaczyła Holland w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

    Coś w tym musi być, bo za granicą telewizyjne seriale cieszą się coraz większą popularnością. Krytycy jednym głosem z Holland podkreślają przede wszystkim, że przestają być one uważane za gatunek gorszy niż film kinowy. Na produkcję własnych odcinków coraz częściej decydują się najwybitniejsi. Jak choćby Martin Scorsese, który stworzył niedawno pilotowy odcinek "Zakazanego imperium". Wydłuża się też lista seriali, które zostały już przez fanów okrzyknięte mianem kultowych. "Rodzina Soprano" z Jamesem Gandolfinim, "Sześć stóp pod ziemią", "Anioły w Ameryce" z Alem Pacino, Meryl Streep i Emmą Thompson w obsadzie czy tasiemcowy "Dr House" to klasyka zarówno dla koneserów, jak i fanów właściwie w każdym wieku. Wszystko wskazuje na to, że serialowy entuzjazm polskiej reżyserki podziela także rodzima publika.

    Agnieszka Holland pracuje obecnie nad międzynarodowym projektem filmu na podstawie powieści Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych", który będzie rodzajem thrillera. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zdjęcia ruszą na początku następnego roku.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jan Palach gdyby się nie spalił to dzisiaj byłby potencjalnym bezrobotnym - czy warto było ?

    Jan Trzeźwomyślący (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 47 / 36

    tylko po to sie spalić żeby Hawel został prezydentem ?. Hollandowa nakręci o nim ballady bo to żydy najwięcej skorzystali na transformacji ustrojowej w Środkowej Europie. Zrobili to rękami...rozwiń całość

    tylko po to sie spalić żeby Hawel został prezydentem ?. Hollandowa nakręci o nim ballady bo to żydy najwięcej skorzystali na transformacji ustrojowej w Środkowej Europie. Zrobili to rękami robotnika i studenta korzystając z ich naiwności -ale o dziwo w Polsce sprzyjał im i kler.....mam tu na myśli takich jak Popiełuszko ,ale i Papież Jan Paweł II. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Łubu dubu

    Anastazja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 63 / 73

    Agnieszka Holland, jak zawsze odtwórcza, nieciekawa.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Gorejący Krzew - fantastyczny film!

    Bartek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 34 / 52

    Ktoś kto pisze, ze Holland odtwórcza i nieciekawa na pewno nie widział filmu, albo jest zawistny.Jest akurat odwrotnie: twórczo, ciekawie, trzyma w napięciu, wzruszający. Piękny artystycznie i...rozwiń całość

    Ktoś kto pisze, ze Holland odtwórcza i nieciekawa na pewno nie widział filmu, albo jest zawistny.Jest akurat odwrotnie: twórczo, ciekawie, trzyma w napięciu, wzruszający. Piękny artystycznie i ważny dla ludzi film. Możemy się wstydzić, ze Czesi zrobili o Palachu a Polacy nie pomyśleli, żeby zrobić fabularnego filmu o Siwcu.
    zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    NIE TRZEBA NICZEGO OGLADAC PANI HOLLAND

    ALA (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 53 / 62

    ZEBY DOJSC DO TAKIEGO WNIOSKU. WYSTRCZY JEJ PARE ZDAN Z UDZIELONYCH WYWIADOW I MAMY JA JAK NA TALERZU. CHMURNO DURNO NIEPRZYJEMNIE

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zrobiłaby serial o lezbach

    Ktoś beknie za Smoleńsk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 77 / 49

    to by zaoszczedziła na aktorach.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo